Posezonowe Roscoff

23 września, środa

Duj ustał. Uruchomiliśmy więc silnik, wciągnęliśmy żagle i daliśmy nogę z Camaret. W samo południe przekroczyliśmy umowną granicę między Zatoką Biskajską a Kanałem La Manche.

m20150923_112642 m20150923_120947

Pełnym baksztagiem, niekiedy podpierając się dieslem, pomknęliśmy wreszcie na wschód. Przed północą dotarliśmy do jednej z nielicznych w tej części Francji mariny Roscoff. Zastała nas pełna nowoczesność (marina została oddana do użytku w czerwcu ubiegłego roku) i całkowita pustka – żywej duszy. Poszliśmy na wycieczkę do miasteczka przez całkowicie puste ulice. Zastaliśmy je śliczne, czyściutkie, wymuskane. Z żywych istot spotkaliśmy jedynie dwa koty i mnóstwo ślimaków na trotuarach. Wróciliśmy po pierwszej w nocy i padliśmy w koje. Dobranoc.

m20150924_113244 m20150924_113943