Końcówka, jak cały rejs

7 lipca, piątek

Wyciąg z dziennika jachtowego: Raniutko uruchomiliśmy silnik, oddaliśmy cumy i po cichutku wypłynęliśmy z portu (choć postój był opłacony). Wiatru nie zaobserwowano. Przed południem wydawało się, że zauważono wiatr. Po postawieniu wszystkich żagli i wyłączeniu silnika okazało się, że była to fatamorgana :(

I tak, jednak na silniku, dopłynęli do Bodø. Dalej z dziennika jachtowego wynika, że przepłynęli 272 mile morskie w czasie 55,5 godzin, w tym tylko 5,5 godziny na żaglach, a 50 na silniku. Spalili 160 litrów paliwa. No i że oprócz kapitana Macieja R. na pokładzie było jeszcze dwóch facetów i cztery kobitki.