Miesięczne archiwum: Sierpień 2019

A Coruña

31 sierpnia, sobota

Jacht ze Styrkiem przekazaliśmy sobie telefonicznie w autobusach – ja z Santiago do A Coruny, a on z La Coruny do Porto.

Do mariny Real w samym centrum miasta wpadł niemal jednocześnie z nami piąty członek naszej załogi, Johann Joschko. Z Johannem miała dotrzeć jeszcze Ala, ale niestety nie mogła. Bardzo żałujemy, a szczególnie Hania. Po rozlokowaniu się zrobiliśmy duże zakupy i ruszyliśmy w miasto. Oprócz zwiedzania naszym celem była szynkarnia – Jamoneria de Leonesa.

Palce lizać!

Etapy 121 i 122: Pielgrzymi?

31 sierpnia, sobota

Już wczoraj z Wrocławia, a niektórzy z Nysy, samolotem przez Lądek, dotarliśmy do mekki pielgrzymów – Santiago de Compostela w hiszpańskiej Galicji. Na razie jest nas czwórka: Józek Radomański i Filip Banach z Nysy oraz Hania i ja.  Po zakwaterowaniu w całkiem znośnym mieszkanku poszliśmy na zwiedzanie i spożywanie.

Zastaliśmy miasteczko pełne turystów i pielgrzymów, przy katedrze tłum, a do posągu świętego Jakuba ogromna kolejka. Oczywiście stanęliśmy w niej i czekaliśmy cierpliwie na bezpośredni kontakt ze Świętym, oczekując łask wszelakich. Doczekaliśmy się.

I poszliśmy na kolację.

Koniec hiszpańskich Biskajów

31 sierpnia, sobota

W sobotę klar na jachcie i wyokrętowanie załogi. Etap 119/120 zakończony!IMG-20190831-WA0011

Dziękuję Styrkowi za obszerne relacje. Z dziennika jachtowego wynika, że w dwa tygodnie przepłynęli 450 Mm, płynąc 115,5 godziny, w tym na żaglach 44,5 h, a na silniku 71 h. Odwiedzili Arcachon we Francji, a w Hiszpanii byli w Hondarribia, Pasajes, Zumaia, Bilbao, Santander, Lastres, Gijon, Viveiro i La Coruna.

Cipango

30 sierpnia, piątek

Na ostatniej prostej do La Coruna nocą wjechaliśmy w nieoznakowaną sieć rybacką.

IMG-20190831-WA0001 IMG-20190831-WA0002

Pomarańczowa bojka od sieci już na pokładzie, niestety lina wkręciła się na śrubę :/
Byliśmy 10 mil od portu. Postawiliśmy żagle, ale że nie było wiatru to się kulaliśmy. W 5 godzin zrobiliśmy 2 mile i ładny dryf wokół izobat :)
W końcu spłynęła na nas „łaska boża” – na hol wzięli nas przemili Francuzi z jachtu Cipango.
IMG-20190831-WA0003 IMG-20190831-WA0004 IMG-20190831-WA0005 IMG-20190831-WA0006 IMG-20190831-WA0007 IMG-20190831-WA0008
Po dwóch godzinach dotarliśmy do portu. Do porto deportivo wciągał nas na wstecznym przekozak z mariny. W marinie udało nam się uporać z linką. Śruba uwolniona.

IMG-20190831-WA0009 IMG-20190831-WA0010

Zaprosiliśmy na jacht Francuzów z Cipango, żeby im podziękować. Pierre (drugi od lewej), Thiery (trzeci od lewej) i Veronique (pierwsza z prawej), to pomocna załoga Cipango, która przyszła nam na pomoc zaraz po pierwszym wywołaniu na radiu.
IMG-20190831-WA0013
Wieczorem poszliśmy zjeść pulpo a la gallega (ośmiornice po galicyjsku). Zalecamy bardzo ten przysmak kuchni galicyjskiej.
IMG-20190831-WA0012

Xixón (po asturiańsku)

27 sierpnia, wtorek

W poniedziałek ruszyliśmy z Santander dalej na zachód. Wiatru mało, więc motor. Na jachcie powstał DieselGrot Book Club. Były też ćwiczenia z komunikacji (na zdjęciu radiooficer w akcji).

