Archiwa kategorii: Zaprzyjaźnione

Eternity wreszcie wraca

21 czerwca, niedziela

Dzisiaj o godz. 2200 naszego czasu (1600 tamtejszego) Jacek Guzowski na Eternity wyruszył „na ogonie przewalającego się niżu” z Nowego Jorku w podróż powrotną do Polski. W rozmowie bardzo mile wspominał miejscową Polonię, która okazała mu wiele życzliwości. Następny planowany punkt postoju, to Horta na wyspie Faial na Azorach.

W samotnej podróży możemy Jacka wspierać, pisząc do niego smsy przez bramkę internetową systemu Inmarsat. Jego numer, to (+870 77) 6733695. Nie zapomnijcie się podpisać, bo niekiedy otrzymywał miłe smsy, ale do tej pory nie wie od kogo…

Czwartek Klubowy

20 czerwca, sobota

Wczoraj wieczorem, czyli w piątek, na statku-dźwigu Wróblin odbył się cotygodniowy Czwartek Klubowy naszego zaprzyjaźnionego Jacht Klubu Wrocław. Było to ostatnie spotkanie przed żeglarskim sezonem letnim.

IMGP1275

Przy tradycyjnym grillu spotkaliśmy się: członkowie Klubu, przedstawiciele naszej asocjacji, a także, jak zwykle skromny, Piotrek Kuźniar z rekordowej Selmy.

IMGP1276 IMGP1282

Opowiadania o ostatnio przeżytych rejsach i snucie planów na bieżący sezon przeciągnęło się do północy. Zdjęcia, w przerwach przy obsłudze grilla, zrobił Zygmunt Szreter.

Z Nowego Jorku

4 czerwca, czwartek

O godz. 2353 przyszedł krótki, ale treściwy, SMS z Eternity z telefonu satelitarnego Jacka Guzowskiego: „Wreszcie na cumach w NY. Dziękuję za wsparcie. Pozdrowienia, Jacek”. Uff, kolejny etap samotnej wyprawy za nim. Tu jest mapka z trasą w poprzednich dniach.

Wielkanocne Karaiby

6 kwietnia, poniedziałek

Wczoraj, już w Wielkanoc tuż po północy naszego czasu CEST, Jacek Guzowski z Eternity napisał do mnie na Skype: „Radosnych Świąt życzę (z Dominikany). O świcie ruszam dalej. Święta tradycyjnie, samotnie – nie samotnie, z oceanem :) Pozdrowienia”.

A dzisiaj wieczorem sms od Jacka brzmiał następująco: „Godz. 1200 LT. Pozycja:  21st.11′N  071st.15′W. Kotwica przy Big Sandy Bay. Bezludna wyspa, złoty piach, turkusowa woda, wielkanocne śniadanie. Czuję się, jak Crusoe :) Uściski – J.”  (Zdjęcie z zasobów Google Earth).

89894576 Eternity 15.4.6

Sztormy? Nie tylko u nas

4 marca, środa

Nasze przygody ze sztormami nie są w tych dniach obce i innym naszym przyjaciołom.

Przed chwilą Jacek Guzowski napisał do mnie z Eternity: „Cześć. Pozdrawiam z Wysp Świętych. Haut-De-Terre. Nie uwierzysz – 10 mil szedłem 2 dni. Wściekła halsówka pod 9B. 3 ref na grocie i skrawek foka. Silnik odmówił posłuszeństwa. Na szczęście czyszczenie filtra paliwa (na morzu) ożywiło go znowu. Na noc musiałem się schować na kotwicę w zatoce Grande Baie na sąsiedniej wyspie. Nieźle było. I warto było, bo pięknie tu jest, chociaż „kuje” okrutnie. Zatrzymam się tu na kilka dni relaksu :). Pozdrowienia”. Na moją zaczepkę: „Ale masz piękne Karaiby” odpowiedział: „Zgrzeszył bym, gdybym narzekał ;)”.

Selma Expeditions przedziera się żmudnie przez barierę lodową między Morzem Rossa a Oceanem Południowym. Opis przeczekiwania sztormu za górą lodową wart jest przeczytania. Gratulacje, trzymajcie się!

Selma na końcu świata

12 lutego, czwartek

Późnym wieczorem naszego czasu Selma Expeditions pod dowództwem Piotrka Kuźniara osiągnęła Zatokę Wielorybów na Morzu Rossa. Chłopcy osiągnęli zatem główny cel swojej wyprawy. Jest to wielkie osiągnięcie – serdeczne gratulacje!

Relację można śledzić na stronie wyprawy, tu zobaczyć mapkę z trasą, a tu przeczytać aktualne artykuły o nich:  pierwszy i drugi.

