Na pożegnanie

19 grudnia, czwartek

Wracamy jutro. Tutaj mocno wieje, więc musiałem dołożyć cum. Technika na LM bez zarzutu – zegar dwa razy na dobę pokazuje dobrą godzinę. Wszystkie zlecone zadania wykonane, LM wygląda jak nówka. A na pożegnanie Wysp – pięknie wyszła Teneryfa.

IMG-20191219-WA0002 IMG-20191219-WA0003

Szpagat z przedłużką

16 grudnia, poniedziałek

W marinie pojawiły się niezidentyfikowane obiekty pływające.

IMG-20191216-WA0003

Melinka jest mocno porysowana. Dziś ma mieć pomalowane burty, ale od rana mocno wieje, więc czy to się uda?

IMG-20191216-WA0000 IMG-20191216-WA0002

Częściowo się udało. Produkt uboczny – opracowałem figurę, pełny szpagat w kwiecie lotosu wykonywany w zwisie. Ale nie sięgnąłem do rys tuż nad wodą, więc kupiłem przedłużkę mojej ręki (8 euro) plus jeszcze 2 wałeczki. Już jest inaczej!

IMG-20191216-WA0001

Prace bosmańskie

15 grudnia, niedziela

Wczoraj było pochmurno.

IMG-20191214-WA0000

Mimo to prace bosmańskie trwały w najlepsze. Pilnik za 2 euro, dwa dni piłowania i efekt jest zdumiewający.

IMG-20191215-WA0003 IMG-20191215-WA0016

Dziś niedziela. Cała marina śpi, a tu takie widoki! Melinka o poranku cudna.

IMG-20191215-WA0001 IMG-20191215-WA0000

Niektórzy, to mają szczęście od samego rana. Chyba pora też zarzucić, bo sprzęt w bakiście czeka.

IMG-20191215-WA0002 IMG-20191215-WA0020

Prace bosmańskie – ciąg dalszy.

IMG-20191215-WA0019 IMG-20191215-WA0021

Nie boimy się konkurencji.

 

Agaete i wiertarka

13 grudnia, piątek c.d.

W nocy wiał silny wiatr i strzelił nam jeden mooring. Moje, tylko pobieżne, badania archeologiczne wykazały, że zakładał go Kolumb lub jego ludzie – tego nie jestem pewien.

IMG-20191213-WA0000

W związku z powyższym tak się zdenerwowali, że dla odstresowania wybrali się na wycieczkę na północ.

IMG-20191213-WA0001 IMG-20191213-WA0002

Faro Sardina i naturalne baseny.

IMG-20191213-WA0005 IMG-20191213-WA0003

Agaete i jego najstarszy dom, koniec 18 wieku

IMG-20191213-WA0004

Agaete – kwiaty, początek 21 wieku

A po powrocie zaatakowali: „Na pewno nie ma wiertarki na pokładzie?”. Jest wkrętarka, w trzeciej bakiście po prawej w mesie – odparowałem.

IMG-20191213-WA0006

Dziś wydaliśmy 93.14 euro na materiały związane z dalszymi pracami, które planujemy od jutra. Jeżeli mógłbyś odszukać poprzednie info nt. wydatków, to… itd. itd. itd.

Reprymenda, czyli op…

13 grudnia, piątek

Boluś, zamieść coś, bo smutno na Twojej stronce.

Po czymś takim tak się zawziąłem, że w nocy uzupełniłem stronkę wpisami od soboty 7-go do czwartku 12 grudnia. Dokumentacja przesyłana regularnie przez Jurka okazała się bardzo poważna w swojej treści i formie.

Bolid Kolumba

12 grudnia, czwartek

Bolid za 25 euro w pitstopie. Musi spać z nami.

IMG-20191212-WA0000

Koszt parkingu za noc 12,5 euro.

W sprawie naszego wypożyczonego bolida poszedłem do gostka obsługującego parkingi, by zapytać, czy nie ma czegoś tańszego. Powiedział, że nie. Więc zapytałem go ile płacą właściciele łodzi z mariny. „W ich sprawie dostaję maila z biura mariny i płacą 10 euro za miesiąc”. Pojechałem do mariny i poprosiłem o odpowiedniego maila do biura parkingów. I mam wielką satysfakcję, bo za 10 euro szlaban otwiera mi się na kartę do kibla! I teraz pytanie: dlaczego nikt mi tego nie powiedział na wejściu?

Poniżej: Dom Krzyśka Columba.

IMG-20191212-WA0001 IMG-20191212-WA0002 IMG-20191212-WA0003

Jurek pisze na Berdyczów?

11 grudnia, środa

Jerzy Z. przesłał mi, licząc od soboty, mnóstwo informacji.

