Post from high sea

14 sierpnia, czwartek

„Środek Morza Celtyckiego. Druga doba w morzu. Upał niemiłosierny. Rozebrani leżymy plackiem na pokładzie. Ani grama wiatru, który mógłby nas schłodzić. Polewamy się wodą zaburtową, ale to nic nie pomaga. Ona ma też 35 stopni. Delfinom nie chce się skakać. Kapitan przeklina, bo zapomniał wziąć ze sobą majtek przeciwdeszczowych. Drugi z trzecim postanowili przerobić bojler na klimatyzator. Pracują już trzecią godzinę, ale w tym upale ślizgają się klucze. Pierwszej udało się odnaleźć w bakiście grilla, ale nie mamy węgla. W coolboxie skończył się lód. To już katastrofa. Krótkie śledztwo wykazało, że był to przykład skrytożerstwa. Nie mamy jednak siły szukać winnego. I skończyły się palemki…
Obudziłem się w koi o 4-tej nad ranem. Na zewnątrz było 12 stopni, 30 węzłów wiatru. Pada. 8 węzłów robimy na samej gieni. Odetchnąłem z ulgą…”
Piotrek Szajowski