Niby nic, a jednak się działo

31 sierpnia, środa c.d.

Jednak mail od załogi wreszcie dotarł. Tym razem napisała Misia:

„Dzisiejszy dzień zaczął się bardzo zwyczajnie. Ale… Są dwa „ale”: po pierwsze jutro szkoła, po drugie, co najważniejsze, 19 lat temu na świat przyszedł mały Arek! W związku z tym, załoga po wypłynięciu z miasteczka Kerteminde, śpiewając „stoo lat!”,nakarmiła naszego solenizanta czekoladowymi lodami  (wegańskimi, bez glutenu, laktozy i soi) posypanymi duńskimi malinami i czekoladą.

IMG_7288m

Celem na tę niezwykłą środę była wyspa Langeland, znajdująca się za długim, 18 km mostem postawionym na morzu łączącym Fionię z Zelandią. Nieszczęsny widok mostu widzianego z odległości wielu mil najpierw przed dziobem, a następnie za rufą, ciągnął się za nami do samej mariny. Po długim halsowaniu dotarliśmy do celu, postawiliśmy stopy na suchym lądzie, czerpiąc radość z wszechotaczającej ciszy. Dzisiaj Arek przegrał wszystkie możliwe piosenki znajdujące się w śpiewniku, dlatego chwila bez dźwięków ukulele podczas tego rejsu jest czymś unikatowym.

IMG_7303m

Następną środową niespodzianką była moja wspinaczka na maszt Lady Meliny. Podczepiona do fału dotarłam do topu, pokonując lęk wysokości, trzęsące się dłonie i pozując do zdjęć w stronę Arka stojącego na zielonym dźwigu. Nie było łatwo, ale dałam radę.

IMG_7310m

Następnie po długim oczekiwaniu, zjedliśmy obiad w blasku zachodzącego słońca.”