Rundka pod mostem

8 września, niedziela

Tradycyjnie trzeba było popłynąć z mariny pod most, który nam wczoraj stale towarzyszył. Zrobiliśmy parę kółeczek i przedefilowaliśmy tuż, tuż przy moście, wodząc sztagiem niemal po jego barierkach. Zostaliśmy uwiecznieni na niezliczonej ilości fotografiach.

Filipa odstawiliśmy na najbliższą keję, tuż przy moście. Niestety musiał wracać do domu do małego Antka.

Znowu pchani baksztagowym wiatrem o zachodzie słońca dotarliśmy do malutkiego porciku, Gafanha da Nazare.

Jedno przemyślenie nt. „Rundka pod mostem

  1. Haniu, Bolku, Johann, Józku i Marcinie dziękuje za wspólny rejs oraz niezapomnianą przygodę – „pielgrzymkę” wśród delfinów i waleni.

Możliwość komentowania jest wyłączona.