Kurs na północ

6 maja, poniedziałek

Wczorajsza noc i cały dzień były mało atrakcyjne. Prawie nic nie wiało, ale halsowaliśmy zawzięcie. Nieco znużeni postanowiliśmy na wieczór wpłynąć do jakiej mariny, wykąpać się i zażyć uciech portowych. Za podjuszczeniem Wróża Macieja wybór padł na Portimão. I to był błąd. Office czynny tylko do 18, więc wszystko, łącznie z toaletami i prysznicami zamknięte. Miasteczko, to jedno wielkie hotelowisko, bez żadnej otwartej knajpki, przed sezonem niemal wymarłe. W proteście odpłynęliśmy od kei i stanęliśmy w awanporcie na kotwicy, bo po co przepłacać.

Rano popłynęliśmy do pobliskiego Lagos, o którym Wróż Maciej, owszem, również wspominał. No i to byłby o wiele lepszy wybór na wczorajszy wieczór. No szkoda. A może dobrze się stało?

Okolice Lagos są przepiękne. Klify z wydrążonymi przez ocean jaskiniami i wystającymi z wody skałkami są bardzo atrakcyjne. Całe południowe wybrzeże Portugalii od granicy z Hiszpanią zrobiło na nas duże wrażenie. Między godziną 17 a 20 powoli okrążaliśmy południowo-zachodni skrawek Portugalii, czyli Ponta de Sagres. Całe to wybrzeże, to wysokie, skaliste, monumentalne klify, a wśród nich Pedra do Gigante (Skała Olbrzyma). To w pobliżu tego miejsca wysztrandował parę lat temu nasz znajomy jacht Spirit One. Oddaliśmy mu honory opuszczając na chwilę banderę do połowy bezanmasztu.

Od teraz nasz kurs z zachodniego zmienił się na docelowy północny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>