Pękło 300 mil

11 października, sobota:

Bladym świtem obudził mnie telefon od Basi G. – „Pękło im 300 mil. Są w Aguilas. Rozmawiałam przed chwilą z Jackiem”. Czekamy zatem niecierpliwie na rzeczową relację z pierwotnych rąk, ale popatrzywszy na budzik stwierdziłem, że czekając, mimo wszystko jednak jeszcze sobie chwilkę pośpię.

Popołudniu, zamiast rzeczowej relacji, nadszedł następujący elaborat: „Odkryliśmy, że Melina ma unikatową instalację odwodnienia zęz. Nowy standard polega na przeciwbieżnym zsynchronizowaniu ręcznych pomp zęzowych. W tym nowatorskim rozwiązaniu pompa w kokpicie opróżnia zęzę, podczas gdy kuchenna napełnia ją. Ta innowacja znacząco podwyższa sprawność fizyczną załogi. Mankamentem tego rozwiązania jest to, że przejście burtowe znajduje się ponad linią wodną i napełnianie zęz było mało skuteczne. Jednak autorzy instrukcji (użytkowania pomp) starali się skorygować to niedociągnięcie zalecając pompowanie w drodze, kiedy fale zalewają wylot, który staje się ujęciem wody. Za to odkrycie kapitan udziela sobie pochwały. Pochwałę należy upublicznić wraz z naszymi przeprosinami, że odstąpiliśmy od dalszych prób wdrożeniowych i odmieniliśmy kierunek biegu pompy kuchennej”.

Wieczorny sms wyjaśnił, skąd wzięła się kapitańska popołudniowa potrzeba samozachwytu i samozadowolenia: „Ostatniej nocy kapitan wykazał się brakiem profesjonalizmu i puścił fał. Fał, umocowany końcem, zda się nie może wywinąć żadnego numeru. A jednak… Owinął się za stenwantą, lazyjackami i zahaczył za przeciwległy ich bloczek. Sprawca odegrał monodram „Tańczący z linami”, podczas którego jedyny widz i sternik w jednej osobie – Magda, odmówiła w duchu wszelkie znane procedury manewru „man over board”. Kapitan udzielił sobie nagany z wpisem do dziennika jachtowego”.