Z Pucka do Gdyni

21 października, piątek

Do Pucka przyjechaliśmy we dwójkę z Jackiem Optołowiczem z samego rana. Mimo kiepskiej pogody zwiedziliśmy naprawdę ładne miasteczko pełne kaszubskich akcentów, a w porcie zobaczyliśmy stojący jacht Eltanin - legendę Stpitsbergenu (tam widziałem go parę lat temu w Ny Alesund).

20161021_124734m 20161021_103255m

Przysiedliśmy na chwilkę na ławeczce z generałem Zaruskim.

20161021_123019m 20161021_123030m

Po uregulowaniu u bosmana należności za 3-tygodniowy postój i po pracach przygotowawczych ruszyliśmy na Zatokę. Minąwszy Głębinkę postawiliśmy żagle i ostrym bajdewindem lewego halsu popłynęliśmy na południe. Sielankę przerwała Straż Graniczna, uprzejmie prosząc o ominięcie zamkniętej na stałe strefy 15. To zaburzenie tylko nieznacznie przeszkodziło nam w dopłynięciu późnym wieczorem do Gdyni, gdzie stanęliśmy w marinie jachtowej.

20161022_112822m

Nie osiągnęliśmy zaplanowanych Górek Zachodnich. I dobrze, że tak się stało, bo zaczęło siąpić, a następnie padać. Poszliśmy do tawerny, w której, ze względu na okoliczności pogodowe, siedzieliśmy do zamknięcia. Po tym fakcie powstał nieco wcześniejszy wpis „Na razie idziemy spać po pysznej zupie rybnej”, bo na nic więcej nie było nas stać tego wieczora.