IMG-20190827-WA0000 IMG-20190827-WA0002 IMG-20190827-WA0001 IMG-20190827-WA0003

Tuż przed północą dotarliśmy do Lastres.

IMG-20190827-WA0005 IMG-20190827-WA0004

Pozwiedzaliśmy. A że wszystkie miejsca w restauracji były zajęte, popłynęliśmy na rybkę do Gijon.

IMG-20190827-WA0006 IMG-20190827-WA0008 IMG-20190827-WA0007 IMG-20190827-WA0009
Po drodze odparliśmy atak na polska banderę (żart! – nie wiem czy takie coś na stronę).

IMG-20190827-WA0010  To już Gijon.

Na silniku do Bilbao

23 sierpnia, piątek

Na moje niewinne pytanie: „Może kolejna porcja wiadomości by się przedarła przez Pireneje?”, nadeszła odpowiedź: „Wczoraj płynęliśmy na silniku cały dzień. Jesteśmy w Bilbao. Jak pozwiedzamy, podeślę wieczorem parę zdjęć”. Jest to pozytywna informacja, bo to znaczy, że silnik działa i że zatankowali diesla, nie wodę:)

W czwartek motosailing na autopilocie do Bilbao
IMG-20190823-WA0000 IMG-20190823-WA0001
Do Bilbao dotarliśmy o zachodzie słońca. Melina w Marina Getxo
IMG-20190823-WA0002 IMG-20190823-WA0003
W piątek zwiedzanie Bilbao. Muzeum Guggenheima. Most Biskajski
IMG-20190823-WA0004 IMG-20190823-WA0005 IMG-20190823-WA0006
Dzień skończyliśmy na plaży. A w Bilbao festyn – „Uczta bez seksizmu, lgtbifobii i rasizmu”
IMG-20190823-WA0007 IMG-20190823-WA0008

Z miejsca na miejsce

21 sierpnia, środa

Poranek przywitał nas w Horradibii pięknymi kolorami. Następnie tankowanie i …

IMG-20190821-WA0000 IMG-20190821-WA0001

… ruszyliśmy na zachód. Najpierw krótki przystanek w uroczym miasteczku Santa Ana w „fiordziku” Pasai.

IMG-20190821-WA0002 IMG-20190821-WA0003

Dzień kończymy w Zumaia, bo nie bylo dla nas miejsca w Getaria. Niektórym słońce mocno przygrzało :)

IMG-20190821-WA0004 IMG-20190821-WA0005

Jeszcze to zdjęcie jest fajne
IMG-20190821-WA0006
Zwracam uwagę na rosnące drzewo na burcie. Ale ma tratwę ratunkową przed masztem :)

W Baskonii

20 sierpnia, wtorek

Załoga Meliny etapu 119 i 120 po dobie żeglugi z Arcachon dotarła do Hondarribii w kraju Basków.

IMG-20190820-WA0001

Po drobnych naprawach zwiedzamy urokliwe miasteczko :)

IMG-20190820-WA0000 IMG-20190820-WA0002

A w załodze, oprócz lansującego się na pierwszym planie Styrka, czyli Piotrka, są: Robert, Szymon, Magda, Monika, Marianna i Małgorzata.

Etapy 117, 118: podsumowanie

17 sierpnia, sobota

We Francji, w pobliżu Bordeaux, w porcie Arcachon w Zatoce Biskajskiej planowo zakończyły się kolejne etapy wyprawy Lady Meliny prowadzone przez Maćka Skórskiego. Z załogą zrobili kawał dobrej roboty. Z Irlandii z Dublina, odwiedziwszy walijskie Milford, angielskie Newlyn oraz  francuskie Brest i La Rochelle przepłynęli 814,9 Mm w czasie 172,5 godzin, z czego 105 h na żaglach.

Trudna końcówka

16 sierpnia, piątek

LADY MELINA arrived at
Port ARCACHON
at 2019-08-16 17:30 Local Time (2019-08-16 15:30 UTC)

To komunikat z Marine Traffic. A wcześniej był sms od Maćka:

- Dziwne jest to wejście do Arcachon

IMG_8036

- Po prostu idziecie po osuchu

To nie jest osuch. Tu się regularnie zmienia tor podejściowy. Trzeba się zgłaszać wcześniej żeby ci podali aktualne współrzędne.

