Intensywna końcówka

28 sierpnia, wtorek

Rano mieliśmy przejść się jeszcze raz po miasteczku i sfotografować domki stojące tuż-tuż nad wodą, bardzo stare drzewa, których korzenie czerpią wprost z wody morskiej, te wszystkie delfinki, koniki morskie, kwiatuszki, piratów i inne pierdółki zdobiące to naprawdę ładne miejsce. Piękne plany. Jednak wieczorny spokój trwał krótko.

20180828_023324m

Już przed północą zachmurzyło się i zaczęło wiać od otwartej zatoki prosto w dziób. Na wszystkich trzech jachtach stojących przy kei (każdy z załogami dwuosobowymi) trwała wachta kotwiczno-kejowa. Jachty skakały góra-dół niebezpiecznie zbliżając się rufami do betonowego nabrzeża. Około 3 w nocy nie wytrzymał Grek z lewej na łódce przypominającej Cartera i odpłynął. Do rana trwała stała kontrola trzymania kotwic u nas i u Rosjanina z prawej. My, Słowianie, utrzymaliśmy pozycje do rana. Już za widnego jeden po drugim z ulgą odpłynęliśmy. Z wody zrobiłem kilka zdjęć.

20180828_103420am 20180828_104317m

Bajdewindem na żaglach skacząc na falach opłynęliśmy skalistą wyspę, a następnie kiwając się mocno na boki pełnym baksztagiem popłynęliśmy do Rafiny. Tam w północnym, nowym porcie nie było wolnego miejsca, a w południowym, starym, już po przycumowaniu do kei policja portowa odradziła nam zostawienie jachtu na dłużej ze względu na niebezpieczne duże zafalowanie przy wiatrach wschodnich. Odpłynęliśmy dalej na południe. Spotkany wcześniej Piotrek Kasperaszek ułatwił nam kontakt z Petrosem z Lavrio. Tak, tam miejsce czekało już na nas. Już po ciemku stanęliśmy Lady Meliną przy kei na muringach. Porządki i, jak zwykle…, pół kilo wina.

20180828_220953m