Etapy 112 i 113: Szkocja II

29 czerwca, sobota

Już w czwartek do Obanu dojechała następna ekipa. Dziewczyny poszły nocować do hoteliku, a ja na Lady Melinę. Wspólnego zakończenia poprzedniego rejsu nie było końca.

Rano na pokładzie zjawiły się wyspane dziewczyny, Iwona i Małgosia Pabich. Oto krótka relacja Iwony z pierwszego dnia.

Oban – dzień 1
Wspaniałe słońce i prawie gorąco – jak na tutejsze warunki – Afryka! Na Lady weszłyśmy ok. 10 rano i to był początek przygód. Zaprowiantowanie na nasz 2-tygodniowy rejs zeszło na dalszy plan w obliczu takich wydarzeń jak: rozmowy z panem mechanikiem o windzie kotwicznej i nadawanie przesyłki do Polski w rezultacie przez angielską pocztę, bo na DHL była za ciężka. No i po załatwieniu większości ważniejszych spraw można było pójść na obiad: małże! Pychotka za małe pieniądze w barze przy promie, a raczej czymś w rodzaju straganu z ogródkiem do konsumpcji. Coś w stylu: „świeże małże, świeże homary i kraby mam” – jak nawoływała kiedyś Molly Mallon. Potem nieco prozy życia, czyli zakupy w Tesco i sama przyjemność – wypływamy. Na żaglach doszliśmy do Loch Aline na kotwicowisko, i o ile wydawało się, że „zakręcą” nam wiatr wcześniej, to w Loch Aline mieli go w bród, bo duło przez prawie całą noc. Poranek wstał chłodny i nieco pochmurny – jak na Szkocję przystało.