Wybory w Dunkierce

9 czerwca, niedziela

W środku nocy dotarliśmy do Dunkierki. Dunkierka, to miasto bardzo nowe, bo prawie całkowicie zburzone podczas II wojny światowej i odbudowane. Niewiele tu zabytków. Jednym z nich jest ratusz.

Dunk - ratusz Dunk - wieża

We Francji też odbywają się wybory do europarlamentu i właśnie w ratuszu był lokal wyborczy. Byliśmy tam i my.

Dunk - sala wyborcza Dunk - wybory

Przy kei znaleźliśmy tradycyjny dla Francji pomysłowy bulodrom do gry w bule, czyli petanque.

Dunk - bule Dunk - czwórka

W południe wypłynęliśmy dalej na zachód i znowu pod wiatr…

LM 424: Ostenda->…

8 czerwca, sobota

Już w czwartek wieczorem samochodem przyjechaliśmy we trójkę do Ostendy (Józek Radomański z Nysy, Krzysiek Stańczyk z Warszawy i ja, czyli Bolek Rudnik). Zabrało nam to 12 godzin jazdy.

W piątek odebraliśmy od żaglomistrza zszyty elegancko grot

Grot zszyty

i do wieczora poczekaliśmy na Andrzeja Olszewskiego, też z Warszawy, który wygrał licytację w tegorocznej edycji WOŚP. Andrzej przyleciał z Barcelony.

Dzisiaj rano po śniadaniu mimo przeciwnego wiatru ruszyliśmy na podbój Francji.

Z Ostendy

LM 422: Amsterdam-Ostenda, podsumowanie

1 czerwca, sobota

W czwórkę wypłynęliśmy z Amsterdamu i na chwilę przycupnęliśmy w IJmuiden. Przeskoczyliśmy do Scheveningen, gdzie czekaliśmy trzy dni na dobry wiatr, a tym czasie odwiedziliśmy autobusem Hagę. Zakończyliśmy rejs w Ostendzie (Oostende) w Belgii.

Przepłynęliśmy 127 Mm w czasie 26h30′, z czego 18,5 h na żaglach. Chcieliśmy dopłynąć do Francji, ale znów warunki pogodowe nie pozwoliły na to. Dziękuję załodze!

IJmuiden – Scheveningen

26 maja, niedziela

W IJmuiden po przejściu ostatniej śluzy przycupnęliśmy na noc. Te śluzy, to ciekawa rzecz.  U nas trzeba czekać na konkretną godzinę, odpowiednio szykować się i zawsze jest trochę stresu. Tu na całej trasie od Den Helder śluzy i mosty zwodzone są otwierane kiedy tylko podpływa się. Nawet nie trzeba nikogo zawiadamiać. Wstrzymywany jest ruch samochodowy, żeby taka nawet pojedyncza jednostka żaglowa, jak Lady Melina, mogła swobodnie, bez zatrzymania się przepłynąć na drugą stronę przeszkody. Za darmo.

Rano na spokojnie po śniadaniu i ablucjach wyruszyliśmy z wód wewnętrznych na morze. Wiał spokojny wiaterek, na bajdewindzie i wspomagającym prądzie płynęliśmy sobie w prawie odpowiednim kierunku. Tuż przed docelowym na dzisiaj Scheveningen rozpętała się burza z piorunami i gradem. Dziób i rufę było widać, ale poza nimi biała ściana deszczu i wiatr w porywach do 80 węzłów. Przez godzinę pioruny waliły dookoła. Ale oczywiście daliśmy radę!

Scheveningen - przed burzą

Im bardziej na zachód, tym drożej. Może niewiele, ale jednak. Stanęliśmy w marinie dookoła szczelnie oblepionej wieżowcami. W porównaniu z przecudownym Hoorn – kicha.

Scheveningen - marina Scheveningen - perkoz

LM 421: Cuxhaven – Amsterdam, podsumowanie

25 maja, sobota

Przepłynęliśmy z Cuxhaven w Niemczech do Amsterdamu w Holandii 263 mile w czasie 58 godzin, z czego więcej niż połowę na żaglach. Odwiedziliśmy najbardziej na zachód wysuniętą niemiecką wyspę fryzyjską Borkum, holenderskie Den Helder u wejścia od północy na morze wewnętrzne, przeczekaliśmy burzę na kotwicy, staliśmy dwa dni przy kei miejskiej w uroczym Hoorn.

Bardzo dziękuję całej załodze.

