U księcia Monako

19 marca, wtorek

W poniedziałek tuż po południu wypłynęliśmy z Genui…

20190318_133601m 20190318_133813m

…i na genui dotarliśmy dzisiaj rano do Monaco.

20190319_111204m IMG_20190319_112158m

Byliśmy zaproszeni przez księcia na honorową odprawę wart przed jego pałacem, z czego skwapliwie skorzystaliśmy.

20190319_112139m IMG_20190319_120211m

Potem w kasynie wygraliśmy, a w zasadzie Piotrek wygrał, 30 euro…

IMG_20190319_133706m IMG_20190319_132017m

Każdy znalazł w Monako to, co mu w duszy gra:

20190319_114844m IMG_20190319_123252m

Uradowani odpłynęliśmy do niedalekiej Nicei. Tu nocujemy.

Piotrek: Po pierwszej nocy przespanej na jachcie rozejrzeliśmy się jeszcze raz po Genui, a następnie około 13:30 wyruszyliśmy w pierwszy w życiu rejs morski. Rejs trwał 20 godzin, ale minął bardzo spokojnie, choć nie obyło się bez pierwszych objawów choroby morskiej. Około 9 rano Bolek zbudził mnie z mocnego snu, jednak nie miałem mu tego za złe, widząc na horyzoncie przepiękne Monako.

W Monako zatankowaliśmy, następnie zobaczyliśmy uroczystą zmianę warty pod pałacem książęcym i zajrzeliśmy do największego kasyna. Mimo że zajęło nam to raptem parę godzin, po powrocie na jacht spotkaliśmy zniecierpliwionych Monakijczyków, bo jak się okazało nasza łódka przeszkadzała w kontynuowaniu prac budowlanych. W pośpiechu (nie zdążyliśmy nawet zjeść obiadu) opuściliśmy to wspaniałe miasteczko i udaliśmy się do położonej niedaleko Nicei. Nasz zachwyt nad Monako szybko minął, gdyż Nicea okazała się jeszcze piękniejsza. To właśnie tu zostaliśmy na noc”.

Łukasz dodaje: Z Genui do Nicei płynęliśmy łącznie ponad 23 godzin, cały czas na żaglach. Przepłynęliśmy 93 mile. Wieczorem poszliśmy na spacer po słynnej promenadzie des Anglais i po mieście. Widząc długą kolejkę do jednego z barów, postanowiliśmy do niej dołączyć. Dzięki temu spróbowaliśmy lokalnego przysmaku – pieczonego omleta z mąką kukurydzianą”.

IMG_20190320_110655m IMG_20190319_194545m