Jechać, nie jechać? Płynąć, nie płynąć?

17 marca, wtorek

Dzisiaj zaczęło się od tego, że ukradziono nam samochody. Idziemy aby sobie pojeździć, a tu pusto. Głupio jakoś tak: stały i zwiały.
Ale w okolicy znalazł się Marinero i zadzwonił gdzie trzeba, czyli do wypożyczalni znajomego Juana i okazało się, że GPS sciągnął samochody do bazy. Myśleli, że już je oddajemy. Muzeum żywych kaktusów przeszło nam koło nosa. A potem było już dużo lepiej, wszyscy bardzo przyjaźni i pomocni. Trochę klaru trzeba było zrobić i teraz pijemy sobie piwko z internetem w tle. Cały czas słonecznie, prognozy pomyślne. Szykujemy się na jutro rano.

Pozdrowienia
Zygmunt
Po długotrwałej eksploracji wyspy odkryliśmy najbliższą knajpę na końcu falochronu, w porcie, około 50000 mm od rufy naszej jednostki pływającej. Właśnie w niej siedzimy i zastanawiamy się, czy płynąć dalej, bo foczki na plaży kuszą pozostaniem tutaj na zawsze. Ale organizator wyprawy tego nie przewidział…, musimy na Gran Canarię.

Paweł