Jest nieźle

15 września, poniedziałek:

Wieczorem przyszedł SMS już w nieco dłuższym, poetycko-szantowym, wydaniu: „W sobotę o świcie wyruszyliśmy z Ribadesella. Po dwóch dobach, albo mniej, skończyła się już wódka i po 212 Mm przybiliśmy do Camarinos. Dziś rano opłynęliśmy Koniec Świata pod wiatr i falę, a silnik rzęził ostatkiem sił. Teraz strudzeni pijemy, jemy sery i desery w porcie San xion-jakośtam. Nasza załoga pozdrawia Waszą. Strażnicy Meliny”. Jak widać jest nieźle… Acha, Koniec Świata, to po prostu banalny przylądek Finisterre, a to ‚xion-jakośtam’ to się okaże później, jak skończą jeść sery.