Archiwa kategorii: Etap 527 Szczecin-Stralsund

Na północ przez Kattegat

17 czerwca, wtorek

Po dniu postoju i odpoczynku w Danii ruszyłem na północ. Odejście od kei  przy dość silnym dopychającym wietrze, przy ciasno ustawionych w dwóch rzędach jachtach, na dodatek będąc sam na pokładzie, nie było zbyt łatwe. Już po półgodzinnych próbach minąłem główki portu. Wczoraj wiało dość mocno, dzisiaj piękna zachodnia połówka niesie mnie już do Szwecji. Celem jest Varberg, a co wyjdzie?

W Kattegacie leje w Gilleleje

15 czerwca, niedziela

Dzisiaj pożegnałem Zbyszka i Rafała i ruszyłem samotnie z Lady Meliną na północ. Minęliśmy lotnisko Kastrup, Kopenhagę i wyspę Ven. Leciutki wiaterek z południa jedynie czasami pozwalał na wyłączenie silnika i  żeglugę na samych żaglach. Przekraczając prawie bez wiatru, płynąc w zasadzie jedynie dzięki wynoszącemu prądowi, trasę promów między Danią a Szwecją, musiałem koniecznie uruchomić silnik, bo staranowałbym aż dwa promy jednocześnie… :) Za winklem przy zamku Omleta w Helingor, czyli już na Kattegacie, nagle zawiało z zachodu i tak już zostało do mariny na północnym skrawku Zelandii – Gilleleje. Tak, leje.

Dragor pod Kopenhagą

14 czerwca, sobota

Klify pod Klintholmem są piękne. Piękna też była żegluga dalej na północ. Połówkowe pięć bofortów z prawej burty znowu dały nam radość pływania, chociaż trochę kiwało i miny mieliśmy trochę nietęgie. W rezultacie żagle zrzuciliśmy dopiero tuż przed wejściem do porciku Dragor, gdzie dzięki uprzejmości bosmana wcisnęliśmy się na ostatnie wolne miejsce.

Stralsund

12 czerwca, czwartek

Spokojniutka żegluga na żaglach przez Zatokę Greifswaldzką, na dodatek przy słonecznej pogodzie. O zachodzie słońca otwarto dla nas most zwodzony i zatrzymaliśmy się w miejskiej marinie w Stralsundzie.

Trzebież – Wolgast (Wołogoszcz)

10 czerwca, wtorek

Wypłynęliśmy z Trzebieży niespiesznie przed południem. Korzystając z bardzo korzystnego wiatru z kierunku południowego postawiliśmy żagle, z początku dwa, potem trzy, a na koniec dołożyliśmy czwarty. Przyjemna czwórka z dość silnymi szkwałami do siódemki doprowadziła nas do Karnina, a następnie zdążyliśmy na ostatnie otwarcie mostu w Zecherin. Nawet jeszcze chwilę czekaliśmy z przyjemnością posilając się grochówką. O dziwo zdążyliśmy też na ostatnie otwarcie mostu w Wolgaście. Płynęliśmy cały czas na żaglach!