Amsterdam - kaczuszka LM

Stadnina koni

12 maja, niedziela

O godzinie 0529 nadeszły fotki od Maćka

Wschód w stadninie Genua w stadninie

… z komentarzem: „Wschód słońca w stadninie koni”…, a kto wie, może nawet „Ogierów” :) Na moje pytanie, czy mają ciepło w tej stadninie, odpowiedź brzmiała: „Ciepło, to mieliśmy przecinając w nocy autostradę statków”.

Stadnina koło Gedser

Płyniemy!

9 maja, czwartek

Nie miałem czasu nic napisać, bo trwała gonitwa przy przygotowaniach LM do pierwszego rejsu. Mam nadzieję, że nadgonię relacje.

Teraz etap prowadzi Maciek Rukasz z załogą z Ławeczki. Jesteśmy aktualnie (godz. 1958) w morzu między Świnoujściem a Stralsundem.

I kolejny

21 kwietnia, niedziela

Od czwartku wieczorem do soboty wieczorem w dalszym ciągu staraliśmy się porządkować bałagan na Lady Melinie tym razem w czteroosobowym składzie. Oczywiście pod kierownictwem Wojtka Codrowa, znowu z Andrzejem Szlezakiem i – po raz pierwszy od dłuższego czasu – z Maćkiem Rukaszem. Maciek, a w zasadzie jego żona Danusia, wpisali się ciastem. Na zdjęciu ciasto i bałagan:

Maciek R. i Wojtek C. Bałagan

Z pięknych rzeczy należy odnotować m.in. sprawność kingstona i wyglancowane przez Bogusia Skotnickiego chronometr i barometr.

LM o północy Wypolerowany chronometr i barometrNastępny wyjazd w środę. Kto jest chętny? Zapraszam do współpracy!

I następny

16 kwietnia, wtorek

Przyjechałem w czwartek wieczorem. Czarek Z. dojechał w piątek, a w sobotę Wojtek C., Andrzej Sz. i Boguś K. Zameldował się też Maciek K. vel Gajowy ze Szczecina i na dodatek szkutnik Wojtek J. I wszyscy mieli robotę!

Czarek przykręca Andrzej z czołówką Boguś przy klapie Gajowy przy kabestanieRozmowa z Obcym Wojtek zafrasowany

Były też przyjemniejsze momenty. Nadmieniam, że dżemik Miry od Czarka został wręcz wylizany.

Dżemik B z kawą

W niedzielę wyjechała trójka, a w poniedziałek dwójka. Wracamy znowu w czwartek. Roboty nie brakuje – chcesz wspomóc?

Następny roboczy weekend

8 kwietnia, poniedziałek

Tym razem pojechaliśmy znowu we trójkę, ale oprócz Wojtka był z nami Czarek Zwarycz. Przywiózł ze sobą pyszny chleb pieczony przez swoją żonę Mirę

Czarek i chleb

Dookoła nas, nad naszymi głowami latały sobie jachty. Widać, że już wiosna.

Latające jachty Czarek i zbiornik

Znowu parę robót udało nam się zrobić, m.in. zainstalować nowe panele solarne. Roboty jest jeszcze mnóstwo – może ktoś miałby ochotę nam pomoc? Przyda się każda para rąk.

A w drodze powrotnej tradycyjnie odwiedziliśmy krokodyla, tuż obok przewspaniałej, bezsensownej rolniczej blokady węzła Myślibórz na A3 i odcinka do Gorzowa.

Krokodyl

U takielmistrza

29 marca, piątek

Zakończyliśmy wreszcie umówioną od pół roku wizytę u p. Mirosława Marciniaka.

LM u takielmistrza

Wymieniliśmy roler wewnętrznego foka samohalsującego, wymieniliśmy wszystkie relingi  dookoła LM oraz dokonaliśmy przeglądu i serwisu takielunku stałego, czyli want.

LM nowy roler LM nowy reling

Płynąc z Wojtkiem Codrowem w piątek tuż poświcie z Dąbia na Gocław mieliśmy po drodze piękne widoki.

LM Wojtek LM łabędź LM namorzyny Szczecin LM przemysłowy Szczecin

Kurs STCW

24 marca, niedziela

Razem z Magdą i Arkiem z zaprzyjaźnionego jachtu Ofka dzisiaj zakończyliśmy 4-dniowy kurs STCW w zakresie bezpieczeństwa na morzu (indywidualne techniki ratunkowe, przeciwpożarowy, zasady udzielania pomocy medycznej, przepisy).

STCW pożar STCW w kombinezonie STCW krasnale w wodzie STCW w tratwie

Dziękuję organizatorom z firmy Maritime Safety & Security.    Warto było. Polecam!

