Dzienne archiwum: 14 listopada 2021

Jednak Terceira

14 listopada, niedziela

Ten etap był zaskakująco krótki. Po wyjściu z portu i przepłynięciu paru mil spotkała nas niemiła niespodzianka. W myśl reguły: złośliwość rzeczy martwych, po kilku złowrogich odgłosach skapitulował silnik. Doraźna brygada co bardziej kumatych domorosłych mechaników (na co dzień raczej humanistów) orzekła, że na wodzie się tego naprawić nie da.
IMG_7693
W międzyczasie zapadł zmrok, a prognozy wskazywały raczej na hardkorową jazdę niż niedzielny spacerek. Decyzja: Wracamy. Czyli wzywamy kogo trzeba, niech nas zholuje z powrotem do portu. Tak też się stało. Akcja poszła bardzo sprawnie i bezpiecznie. RIB przybył po około godzince. Zaparkowali nas w poprzednim miejscu. Lepiej byłoby trochę głębiej w porcie, ale nie dano nam wyboru.
PHOTO-3 20211114_105716m
No cóż…po dłuższej naradzie i konsultacji z armatorem postanowiliśmy uratować pozostały nam na Azorach czas. Jeden dzień na zwiedzanie całej Terceiry, a potem samolocikiem powrót na San Miguel. Czyli w zasadzie zgodnie z planem, tylko środek transportu inny- tak dla urozmaicenia. Zwiedziwszy skąpane w deszczu i mgle
IMG_7700
„najwspanialsze punkty widokowe Azorów” odpaliliśmy gitarę i osuszyliśmy płynne zapasy. Atmosfera nie siadła, oj nie….Zatem Statek widmo pozostawiamy przywiązany czym się da w dobrych rękach: z duchem paska klinowego za sterem.
c45861c4-
Wszystko pod kontrolą.
.
PS. Awaria okazała się dosyć banalna. Wykręcająca się pod wpływem drgań silnika śrubka zaczęła piłować przebiegający tuż obok sześciorowkowy pasek klinowy. Tak skutecznie go piłowała, że na silniku osiadła gumowa mączka, a następnie precyzyjnie odkroiła trzy paseczki, a resztę rozerwała na strzępy. Następna ekipa etapu 236 z przyjemnością fachowo to naprawiła.