Guernsey

25 września, piątek

Wczoraj ściągnęliśmy nowe prognozy pogody i od razu zmieniliśmy plany: atakujemy Anglię. No może nie od razu kontynent brytyjski,  ale którąś z wysp. Wybór padł na Guernsey. Tuż po południu Francuzi oddali nam cumy i ruszyliśmy kursem 055. Płynęliśmy cały czas na żaglach pełnym baksztagiem. Płynęliśmy i płynęliśmy. Świecił księżyc w drugiej kwadrze i osiągaliśmy zawrotne prędkości, nawet powyżej 8 kn. aż po północy, czyli już dziś zaoczyliśmy Brytoli. O godz. 0315 rzuciliśmy cumy, ale w ciemną noc nikt ich nie odebrał – musieliśmy sami się przycumować.

Cdn. bo mi się bateria kończy.