Krzywe koło Cabo de Palos

24 kwietnia, środa

Piotr wczoraj sądził, że mi się chce spać. A ja, po prostu, wiedziałem, że nie ma sensu wstawać wcześnie rano, bo i tak nie wypłyniemy. Prognozy jednoznacznie wskazywały na sztorm z mordoru. Tak też się stało i za chwilę łeb urywało. A my spokojnie wypiliśmy kawkę, zjedliśmy śniadanie i poszliśmy na spacer na górującą nieopodal wielgachną latarnię morską. Potem zakupiliśmy zapasy i je do wieczora powoli konsumowaliśmy.

Dzisiaj rano zerwaliśmy się przed świtem i o godz. 0730 ruszyliśmy w kierunku mniej-więcej zachodnim. O godz. 0816 przecięliśmy trasę etapu 53, którą w zeszłym roku w maju przemierzaliśmy w kierunku wschodnim. Tym samym zatoczyliśmy koło. Nieco krzywe.

Jest południe. Mamy wiatr niezbyt korzystny i być może dopłyniemy tylko do Cartageny, a może jednak gdzieś dalej. Zobaczymy.