Miesięczne archiwum: Październik 2021

Koniec etapu 231: PDL-PDL

17 października, niedziela

Zakończył się kolejny etap ladymelinowej covidovej oceanicznej peregrynacji. Pierwszy azorski. Przepłynęliśmy :) mil, przez :) godzin. Ale zdecydowanie większość na żaglach!

Dzięki Andrzejowi udało nam się znaleźć przyczynę niedomagań autopilota, które bardzo utrudniły nam przeskok z Madery dwa tygodnie temu (banalnie poluzowane śrubki styków kabli w szafce nawigacyjnej). A dzięki zdalnej pomocy Olgierda M. wymieniliśmy antenę AIS – teraz sygnał jest wreszcie ciągły. Trochę roboty jeszcze zostało – kto jest chętny do pomocy? Lady Melina czeka, a ja z nią.

Dziękuję Załodze. Bolek R.

PS. Bilety z powrotem z Ponta Delgada przez Londyn Stansted do Wrocławia kupiliśmy w ostatnim dniu za 429 zł (dzień wcześniej były po niecałe 300 zł), co z biletami na Azory z Warszawy za 403 zł, o czym pisałem na wstępie relacji z etapu, dało niecałe 850 zł. No, jak ktoś chciał wziąć dodatkowy bagaż, musiał dopłacić po ok. 150 zł w każdą stronę.

Szybka decyzja – porcelana

16 października, sobota

Dzień 7
Wszyscy spontanicznie zdecydowaliśmy się na powrót do domu. Jeszcze przed wylotem mi i Marcinowi udało się zwiedzić fabrykę porcelany znajdującą się 10 km od Mariny w Ponta Delgadzie.

IMG-20211018-WA0002 IMG-20211018-WA0003

Dostaliśmy się tam taksówką, której kierowca był tak miły i tak dużo nam poopowiadał o tym, jaka jest wyspa, na której żyje od urodzenia. Dzięki kierowcy i temu, jaki dla nas był, przekonaliśmy się, jak ufni i pomocni potrafią być ludzie żyjący na wyspie Sao Miguel. Coś niesamowitego. Po powrocie do Mariny dokończyliśmy pakowanie i na szybko skoczyłam z Marcinem zjeść miejscowego burgera z bułką z mąki świętojańskiej, był naprawdę przepyszny. Potem z resztą ruszyliśmy na lotnisko, gdzie rozdzieliliśmy się na czas podróży.

Laura

Run na wodę

15 października, piątek

Dzień 6 
W KOŃCU zdecydowaliśmy się gdzieś popłynąć. Trochę nam to zajęło. Mówiąc „nam” mam na myśli młodsze 4/6 załogi. Te trzy osoby wraz ze mną, przynajmniej ostatnio, źle znoszą podróże morskie. Ale udało się – sprawnie wypłynęliśmy w morze z zamiarem zobaczenia bezludnej wysepki znajdującej się przy Sao Miguel. Zaraz po wypłynięciu było nam dane zobaczyć stadko delfinów płynących obok Lady Meliny.

20211015_112312m

Aczkolwiek po niedługim już czasie zaczęło nam się robić, krótko mówiąc, niedobrze. W związku z tym zawinęliśmy z powrotem do portu. Ja tam się cieszę, że chociaż te kilka godzin spędziliśmy na oceanie i co najważniejsze, że udało się mi wraz z załogą pokazać mojemu chłopakowi – Marcinowi – namiastkę pływania po oceanie.
Wieczorem po powrocie wszyscy zjedliśmy pyszną kolację.

20211015_212256

Leniwie i deszczowo

14 października, czwartek

Dzień 3
To był leniwy dzień, bez planu i niezorganizowany, ale bardzo miło go wspominam, tak, jak resztę dni spędzonych na wyspie, z racji klimatu tam panującego, tych zmian w pogodzie, ludzi i ich kultury oraz samego faktu przebywania w innym kraju. W ten dzień pokupowaliśmy pamiątki i zobaczyliśmy co tam „innego” mają w sklepach.

20211014_172922m

Dzień 4
Zaczęłam z Marcinem od pysznej lokalnej sałatki w restauracji na przeciwko Mariny. Co prawda codziennie na jachcie były śniadanka i obiadki, ale i tak poza jachtem coś tam podjadaliśmy z lokalnej kuchni. Powiem tak, każdy może tam znaleźć coś dla siebie. W razie czego – dla wybrednych jest McDonald ‘s.

IMG-20211018-WA0005

Dzień 5
W ten dzień pogoda się troszkę popsuła i cały dzień padało i wiało tak, że siedzieliśmy sobie na jachcie. Nie obyło się bez gry w Chińczyka i Piotrusia, było przy tym całkiem śmiesznie.

IMG-20211018-WA0004

W opisie Laury wkradł się ciekawy błąd. Opisane trzy dni, to w zasadzie dwa – środa i czwartek. W końcu nie wiem, kiedy jedli pyszną sałatkę…

Autem po Sao Miguel

13 października, środa

Jak młoda załoga się spręży, to może coś opublikuję. Obiecali…

Tak, jest! To jest opis wtorkowego dnia. Dzięki Laurze.

Dzień 2
Po odespaniu podróży wyruszyliśmy na krajoznawczą wycieczkę wynajętym wcześniej samochodem. Pogoda dopisała tak, że udało nam się w dobrych warunkach podziwiać znajdujące się na wyspie jeziora i jeziorka np. Lagoa Verde i Lagoa Azul, nie wspominając o przepięknych wzgórzach.

