Raz, dwa, trzy

3 czerwca, środa

1. „Dziś dzień sanitarny. Od rana sprzątamy. Dezynfekcja, dezynsekcja i takie tam. Szarika postanowiliśmy ogolić. Ale nie możemy go dogonić. Więc wyzwaliśmy go od talibów najgorszych. Nie będzie nam tu kalifatu w swojej kabinie zakładał. Powiedział, że protestuje. Na pytanie przeciwko czemu, odpowiedział, że ogólnie. Ja go rozumiem, bo sobie kupił rękawiczki do szotów, a tu wiatru na lekarstwo, więc chodzi w rękawiczkach i mu gorąco, to się wkurza. Podobno Ania, nasza pierwsza dama i ostatnia, widziała jakąś bakterię, ale nikt jej nie uwierzył”.

20150603_090200   Ania, nasza Pierwsza Dama

2. „Ale Szarik zrobił sałatkę na lanczyk! Słuchajcie, bo dla mnie, to wydarzenie. W każdym rejsie, jak z Nim pływam, jest taki moment kiedy On mówi niby od niechcenia „to może ja zrobię sałatkę”. Ja wtedy mam wytrysk ze wszystkich ślinianek, bo wiem, co się będzie działo. Ja Jemu nigdy nie mówię, bo co będę budował Jego ego, jak ledwo swoje trzymam na powierzchni, ale to jest majstersztyk. Sałatka urzeka przypadkowością składników (wszystkie są w Supermercado przy wejściu) i nieodgadnionym smakiem. Zapytany o przepis mówi coś o improwizacji, ale każdy wie, że najlepsze są improwizacje perfekcyjnie przygotowane. Jak popłyniecie kiedyś z Szarikiem, to może też Was spotka to wydarzenie. Bądźcie gotowi”.

20150603_143134   Boskie dzieło Szarika

3. „Chcę oglądać twoje nogi, nogi, nogi…”

20150603_141221