Masło i spać!

18 sierpnia, sobota

Przygody wczorajszego dnia nie skończyły się. Rano kupiliśmy świeży chlebek, pomidory i chcieliśmy kupić masełko do chleba. Po długich poszukiwaniach w Kymi wykupiliśmy chyba cały zapas masła, tzn. jedno jedyne opakowanie (po 4,80 euro), bo więcej w całym miasteczku nie było… Cóż, przecież to kraj oliwy, a nie masła.

Chyba stajemy się powoli Grekami. Nic nam się nie chciało. Mniej więcej w południe zalegliśmy w kojach. Przyjemny przewiew wzdłuż wnętrza jachtu owiewał nasze rozpalone ciała (zmysły prysły). Kilka przebudzeń nie zmieniło naszego położenia, aż do wieczora. A wieczorem, po kąpieli w cieplutkim i czyściutkim morzu, jak wszyscy inni wylegliśmy na miasto.

20180821_112705m 20180820_184208m

Właściwie, to pojechaliśmy autostopem z Kymi Portu do miasta Kymi. 5 km w górę stromymi serpentynami.

20180818_201624m 20180731_143209m

Po kolacji (souvlaki, sałatka z gyrosem, pół kilo wina – 13,10 euro) postanowiliśmy zejść na piechotę. No, zejście po ciemku bocznymi dróżkami stanowiło nie lada wyczyn. Ale żyjemy i oczywiście znowu idziemy spać. A winko, to pyszne pijemy!