14 lipca, środa

Poranny sms od Przemka: „Dziś ok. 2-giej w nocy weszliśmy do Funchal (Madera). Płynęliśmy tu w zasadzie na całym dystansie na żaglach i silniku, bo wiało NE 5-7. Duża fala. Po drodze morze zabrało czerwoną lampę pozycyjną, pękł szot foka. W Funchal postawili nas na boi i czekamy na odprawę nie tyle graniczną, co covidową. Jesteśmy na boi do rana. Dla jasności – na boi poza mariną, gdzie wchodzi fala” 

Wcześniej była nocna smsowa korespondencja już na podejściu do portu. A o godz. 14 radosna nowina: „W marinie!”

Wieczorna relacja: „Po ponad czterech  godzinach walki z biurokracją, skanowaniem dokumentów do telefonów (patrz przydatne aplikacje), przesyłania dokumentów jachtu i załogi (w tym certyfikatów covidowych) uznano, że możemy postawić stopę na lądzie. Jesteśmy w marinie keja C, dobowy postój Meliny to 43,54 EUR. Nowa załoga musi, niezależnie od odprawy na lotnisku, zgłosić się do Guardii w marinie w celu odprawienia się do portu. A na nas czeka Madera. Przemek.”