Do Alicante

10 kwietnia, środa

Niestety ominęliśmy Walencję. Trochę szkoda, ale wiatr we wtorek był na tyle niekorzystny, a do tego silny (6-8 B), że postanowiliśmy nie walczyć z żywiołem i zarefowani po zęby na trzech żaglach popłynęliśmy, jak można było najszybciej i najostrzej, wzdłuż Golfo de Valencia. W nocy dodatkowo walczyliśmy z jednocześnie nadpływającymi całą gromadą ośmioma statkami, które nie wiadomo akurat dlaczego uparły się, aby wszystkie na raz nas nieco postraszyć. Nie z nami takie numery!

Nad ranem w środę osiedliśmy na kotwicy tuż pod górującą nad nami latarnią morską umieszczoną dodatkowo na skalistej skale. To była Javea, a po walencjańsku Xabia. Godzinę po zaśnięciu rybacy poprosili nas, żebyśmy się lekko przesunęli, bo o mało co weszliśmy byśmy  im w szkodę. Po następnej godzinie było już jasno, więc z ochotą wypiliśmy kawę w kokpicie na słoneczku w pięknych okolicznościach przyrody, a następnie ruszyliśmy, z już tylko lekko łopoczącymi żaglami, w dalszą drogę.

Wieczorem dopłynęliśmy do Alicante.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>