IMG-20211018-WA0015

W zasadzie każda przejechana przez nas droga czy ścieżka po bokach pokryta była kulami koloru niebieskiego, różowego, bądź białego. Niestety o tej porze roku większość była przekwitnięta, ale i tak hortensje robiły wrażenie.

IMG-20211018-WA0009 20211012_133946m

Znaleźliśmy się również na czarnej plaży Mosteiros, gdzie udało nam się trochę pokąpać w wulkanicznych jeziorkach.

20211012_143506m 20211012_142905m

Odwiedziliśmy również gorące źródła Caldeira Velha z zamiarem kąpania, jednakże małe w ostatnich dniach opady w konsekwencji spowodowały wyschnięcie basenów. Mimo wszystko przyroda otaczająca termy zapierała dech w piersiach. Polecam odwiedzić tamtejsze termy, chociażby ze względu na widok wrzącej z natury wody.

IMG-20211018-WA0008

Warto dodać, że na Sao Miguel co rusz będziemy mogli ujrzeć pasące się krowy, jest ich na wyspie naprawdę dużo.

Po drodze przystanek w Porto

11 października, poniedziałek

„Dzień 1.
Po dość uporczywej dla mnie i Marcina podróży wraz z resztą załogi dotarliśmy do Porto, które było miejscem naszej przesiadki na trasie Warszawa – Ponta Delgada. Korzystając z chwili czasu na lotnisku przed kolejnym docelowym już lotem zwiedziliśmy kawałek, swoją drogą pięknego Porto.

20211011_134322m 20211011_123000m

Malownicze, strome i wąskie uliczki otulone roślinnością, różnorodnymi kafelkami i kwiatami, wydają się być domeną tego miejsca.

IMG-20211017-WA0007 IMG-20211017-WA0008

Z całą załogą usiedliśmy w jednej z kawiarni i wypiliśmy sobie coś dobrego na zdrowie. Wieczorem dotarliśmy samolotem do Ponta Delgada i tam udaliśmy się na kochaną Lady Melinę wypożyczonym busem.”

Laura

IMG-20211018-WA0018

Etap 231: Ponta Delgada – …

6 października, środa

Sformowała się następna załoga: Andrzej Szlezak z córkami, Laurą i Julią oraz ich partnerami – Marcinem i … hm, zapomniałem jego imienia, ale sobie przypomnę. Ruszamy w nocy z niedzieli na poniedziałek 10/11 października z Warszawy przez Porto. Wczoraj bilety w tamtą stronę kupiłem za 403 zł (to tak dla informacji dla następnych chętnych). O lotach pisałem tu: Loty na Azory.

Temperatura 20-22 st C.

Koniec etapu 229: Jesteśmy na Azorach!

1 października, piątek

Po pięciu i pół dobach żeglugi z Madery dopłynęliśmy na Azory na wyspę Sao Miguel. Było bardzo spokojnie, między 2 a 3 st. B w pierwszej części z lewego baksztagu, a w drugiej 1-2 B z prawego baksztagu. Więc 2/3 czasu przepłynęliśmy spalając diesla. Mały wyż azorski przesuwał się razem z nami. A może my z nim? W każdym bądź razie przepłynęliśmy ponad 550 Mm.

20211001_095638m

Widzieliśmy delfiny, ja też wieloryby (ale to nie jest zaliczone, bo tylko ja je widziałem), przepięknie gęstą Drogę Mleczną i miriady gwiazd na czarnym niebie, grzywacze(!) na gładziutkim, całkowicie spokojnym :) Oceanie Atlantyckim,

20210930_103905m 20210930_102736m

skały wystające tuż nad lustro wody, a sięgające swoją podstawą głębokości ponad 5000 m.

20210930_115641m 20210927_062944m

Przeszło nad nami i zmoczyło parę  ciepłych szałerków, ale też postraszyły nas ogromne cumulonimbusy, z których gęsto lało dookoła, a na nas nie spadła ani kropelka deszczu.

IMG-20211001-WA0021 IMG-20211001-WA0020

Trzygodzinne wachty mijały miło i szybciutko. Normalny strój, to koszulka z krótkimi rękawkami, krótkie spodenki i sandały (to u mnie, chłopaki mieli ciut cieplejsze ubiory, ale to zmarzlaki).

W marinie w Ponda Delgada w nocy nakazano nam do rana stanąć przy wydzielonej kei w celach kwarantanny. Po porannym okazaniu certyfikatów szczepienia p/covidowi zwolniono nas z robienia testów i w konsekwencji z dalszej kwarantanny. Po załatwieniu wszystkich formalności stwierdziliśmy, że najlepsze połączenie lotnicze mamy za sześć godzin, kupiliśmy bilety, spakowaliśmy się, taksówką zrobiliśmy „turystyczny” objazd miasta i dotarliśmy na lotnisko.

20211001_173825m

Z różnymi przygodami dotarliśmy pociągami z Warszawy do Wrocławia. I w tym miejscu serdecznie pozdrawiam poznanych w pociągu Wierę z Białorusi i jej chłopaka Kornela (pamiętajcie, że popłyniemy razem!).

Ot, Lady Melina czeka na Załogi, czyli na Was.