Miesięczne archiwum: Lipiec 2018

Już Koryncka

22 lipca, niedziela

Jacek zadecydował, że w Patras zakończy swój rejs. Wyokrętowałem go o 0945. Razem przepłynęliśmy 144 Mm w czasie 36,5 godziny, w tym 24,5 godziny na żaglach. Bardzo żeglarski i spokojny etap.

A ja przepłynąłem pod mosten nad Cieśniną Rio-Andirio i w ten sposób znalazłem się wreszcie w Zatoce Korynckiej. Z następną, młodą ekipą umówiłem się wieczorem w Itei.

Zatoka Patraska, jeszcze nie Koryncka

21 lipca, sobota

20180721_094400m Tak wygląda poranny sztorm.

Uroczo jest wskoczyć do czyściutkiej i cieplutkiej wody z samego rana. Teraz płyniemy w kierunku Patras. A co dalej, zobaczymy.

Już widzimy. Otóż po południu stanęliśmy w porcie Patras. Miasto jakoby wymarłe, żywego ducha wokół. Też żadnego podmuszku wiatru, za to w nadmiernych ilościach żar z nieba. I my również przez dłuższą (bardzo dłuższą) chwilę udawaliśmy, że nas tu nie ma. Zalegliśmy w cieniu, jedynie od czasu do czasu uzupełniając płyny ustrojowe.

Pod wieczór ożywił nas Pan Kasjer Portowy, który zmącił wszechobecny spokój każąc zapłacić 49,36 euro. Jedynie za postój, bez prądu, wody, pryszniców, ani kibelków. Trochę przesadził. Tak ożywieni ruszyliśmy na miasto.

20180721_205622m 20180721_210025m

Okazało się, że nie tylko my, ale całe miasto ożyło. Ruszyliśmy szlakiem uroczych knajpek.

Już nie wrócę na Itakę?

20 lipca, piątek

Tytułowe pytanie jest nie bez przyczyny. Ale po kolei. Wczoraj wieczorem okrążyliśmy Antipaxos (wyspę) chcąc stanąć na noc w przecudnej urody Ormos Kalamitsu (zatoczce).

20180719_201449m

Owszem, rzuciliśmy nawet kotwicę, poczekaliśmy chwilę, ale odpłynęliśmy ze względów bezpieczeństwa – za ciasno przy wchodzącym tam czasami wietrze. Szkoda, bo widoki przepiękne, a woda krystaliczna. Odpłynęliśmy w mroczną czeluść Morza Jońskiego. Niebo nad nami promieniało miliardami gwiazd. Poezja! Raniutko świt zastał nas przy przesmyku między wyspami Lefkada, Kefalonia i Itaka.

20180720_064042m

Na chwilową przerwę w naszej ekskursji wybraliśmy ślicznej urody porcik Kioni na Itace. Stanęliśmy na kotwicy i popłynęliśmy bączkiem do tawerny na piwo. Oj, dobre było! Przed nami rozpościerał się widok.

20180720_124618m

Odchodząc wyciągnęliśmy kotwicą (tą Całkiem Nową Kotwicą) jakiś łańcuch. Okazał się być on łańcuchem kotwicznym oddalonego o ok. 1/3 kabla jachtu. Jachtu amerykańskiego. Z awanturą kowboj przypłynął na pontoniku (dość podłym, jak na amerykańskie warunki) niemal od razu. Cała akcja trwała mniej więcej 15 minut, w czasie której m.in. byłem w wodzie z bardzo ostrym nożem w ręku. Szczegóły na żądanie. W każdym bądź razie łódki zostały wyplątane, Amerykanin żyje, ponton jest nie uszkodzony, atrakcje gapiom zapewnione. I dlaczegóż miałbym tu nie wrócić!

20180720_125615m 20180720_130310m

Przepłynąwszy kolejne 50 mil przed północą stanęliśmy na kotwicowisku Messalonghi u wejścia do Zatoki Korynckiej Patraskiej. Podobno tu jest pięknie, ale w tej ciemności nic nie widać. Zobaczymy co jutro przyniesie. Dobranoc.

Etap 62: Jońskie w parę dni

19 lipca, czwartek

Po ponad dwutygodniowym postoju w porciku Benitses na Korfu wreszcie dzisiaj ruszyliśmy ku kolejnej przygodzie. Wczoraj wieczorem dotarliśmy z Jackiem Optołowiczem na łódkę. Niestety tylko we dwójkę, bo nikt inny nie chciał partycypować w tej naszej eskapadzie. Szkoda. Żałujcie, jako i my żałujemy. Mimo długiej nieobecności samotna łódka nie doznała uszczerbku na ciele, kotwica – ta Całkiem Nowa Kotwica – trzymała dzielnie dziób, a cumy dzielnie rufę. W tak zwanym międzyczasie wszystkiego doraźnie dozorowali Ania i Robert z sąsiedniego jachtu A&R i co nieco poprawiali. Dziękuję im za to.

Osobliwością portu Benitses jest to, że aktualnie nie ma zarządcy. Wobec tego nie ma kto pobierać opłat za postój. Owszem, nie ma tu prądu, wody, innych wygód, ani wygódek, ale opłata 0 (zero) euro jest wystarczającą rekompensatą tych niedogodności.

Wieczorem poszliśmy z Jackiem przywitać się z miasteczkiem i jego atrakcjami… :)

Paliwo dowiózł nam dzisiaj rano miły gość małą cysterną. Zatankowaliśmy 200 litrów po 1,50 euro/l, czyli za cenę minimalnie wyższą niż na stacji benzynowej. Chcieliśmy do pełna, ale miał tylko 200.

Równo w południe tutejszego czasu, czyli o godz. 1100 waszego czasu, elegancko zrobiliśmy portowe manewry, odcumowaliśmy, odkotwiczyliśmy i raźnie ruszyliśmy baksztagiem na południe. Wiaterek od tylca 10-12 kn, stan morza 2, słońce pełną gębą, temp. powietrza 28 st. C., temp. wody 24 st. C. Samopoczucie świetne!

LM 62,63,64 Korfu-Sporady 1 20180719_120505m

A to plan naszego i następnego etapu oraz Jacek przy manewrach.

Naprawiony komputer

12 lipca, czwartek

Wreszcie naprawiłem swój komputer (a tak naprawdę musiałem kupić nowy) i zaraz natychmiast uzupełnię relacje. Poczekajcie chwilkę.

Czy ktoś ma ochotę popłynąć w przyszłym tygodniu z Korfu do Kanału Korynckiego? Np. ze mną?