Certyfikaty

Tu jest filmik przygotowany przez Magdę i Arka z Ofki.  Warto obejrzeć.

Kafelki-duperelki

18 marca, poniedziałek

Tym razem w ten weekend pojechaliśmy w trójkę w innym składzie, oczywiście z Wojtkiem Codrowem, ale głównym macherem był Maciek Kucharczyk, a ekipę uzupełnił na miejscu szkutnik Wojtek Jakutowicz. Wojtek C. miał organizować nam robotę i mieszać w kablach elektrycznych, Maciek uzupełnić kafelki w kingstonie, Wojtek J. szkutniczyć, a ja wykonywać przeróżne polecenia.

LM 16.3.24 Wojtek J. szkutnik

Pracowaliśmy również nocami.

LM 16.3.24 Maciek K. LM 16.3.24 Wojtek C.

A po pracy, przy soku malinowym…

LM 16.3.24 Wojtek i Maciek

Efekt kafelkowania okazał się nader zadowalający. Jeszcze tylko osadzić kibelek i …

LM 16.3.24 kafelki

Jak przyjechaliśmy w piątek, tak wyjechaliśmy w niedzielę.

Z Dąbia na Gocław

5 marca, wtorek

Roboty cały czas trwają. Koordynacją wszystkich prac zajmuje się Wojtek Codrow, a wcześniej silnikiem Jurek Kobra Żurowski. Robotami szkutniczymi i innymi codziennie na miejscu zajmuje się Wojtek Jakutowicz. Na weekendy przyjeżdżają różni koledzy, w tym m.in. głównie Andrzej Szlezak i Leszek Gruszewski, a tym razem z Andrzejem był Boguś Kołacz.

LM 3.3.24 A i B

W niedzielę bardzo późnym wieczorem po raz pierwszy w tym roku Lady Melina zrobiła krótki rekonesans po okolicy mariny na Dąbiu, a w poniedziałek o świcie ruszyliśmy z Dąbia na Gocław.

LM 3.3.24 Dąbie noc LM 4.3.24 wschód LM 4.3.24 A i B LM 4.3.24 BR

Popłynęliśmy do takielmistrza – p. Mirosława Marciniaka, na obdukcję takielunku.

LM 4.3.24 Gocław LM 4.3.24 Gocław-Marciniak

Po południu ruszyliśmy z powrotem do domu, czyli mariny LOK na Dąbiu.

Kolejna robocza wizyta

17 lutego, sobota

Na Lady Melinie roboty trwają w najlepsze.

LM 2024-02-17(1) LM 2024-02-17(2)

Mimo ogólnego jeszcze rozgardiaszu, powoli chyba widać koniec robót – chociaż na jachcie nigdy nie ma ich końca :(  Dzisiaj np. m.in. zamontowaliśmy nową baterię przy zlewozmywaku, ale zdemontowaliśmy bojler. Itp., itd., etc…  Kończy się kapitalny remont kingstona – niedługo będzie można pójść tam, niczym król na piechotę.

Jeśli ktoś w niedługim czasie miałby ochotę na pomoc, bo drobnych robót jest mnóstwo, to serdecznie zapraszam i zachęcam. Marzec, to dobra pora na takie pomysły.

Licytacje zakończone sukcesem

5 lutego, poniedziałek

Wczoraj wieczorem zakończyły się licytacje na rzecz WOŚP.  Zakończyły się sukcesem dla wszystkich!

Tygodniowy rejs na Lady Melinie wylicytował Michał z Poznania, a weekend na SeaWay Marcin z Puszczy Kampinoskiej. Serdecznie gratuluję, dziękuję i zapraszam na pokład naszych jachtów.

WOŚP24 koniec

A ci, którym nie starczyło determinacji w licytacjach, mają również szansę na pływanie z  nami, czyli Wrocławską Asocjacją Przyjaciół i Ławeczkową Maszoperią. Wystarczy tylko do nas zgłosić się poprzez zakładkę Kontakt. Zapraszamy!

Sezon 2024

7 grudnia 2023, czwartek

Już najwyższy czas! Trzeba przygotować się do przyszłorocznego sezonu.

LM 2024 p

Po tegorocznym remoncie chcielibyśmy znowu popływać na Lady Melinie. Pierwsze rejsy planujemy w kwietniu na Bałtyku w pobliżu portu macierzystego. Rejsy te byłyby na wpół techniczne, a na wpół szkoleniowe pod nazwą „Być Kapitanem!” - szczegóły niebawem. A potem na morze…

Proponowany terminarz można zobaczyć tu: TERMINARZ 2024 | MELINA – wrocławska asocjacja przyjaciół