Fugløya

23 czerwca, piątek

Mail otrzymałem w piątek, ale dotyczy reminiscencji jeszcze z czwartku.

To już czwartek. Bliżej końca niż początku. Dzień ten niczym szczególnym się nie wyróżniał.  Od wyjścia z fiordu Holand towarzyszyła nam rytmiczna praca silnika. Pokonywaliśmy kolejno wąskie przejścia i niskie mosty. Naszym celem okazała się wyspa Fugløya. Wyspa z kilkunastoma domami i rezerwatem przyrody z naszymi ulubionymi maskonurami. Po przybyciu  (około 22) idziemy na spacer po wyspie. Jest całkowicie jasno, bo słońce zapomniało zajść za horyzont. Na wyspie prócz ciekawych formacji skalnych wznoszących się na ponad 800 metrów są także piaszczyste plaże.  Na wyspie nie ma dróg, a jedyne pojazdy mechaniczne to kilka quadów i kosiarki do trawy. Raz dziennie przebija tu prom pasażerski.  Piękne miejsce. Zostajemy tu do rana.

Pozdrawiamy
Załoga Lady Melina