Załoga melduje

23 marca, poniedziałek

„Uff… Pierwsze dwa dni rejsowania po Kanarach nie przypominają Chorwacji, czy Grecji, a raczej Bałtyk latem. Najpierw nic nie wiało, potem w nocy (koło północy) pojawiło się znikąd 30 węzłów. Dobrze, że w pobliżu było Los Christianos, gdzie około 0400 zadekowaliśmy się na miejscu jakiegoś kutra rybackiego, przez co z samego rana – o 0900 przyszedł pan policjant oczekując, że się zmyjemy stamtąd w ciągu godziny. Mimo wszystko starał się być miły.

Po dwóch godzinach podróżowania w stronę Puerto Colon na miejscu okazało się, że… nie ma miejsc, a to z kolei zmusiło nas do podróży w stronę La Gomery.

Na szczęście na Gomerze jachty są mile widziane, więc stoimy tu i teraz w San Sebastian – miejscu, które jako ostatnie setki lat temu odwiedził Krzysztof Kolumb przed swoją wyprawą do Ameryki.

Genua już działa, silnik tylko raz zgasł w niewyjaśnionych okolicznościach (potem na wyższych obrotach dał się odpalić), z kilku miejsc cieknie, ale generalnie, jak już wspominałem, łódeńka jest piękna, acz trochę oporna. Jutro z rana płyniemy dalej… na zachód”.
Załoga w składzie:
Maciej, Alek, Kuba, Michał, Rafał
oraz
Natalia, Ola i Agata