IMG-20191211-WA0001

To tylko moja wina, że nie przetranspondowałem ich na stronę Meliny. Poprawię się lada moment. Jest ciekawie. Poczekajcie! A na razie panorama z przesłanego filmiku: „Sam środek Gran Canarii. Jesteśmy na wysokości 1400 mnpm.

VID-20191211-WA0000_Moment(2) VID-20191211-WA0000_Moment(3)

Od świtu do anody

10 grudnia, wtorek

Godz. 0840. Nasza zatoka już się budzi.

IMG-20191210-WA0000

Pierwsze wstają śpiwory.

IMG-20191210-WA0001

Potem namioty.

IMG-20191210-WA0002

Dla jachtów ważna jest godz. 9-ta, bo wtedy zbierana jest opłata za kotwiczenie. Kto zaśpi, ten ma w plecy…

Godz. 1058. Tymczasem penetrujemy najstarszą halę rybno-warzywną. 

IMG-20191210-WA0003 IMG-20191210-WA0004

Te zdjęcia robiła Ania. Chyba pora coś złowić na obiad.

Godz. 1233. W oczekiwaniu na Wielką Falę z nudów wymieniono zużyte anody.

IMG-20191210-WA0005 IMG-20191210-WA0007

Moja przyszła praca

9 grudnia, poniedziałek

Zadzwonili jakoś tak wieczorem. W każdym razie było po kolacji. Podali moje nazwisko. „Rozmowa będzie po angielsku”. Słyszę, jak kolejne sekretarki przekazują mnie sobie i na końcu głos męski się przedstawia i podaje moje nazwisko. Okazuje się, że departament stanu ma do mnie taką prośbę: „Widzimy, że stoi pan koło małego szarego budyneczku. To stacja transformatorowa”. Nie – mówię – to śmietnik. „Na wierzchu tak, ale pod spodem jest stacja, która zasila wyrzutnię rakiet znajdującą się pod mariną. Marina jest tylko kamuflażem”. Przecież nic nie trzeba robić, jak pracuje transformator – mówię. „No właśnie! Żonka sobie odpocznie, a tobie wpadnie troszkę kaski. Facet, który tam pracuje, pojechał na urlop. Obmiatał okolicę”. Środek nocy, a ja nie wiem, gdzie jest klucz, ani ta miotła. Może gdyby ta kolacja nie była tak pyszna, obfita i późna, nie miałbym takich snów.

IMG-20191209-WA0000

A rano: Szukam aktualnie szczotki drucianej. Czy była takowa? Czy możesz podać nadmiar? „W pierwszej bakiście za stolikiem nawigacyjnym”. Ok, nurkuję. Efekt?

IMG-20191209-WA0002 IMG-20191209-WA0003

Cud techniki po liftingu. Gratis mają pociągnięte srebrzanką kamienie. Powoli do przodu.

Gracie w szachy? Jeśli tak, to tylko w Las Palmas. Jeśli nie, to sobie usypcie Rzeźbę Bożonarodzeniową.

IMG-20191209-WA0004 IMG-20191209-WA0005

Plan

8 grudnia, niedziela

Bo najważniejszy jest plan. Dobry i niepodważalny plan. Plan, którego się powinno trzymać za wszelką cenę, żeby nie było bałaganu.
Plan jest taki: Pierwszy tydzień z trzech – przeprowadzamy Melinkę. Drugi tydzień – pracujemy przy niej. Trzeci tydzień – zwiedzamy wyspę i odpoczywamy.
Plan na dziś: zakładamy nową starą kotwicę. Będzie pozbawiona rdzy i odmalowana. Jak Bolo będzie szedł keją, to pomyśli, że to latarnia morska – tak świecić będzie ta nasza kotwica po liftingu.

Rano byliśmy pod katedrą, bo dobrze jest pomodlić się przed ciężką pracą.

IMG-20191208-WA0001 VID-20191208-WA0005_Moment(2)

Akurat był tam festyn, więc wciągnięto nas do zabawy.

IMG-20191208-WA0000 VID-20191208-WA0005_Moment

Wracamy. Tu są jednak odległości, więc po drodze przyda się przecież mały ławeczkowy lanczyk przedpracowy.

IMG-20191208-WA0002 IMG-20191208-WA0003

A potem pora wytchnienia.

IMG-20191208-WA0004

Dni tu mijają bardzo szybko, może dlatego, że około 18-tej robi się szaro. Sznurki, niezastąpione podczas opadów, są też bazą kina domowego. Teraz leci „Irlandczyk”.