A tak wygląda to na mapach Google:

Arcachon1 Arcachon2

Już Francja

11 sierpnia, niedziela

Wczoraj dostałem sms od Marcina: „Idziemy na: grot 2, fok, genua 2, bezan 2. Ster 0.” A dzisiaj: „Bardzo fajna jest ta Melina. Tylko szkoda, że nie przetestowaliśmy jej w wietrze powyżej 6B”. Tak, prawda, Lady Melina faktycznie lekko się prowadzi…

Wieczorem stanęli w Breście.

W kornwalijskim Newlyn

8 sierpnia, czwartek

Niestety w obliczu zbliżającego się sztormu w piątek/sobotę 9/10 sierpnia uznaliśmy, że nie mamy zbyt dużo czasu i musimy płynąć dalej. Obraliśmy za cel Newlyn i na szczęście udało nam się dotrzeć tam jednym halsem. W czwartek o g. 00:30 zacumowaliśmy PB do innego jachtu francuskiego, który podobnie jak wiele innych przypływających po nas również chciał przeczekać nadchodzący „tajfun”.

fejlejpekmkaicma jbgicbhomlaiiafo

IMG_7860 oakpineniafcaapb

W końcu mamy czas na zwiedzanie!  Zaczęliśmy oczywiście od pubu z dobrym irlandzkim Ginesikiem,…

cemobkejiehkkild ccpjlnkmalnohbll

- Znaczy się,  że idziecie do pubu „Złoty Lew”, czy jakoś tam?

Czekamy na autobus do St Michaels Mount

586966763

- Ooo! Czerwony, nie Złoty. Ale piwo i towarzystwo świetne. Przy przystanku jest ten pub. Fajny, bo sami miejscowi rybacy i niezłe barmanki

- Ada pyta czy barmani tez są fajni :)

- Barmanów nie ma, ale rybacy mają dłoń, jak ja głowę.

(To była smsowa rozmowa między mną a Maćkiem).

…następnie udaliśmy się do zamku na St. Michael’s Mount. A teraz siedzimy na jachcie w tę angielską, barową pogodę i pijemy wodę z sokiem. Chcemy w sobotę wypłynąć do Brestu.

pbkblamllpafgmnl ajkaodnnngejcane

Pierwsze starcie na starcie

6 sierpnia, wtorek

W niedzielę 4-go o 13:30 wyjazd z mariny. Na dobry początek rejsu wiatr w mordę, za cel wybraliśmy sobie Milford. Załogę poskładało, chyba tylko 2-3 osoby nie zwracały każdego posiłku do wody, no ale w końcu navigare necesse est. Warunki całkiem przyzwoite: 4-5 B, niestety pierwsze starcie z prądami pływowymi na Morzu Irlandzkim / w kanale św. Jerzego / trochę położyliśmy, ale na szczęście szybko się zorientowaliśmy, jak go wykorzystać i ostatecznie przy wsparciu silnika dotarliśmy do Milford dzisiaj, we wtorek o 17:00.

onompcghmceaogno pollihloodiplpam jafkdcbnmhcfbepb adoaapaehgoamhoj giebchghnibbegmi

Etapy 117, 118: Dublin – Bordeaux

3 sierpnia, sobota

Już w piątek do Dublina dotarła czwórka członków nowej załogi. Na taką okoliczność Lady Melina jest przygotowana, bo oprócz podstawowych ośmiu koi, ma jeszcze dodatkowe dwa spania. Wobec tego spaliśmy spokojnie w dziewiątkę, a nowa czwórka zajmowała całą kajutę rufową.

Następna trójka z kapitanem Maćkiem Skórskim dotarła dzisiaj. W załodze są: Krzysztof, Adrianna, Tomasz, Adrian, Alan i Dr Szkicu.

Oto aktualna relacja: „Mimo tego, że plany mamy ambitne (ponad 800 Mm w dwa tygodnie), szkoda byłoby nie skorzystać z dobrodziejstw dublińskich pubów, stąd pierwszy wieczór spędziliśmy m.in. w Temple Bar. Powrót rikszami w deszczu ;)”

hmbopdeicpgdadjj igeknfbdfnamgphp

fbnldgpoaijjpdpo ofhkddjjgnmfieea

edamiablfhcjdbhn anafjnifleglcmbo