Moja przyszła praca

9 grudnia, poniedziałek

Zadzwonili jakoś tak wieczorem. W każdym razie było po kolacji. Podali moje nazwisko. „Rozmowa będzie po angielsku”. Słyszę, jak kolejne sekretarki przekazują mnie sobie i na końcu głos męski się przedstawia i podaje moje nazwisko. Okazuje się, że departament stanu ma do mnie taką prośbę: „Widzimy, że stoi pan koło małego szarego budyneczku. To stacja transformatorowa”. Nie – mówię – to śmietnik. „Na wierzchu tak, ale pod spodem jest stacja, która zasila wyrzutnię rakiet znajdującą się pod mariną. Marina jest tylko kamuflażem”. Przecież nic nie trzeba robić, jak pracuje transformator – mówię. „No właśnie! Żonka sobie odpocznie, a tobie wpadnie troszkę kaski. Facet, który tam pracuje, pojechał na urlop. Obmiatał okolicę”. Środek nocy, a ja nie wiem, gdzie jest klucz, ani ta miotła. Może gdyby ta kolacja nie była tak pyszna, obfita i późna, nie miałbym takich snów.

IMG-20191209-WA0000

A rano: Szukam aktualnie szczotki drucianej. Czy była takowa? Czy możesz podać nadmiar? „W pierwszej bakiście za stolikiem nawigacyjnym”. Ok, nurkuję. Efekt?

IMG-20191209-WA0002 IMG-20191209-WA0003

Cud techniki po liftingu. Gratis mają pociągnięte srebrzanką kamienie. Powoli do przodu.

Gracie w szachy? Jeśli tak, to tylko w Las Palmas. Jeśli nie, to sobie usypcie Rzeźbę Bożonarodzeniową.

IMG-20191209-WA0004 IMG-20191209-WA0005

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>