Pisane prosto z morza w drodze do Darłowa

26 września, poniedziałek

Raniutko poszliśmy na wycieczkę po Kołobrzegu. Ponieważ okazało się, że Maciek urodził się w tym pięknym mieście, a ojcowie Mirka i Leszka G. zdobywali twierdzę Kolberg, postanowiliśmy to uczcić kuflem piwa na Rynku. Potem ruszyliśmy na plażę.

20160926_123842m 20160926_124356m

W słoneczny wrześniowy dzień miasto tętniło życiem, ale nam spieszyło się na jacht.

20160926_132702m 20160926_133107m 20160926_102044m 20160926_133214m

Włączyliśmy katarynę i tak to trwa do tej pory, bo wieje nic, a jeśli już, to wprost w roześmiane nasze twarze. Nie wiem, czy zauważyliście, że pływamy zabezpieczeni. Już tak się do tego przyzwyczailiśmy, że nawet przygotowania żurku z jajkiem i kiełbasą i jego konsumpcja nie powodują osłabienia naszej ostrożności.

20160925_175249m 20160926_150122m 20160926_145504m 20160926_150742m

To piszę już po zacumowaniu: O dziewiątej wieczorem dotarliśmy do Darłowa i nawet zmieściliśmy się pod mostem  (przesuwanym). Mimo, że od razu poszliśmy spać, z tego powodu byliśmy bardzo szczęśliwi…

20160926_234348m