Motylem przez Kattegat, dieslem przez Skagerrak

29 maja, poniedziałek

Jest piękny poranek. Po spokojnym Kattegacie i mniej spokojnym Skagerraku na chwileczkę przycupnęliśmy w norweskim Kristiansand.

20170529_061311mm

I dalej w drogę. Z wielką przyjemnością jeden z Andrzejów podjął się heroicznego wyzwania napisania, a Bartek zrobienia zdjęć w krzywym zwierciadle. Efekt poniżej.

„Ahoj Wszystkim!

Jesteśmy z Bolkiem na Melinie od dwóch dni, w składzie: Mikołaj W. jako kapitan, Agnieszka W., Andrzej S., Paweł G., Bartek P., Adam S. i Andrzej D. jako reszta.

Wyruszyliśmy 27/5 ze wschodniej Jutlandii, a teraz (29/5 rano) – przed chwilą – wyszliśmy z Kristiansand w Norwegii. Zamierzamy dotrzeć do Bergen, i to szybko, bo tam mamy umówiony samolot.

Przez te dwa dni (i dwie noce) zaliczyliśmy większość elementów żeglarstwa morskiego. Najpierw było słoneczko i bagsztag, leżaczki na pokładzie (bez drinków z palemką), a potem, jak skręciliśmy w lewo w ulicę Skagerrak, to był silny wiatr w buzię i fale, genua, bezan, bezan, genua, pawik, pawik, pawik…

Ale teraz już jest spokój na jakiś czas. Z Kristiansand idziemy jakimiś fiordami (jeszcze nam z rąk nie jedzą), żeby uprzyjemnić sobie podróż, zdjęć porobić i ulżyć swojej niedoli, no bo zaraz potem wychodzimy z powrotem w morze, a tam czeka na nas ten sam wiatr w buzię, co nas tu przyprowadził.

Jakbyście byli w Kristiansand przed sezonem, czyli przed 31/5, to nie liczcie na toaletę. Chłopaki znaleźli jedną… Na dworcu autobusowym. Szukali chyba dlatego, że w tym czasie jachtowa była zajęta, bo Bolek reperował odpływ brodzika. Nareperował i teraz kibelek działa, ale w międzyczasie koledzy, zanim dotarli do dworca autobusowego, zdołali znaleźć płatną toaletę za 1 euro. Wrzucili pieniążek, toaleta go skwapliwie przyjęła, ale ich nie wpuściła. Snują teraz domysły, dlaczego – co z nimi nie tak.

Bartek ma kamerę sferyczną. Oto skutek jego wysiłków (to my na Melinie, z góry):, w chwili relaksu):

Wawa1m

A to inne zdjęcie z 3d, sami widzicie jak przyjemnie:

Wawa2m

No i tak… Jest pięknie. Troski domowe zostały na lądzie. Wracają niekiedy, jak wejdziemy w zasięg komórkowy; wtedy all hands do telefonów, ale poza tym naprawdę jest OK. Melina jest super. Bolek jest fajny. My jesteśmy fajni też. Polecamy tę formę wypoczynku.

Andrzej D.”