Po dobie w morzu (tzn. oceanie)

23 marca, środa

Po dobie płynięcia prawie cały czas na żaglach dopłynęliśmy do Ponta Delgada. Nie było aż tak ciężko, bo wiatr się uspokoił, ale woda była jeszcze rozedrgana. A poza tym fordewind dawał się we znaki i miotało nami w każdą stronę. Ciężko było i sterować, i spać. Daliśmy radę.