IMG-20191208-WA0006

Ale od jutra już na ostro :)

Dialogi polsko-grankanaryjskie

6 grudnia, piątek

Wczorajsza wizyta w marinie zaowocowała. Dzwonię rano, a oni mówią standardowo:

- Proszę czekać na telefon od nas.

Dzwonię po południu i pytam:

- Proszę powiedzieć, który jestem na liście oczekujących?

- Dwudziesty czwarty.

- Jak to – mówię – byłem wczoraj osiemnasty!

- Tak, ale jest sztorm i nikt nie wychodzi.

Nie minęło pół godziny, dzwonią.

- Mamy dla pana dobra wiadomość, sir. Mamy dla Pana miejsce w marinie. Może Pan wchodzić.

- Będę jutro o 11-tej! – mówię, ale jeszcze nie wiem jak? To przecież 10 mil pod sztorm w mordę…

VID-20191206-WA0000_M

Dzień bardzo pracowity. Złożona została do kupy i zamontowana winda kotwiczna. Wprawdzie jesteśmy tu trochę odcięci od świata, ale też nic nie płacimy. My mówimy o porcie schronienia na czas sztormu, a oni to przełykają i jakoś to sobie przerabiają. Tymczasem obie strony są zadowolone i to jest najważniejsze.

Proza i poezja

5 grudnia, czwartek

W nocy było u nas oberwanie chmury. W środku w niektórych miejscach też. Na szczęście jest tu dużo sznurka.

IMG-20191205-WA0003

Ania pilnuje interesu, a ja strzeliłem sobie selfika wg najnowszych trendów.

IMG-20191205-WA0000

Jadę do Las Palmas, żeby okazać determinację, bo przez telefon mówią coś o tygodniu oczekiwania na miejsce. Rzeczywiście wiatr taki, że nikt nie wychodzi. Melinka pięknie pracuje na cumach podczas silnego wiatru w porcie, aż się mewy zachwyciły, ale prąd mi się skończył i nie nagrałem. Co będzie, jak powiedzą „wchodź”, a Lady pod ten wiatr nie da rady? Coś wymyślę.

IMG-20191205-WA0001

W marinie tłok, jak u lekarza. A może nawet, jak w zusie. Musimy się przedostać z  Taliarte do Las Palmas nie bacząc na warunki, bo tam zakwitniemy.

Wieczorem nadeszła fotografia i gorzki biały wiersz do niej:

IMG-20191205-WA0004

„nie opuściliśmy portu o czasie bo dla nas za silny wiatr no to ktoś dopilnował żebyśmy nie mogli wyjść podczas odpływu nie można mówić o przysłowiowej gościnności”

Neptun i syrenka

4 grudnia, środa

IMG-20191204-WA0002     IMG-20191204-WA0003

Po lewej ilustracja do dzisiejszego tytułu. A tytuł tego po prawej brzmi: „Żeby nie było…”. Wypłynęli z Pasito  Blanco jeszcze po ciemku. Jurek zastosował ściemniacz ekranu.

IMG-20191204-WA0000

Ten autorski projekt wywołał dyskusję:

- Wystarczyło nacisnąć krótko przycisk wyłącznika i pokręcić gałką.

- Tak to każdy może…

I dalej: „Schroniliśmy się w Taliarte, bo w Las Palmas jest kolejka do wejścia. Po wypełnieniu miliona dokumentów dla różnych ‚quardia’ pozwolono nam zostać 1 dzień. Furtkę zamknięto na klucz. Trzeba było widzieć Anię, z jaką gracją bierze ten płot”.

IMG-20191204-WA0004 IMG-20191204-WA0005

„Płot Ani – bezcenne. Czy ktoś może zna Las Palmas? Czy są tam płoty? Bo ona się robi nerwowa, jak nie ma”.

Piękne kolanko z Pasito Blanco

2 grudnia, poniedziałek

Czy wiecie, co poeta miał na myśli? Ja wiem. Przyjrzyjcie się uważnie poniższej fotografii i znajdźcie drobny, adekwatny do tytułu szczegół.

IMG-20191202-WA0000

Poza tym:  „Teraz czekamy aż wiatr troszkę zelżeje lub zmieni kierunek. Trwają prace bosmańskie – kontynuowane będą na basenie w Maspalomas”.

IMG-20191202-WA0002

Podsumowanie etapów 132 i 133

26 listopada, wtorek

Rejs zakończony. Przepłynęliśmy 200 mil w 53,5 h, z czego 20,5 na żaglach i 33 na silniku. Co poniektórzy na pewno wrócą na Canary Islands!

Pozdrawiam
Robert Rzepecki

Wprawdzie Robert z Elą będą jeszcze na Lady Melinie do czwartku, ale oficjalne zakończenie odbyło się, bo wyjechała już pozostała czwórka z załogi.