Już nie wrócę na Itakę?

20 lipca, piątek

Tytułowe pytanie jest nie bez przyczyny. Ale po kolei. Wczoraj wieczorem okrążyliśmy Antipaxos (wyspę) chcąc stanąć na noc w przecudnej urody Ormos Kalamitsu (zatoczce).

20180719_201449m

Owszem, rzuciliśmy nawet kotwicę, poczekaliśmy chwilę, ale odpłynęliśmy ze względów bezpieczeństwa – za ciasno przy wchodzącym tam czasami wietrze. Szkoda, bo widoki przepiękne, a woda krystaliczna. Odpłynęliśmy w mroczną czeluść Morza Jońskiego. Niebo nad nami promieniało miliardami gwiazd. Poezja! Raniutko świt zastał nas przy przesmyku między wyspami Lefkada, Kefalonia i Itaka.

20180720_064042m

Na chwilową przerwę w naszej ekskursji wybraliśmy ślicznej urody porcik Kioni na Itace. Stanęliśmy na kotwicy i popłynęliśmy bączkiem do tawerny na piwo. Oj, dobre było! Przed nami rozpościerał się widok.

20180720_124618m

Odchodząc wyciągnęliśmy kotwicą (tą Całkiem Nową Kotwicą) jakiś łańcuch. Okazał się być on łańcuchem kotwicznym oddalonego o ok. 1/3 kabla jachtu. Jachtu amerykańskiego. Z awanturą kowboj przypłynął na pontoniku (dość podłym, jak na amerykańskie warunki) niemal od razu. Cała akcja trwała mniej więcej 15 minut, w czasie której m.in. byłem w wodzie z bardzo ostrym nożem w ręku. Szczegóły na żądanie. W każdym bądź razie łódki zostały wyplątane, Amerykanin żyje, ponton jest nie uszkodzony, atrakcje gapiom zapewnione. I dlaczegóż miałbym tu nie wrócić!

20180720_125615m 20180720_130310m

Przepłynąwszy kolejne 50 mil przed północą stanęliśmy na kotwicowisku Messalonghi u wejścia do Zatoki Korynckiej Patraskiej. Podobno tu jest pięknie, ale w tej ciemności nic nie widać. Zobaczymy co jutro przyniesie. Dobranoc.