Zima w płn-zach Afryce

16 lutego, piątek

20180216_123442m 20180218_121703m

Agadir, to miejscowość typowo turystyczna. Marina, hotele i restauracje wzdłuż plaży są przeznaczone dla wczasowiczów (owszem, również Marokańczyków). Mimo zimowej pory wszystkie knajpki są otwarte, z wielu z nich wydobywa się arabski rock. Ale trochę dalej od oceanu znajdziemy też kawałek prawdziwego Orientu. Pięć kilometrów od mariny jest suk, czyli targ. Oczywiście poszliśmy tam. Zbliżając się do niego powoli wychodziliśmy z turystycznej enklawy, ładnej, ale mimo wszystko tandetnej, a wchodziliśmy do dzielnic prawdziwego życia mieszkańców. Piątek, to tutaj nasza niedziela, więc po drodze odwiedziliśmy meczet.

_IGP6534m 20180216_130835m

Uff, dobrze, że jest zima, więc tylko 21 stopni Celsjusza i zachmurzone niebo. Po ponad godzinie szwendania się po ulicach weszliśmy do ogrodzonego bardzo wysokim murem targu. Parę zdjęć przybliży nieco panującą tam atmosferę.

20180216_152518m 20180216_152624m 20180216_152551m 20180216_152704m _IGP6551m 20180216_135834m

Zjedliśmy tam tutejszą tradycyjną potrawę les tajines. Owszem niezłe było, mniam.

Okazuje się, że nieopodal tego miejskiego targu jest drugi, trochę mniej oficjalny suk. Tam zobaczyłem prawdziwe oblicze miasta. Zakazano mi fotografować. Z duszą na ramieniu jednak parę ujęć udało mi się zrobić.

20180216_152157m 20180216_151746m 20180216_145913m 20180216_151949m 20180216_150514m 20180216_151033m

Wieczorem osiedliśmy na jachcie. Jutro wypływamy.