Szkocja kontynentalna też już nasza

13 lipca, niedziela:

My, jak zwykle tutaj, siedzimy w pubie, pijemy piwo i oglądamy mecz. Tym razem jest to już raczej inny mecz, albo zmienili po prostu telewizory. Poza tym każdy tu ma swój. Przemek, Alfi i ja oglądamy ten po prawej, a Boguś, Maruszka i Lidka ten po lewej. Bogna nie może się jeszcze zdecydować, mimo, że już blisko połowy meczu. Inni w tym pubie mają inne jakieś, chociaż chyba wszyscy mają taki sam wynik. Tak, to już Niemcy – Argentyna, a pub nazywa się The Alexander Bain.

Od pewnego czasu jesteśmy na kontynencie. Oczywiście na kontynencie brytyjskim, w szkockim miasteczku Wick.  Tu Lidka dopowiada, że w trakcie płynięcia pękło 1400 mil od Szczecina i były naleśniki. Kontynuuję mimo wszystko. Rano po śniadaniu ruszyliśmy z Orkadów, żeby zdążyć odpowiednio na odpowiednie prądy. Cieśnina Pentland Firth pokazała swoje różne oblicza. Raz to była spokojna woda, w innym miejscu kipiel krzyżujących się fal napływających z różnych stron, a czasem była to stojąca pionowa fala. W każdym razie daliśmy radę i około 16-tej, nieco przedwcześnie, trafiliśmy na mecz.

Bolek

 

 

 

Jedno przemyślenie nt. „Szkocja kontynentalna też już nasza

  1. Po pierwsze, piszecie za mało! Po drugie, piszecie za mało treściwie. Po trzecie – gdzie są zdjęcia???

Możliwość komentowania jest wyłączona.