Etap 2 – Melina w Norwegii

Trochę czasu minęło od wypłynięcia z Polski. Należy się zdać relację. A więc po kolei:

Naszym celem był port Stavanger w Norwegii. Daleko. W linii prostej 540 Mm i tylko tydzień czasu. Ze Świnoujścia wypłynęliśmy w niedzielę 15 czerwca w południe.

Bałtyk

Ruch, jak w centrum miasta w godzinach szczytu. Statki mijają nas z lewa i prawa, z rufy i z dziobu. Trzeba uważać i w dzień, i w nocy (zdjęcia: Jacek Grabowski).

DSC_0173 DSC_0485

16 czerwca, poniedziałek: Płynąc w większości na żaglach o godzinie 0700 nie zatrzymując się ani na sekundkę przeszliśmy pod zwodzonym mostem w Kanale Falsterbo w Szwecji. Bałtyk zajął nam raptem 19 godzin.

DSC_0275

Kattegat

O godz. 0915 przeszliśmy pod ogromnym mostem łączącym Danię ze Szwecją i znaleźliśmy się na wodach duńskich. O godz. 1455 minęliśmy zamek w Helsingoer.

DSC_0354 DSC_0432

Na logu już prawie 180 Mm. Płyniemy wzdłuż torów wodnych raz na silniku, innym razem na żaglach. Naszym celem na jutro, czyli na wtorek, jest Skagen na północnym czubku Danii – tam wreszcie przystaniemy, wykąpiemy się i odpoczniemy. Wiatr się wzmaga do 5 B, fale wzrastają. Krótkie i strome. Szkoda, że kierunek nie do końca dobry, bo zamiast na północ, kierujemy się na północny-zachód. W nocy wiatr na nasze szczęście zmienił kierunek na E.

17 czerwca, wtorek: Nad ranem wiatr zdechł. Na katarynie przeszliśmy tuż-tuż obok głęboko wychodzących w morze łach piachu wyspy Laesoe. Trochę zakotłowało się pod kilem… O godz. 1200 odebraliśmy smsami prognozy pogody od różnych naszych przyjaciół. Wszystkie wskazywały na silny wiatr z NW już od zaraz, a na pewno od jutra. Hm, Skagen w zasięgu wzroku, stały ląd, prysznic, uciechy portowe…

DSC_0505 DSC_0483

Decyzja załogi: płyniemy dalej! O godz. 1500 zmieniamy kurs na W i wpływamy na

Skagerrak

Za nami 318 Mm. Całą noc przeszliśmy na silniku wspomagając się różnymi konfiguracjami żagli.

18 czerwca, środa: O godz. 1030 osiągnęliśmy wysunięty najbardziej na S skrawek Norwegii. O godz. 1145 zacumowaliśmy w porcie Mandal. Uff.

DSC_0579 DSC_0688

Spełniamy oczywiście „za cudowne ocalenie”. Log 422 Mm. W ciągu 3 dób bez przerwy przepłynęliśmy 380 Mm, co daje średnią 126 Mm/dzień, czyli prędkość nieco ponad 5 węzłów.

Norwegia

Mandal: Gorąco, upał. Poszliśmy się wykąpać na piękną plażę nad Morzem Północnym. Wieczorem imprezka z polską załogą jachtu Haddock – Moniką i Krzyśkiem z Łodzi. Naleweczki palce lizać. Nieco później dopływa do portu jacht Śniadecki. Jest też Czarek, załogant norweskiego jachtu startującego w regatach. Ech, życie.

19 czerwca, czwartek: Za oknami naszego domu spokojnie. Ale prognozy nie są najlepsze. Dmucha i dmuchać będzie jeszcze mocniej. Najgorsze, że z najgorszego dla nas kierunku NW. Mimo to postanawiamy spróbować i przedostać się między kamieniami szkierów nieco bliżej celu na północ. Ruszyliśmy o 0900. W połowie drogi musieliśmy wyjść na otwarte morze. No tak, tego należało się spodziewać. Bardzo krótkie, strome fale o wysokości dochodzącej do 3 m, przy porywach wiatru do 40 kn zweryfikowały nasze plany o dalekiej podróży.

DSC_0800

Kierujemy się jak najszybciej z tej kipieli znowu w szkiery, ale już za przylądkiem Lindesnes. Wystarczy. Już przy spokojniejszej wodzie płyniemy do najbliższego portu, ale i tak dwa razy zwiało mi golonkę z kanapki. Płyniemy przez prześlicznej urody zakamarki i zakamareczki. Przepływając przez wąziutenieczką cieśninkę w maciupeńkiej mieścince Korshavn ludzie wychodzili z domów przed próg, pozdrawiali nas i potwierdzali: nie bójcie się, przejdziecie.

DSC_0814

Faktycznie udało się. Do Farsundu wpłynęliśmy równo o godz. 1600.

20 czerwca, piątek: Farsund.

DSC_0878 DSC_0911

Od wczorajszego wieczora siedzę nad prognozami pogody. Potrzeba mówi – płyń, rozsądek podpowiada – nie płyń. Zwycięża rozsądek. Czekamy do soboty na załogę Zygmunta. Zrobiliśmy sobie spacer po uroczym miasteczku. Tak, chyba mieliśmy rację: przechodząc przez most o mało co dwa razy nie zwiało nas na jezdnię.

Przepłynęliśmy 454 Mm w nieco ponad 86 godzin, w tym prawie 24 godziny na żaglach i 62,5 godz. na silniku.

 

Bolek Rudnik z załogą