Etap 6 – początek w Seter, gdzieś w Norwegii

18 czerwca, niedziela

„Nowa załoga przejęła jacht wczoraj w miejscowości Seter. Przekazywanie i instrukcja obsługi jachtu zajęła armatorowi kilka godzin. Ształowanie przywiezionych zakupów, zapoznanie się z jachtem, to kolejne godziny. W końcu o 2000 oddajemy cumy i kierujemy się w stronę Rørvik. Kapitanem jest teraz Adam Dacko. Resztę załogi stanowią od najstarszego: Wojtek,  Irek, Robert, Przemek, Szymon i Ania.

20170618_181800m
Nowa załoga przyzwyczaja się stopniowo do sterowania jachtem.  To dlatego trak przypomina pełzającego węża, a nie linię kolejową. Z godziny na godzinę jest coraz lepiej. Wiatr wieje z kierunków baksztagowych o sile 15-20 w. Później trochę słabnie. Każdy ochoczo steruje i nikt nie chce kończyć wachty mimo, że jak przystało na Norwegię, ciągle pada.  Do Rørvik dopływamy o 0300. Stajemy przy kei i po toaście  idziemy spać.
Niedzielny poranek budzi nas wiatrem i deszczem. Jemy śniadanie,  idziemy do miasta. Zwiedzamy muzeum Historii Rybołówstwa w Norwegii. Muzeum ciekawe, multimedialne, podające interesujące informacje o historii Norwegii i połowu ryb w tym kraju. W Rørvik nie ma nic więcej ciekawego. Dlatego jemy obiad i wychodzimy w morze. Kierujemy się  w stronę wyspy Lovund, na której podobno można podziwiać maskonury. Początkowo między wyspami wiatr jest słaby a woda płaska. Im dalej tym wiatr się wzmaga, a fala rośnie. Ania, na samej genui i wietrze do 25 kt osiągnęła prędkość 8 węzłów. Chwilami przez chmury przebija się słonko,  choć zachmurzenie jest całkowite.

Pozdrawiam
Robert Rzepecki”
PS. Robert nie zdążył wsiąść do busa z poprzednią załogą i ostał się na jachcie w spadku.