Ależ się dzieje

12 lutego, czwartek

Następna załoga Meliny szykuje się spokojnie do zwodowania jachtu w tę sobotę i wreszcie do rozpoczęcia eksploracji Wysp Kanaryjskich, a u naszych przyjaciół dzieją się różne ciekawe rzeczy:

- Selma dopływa w trudzie i znoju do celu swojej wyprawy, do Zatoki Wielorybów na Morzu Rossa

- Eternity żegluje powolutku i zgodnie z planem po Karaibach

- podekscytowane dziewczyny z Isfuglen po opłynięciu Hornu wylądowały szczęśliwie na lotnisku we Wrocławiu.

Zwykły Tłusty Czwartek.

Różnoczasowy Horn

27 stycznia, wtorek

Nasze dziarskie wrocławskie dziewczyny na półkuli południowej chyba zamurowało z wrażenia, bo nie mam od nich żadnych bieżących informacji. Jest godzina 1120 naszego (zwykłego, przaśnego, polskiego) czasu, a na stronie wyprawy mamy taki oto wpis:27.01.2015 13:33 Wiadomość z Iridium “1333 CABO DE HORNOS :) ”  Jak ten czas goni, a nawet zapętla się… Ale i tak gratulujemy (albo będziemy gratulować)! A może już gratulowaliśmy…?

Dopiero późnym wieczorem nadszedł mail od Maruszki, który chyba określił kiedy powinniśmy gratulować: Wczoraj o 13.33 lokalnego czasu przecięliśmy południk Cabo Horno, a o 15.20 szczęśliwie lądowaliśmy na przylądku. Teraz  odprawiamy się w Port Wiliams na kanał”. Gratulujemy wczoraj!

Minął kolejny tydzień

25 stycznia, niedziela

W piątek wróciła z Meliny do kraju ekipa lądowa. Na jachcie wykonano mnóstwo prac, które uprzyjemnią niewątpliwie pobyt następnym załogom. Uznanie zyska na pewno wymiana trzech okienek nad kojami i w kingstonie (czysto, sucho, bezpiecznie). Na Facebooku relacja Marcina.

Dzisiaj wieczorem otrzymałem mail z informacją od Marine Traffic o przybyciu Eternity do portu St George na Grenadzie. Jackowa eksploracja Karaibów trwa.

Od kilku dni otrzymuję krótkie smsy od Maruszki, które dokumentują trudne początki zdobywania Hornu (nasze dziewczyny biorą udział w wyprawie Shackleton 2015 na jachcie Isfuglen):  21.01. środa -  „Wstrętna (tu była nazwa jednej z linii lotniczych – dop. mój) zrobiła zamach na kondycję żeglarstwa polskiego i nas uziemiła. Lecimy dopiero dziś – Frankfurt piękne miasto. Jesteśmy dobrej myśli. Niestety zabraknie czasu na Ushuaia. Właśnie smarujemy” (tu sms urwał się),   22.01. czwartek – „Wystartowaliśmy, wylądowaliśmy. Boskie Buenos. Czekamy na lot do Ushuaia”,   24.01.  sobota – „Właśnie jedziemy do odprawy. Chcielibyśmy dziś wypłynąć do Port Williams. Ale z władzą tu jeszcze nikt nie wygrał. I z wiatrem też, a się rozwiewa”,   25.01. niedziela – „Jesteśmy w Port Williams. Czekamy na odprawę na Horn. Normalnie Przystanek Alaska. Kraniec świata”. Przecież nikt nie mówił, że będzie łatwo.

A Selma leniwie, hm, przemierza Ocean Południowy (w 5-oceanowej klasyfikacji oceanów). Leniwie, bo dotarła do bariery paku lodowego w okolicy Wysp Balleny’ego.

A u naszych wrocławskich przyjaciół…

15 stycznia, czwartek

Melina odpoczywa na Lanzarote w Playa Blanca i czeka na ekipę, która przygotuje ją do dalszych przygód i morskich peregrynacji. A co u naszych przyjaciół?

Eternity – dzisiaj w nocy Jacek Guzowski napisał: „Cześć Bolku. Pozdrawiam z Tobago. Chyba tak sobie wyobrażałem Karaiby :) Stoję w Stora Bay koło Scarborough. 200 milowy przelot z Martyniki … hmmm … miało być 20 kn, passat. A szedłem 2 dni na wiatr do 35 kn i falę.  Horror. Ale to co tutaj zobaczyłem wynagradza wszystko. Fajne doświadczenia. Czytałem locję i znam „teoretycznie” akwen.  Wiedziałem, co to Guinea Current i jak idzie.  Ale na 15 mil przed Tobago jakbym w ścianę uderzył. Nieprawdopodobna moc.  Dobrze, że go przewidziałem i przyjąłem wcześniej odpowiednią taktykę. Gdyby nie to – można się z wyspą pożegnać… No chyba, że się ma silnik 200kM. Ale bez strat się nie obyło. Neptun zabrał bosak. A kotwica na fali, w środku nocy, wyleciała z łoża i waliła o burtę. Natychmiast zareagowałem, ale narysowała na dziobie „buźkę” – będą zaprawki. Padam z nóg. Odprawa trwała 3 godziny. To nie ma nic wspólnego z pogodą, ale znowu zepsuł się autopilot. Podejrzewam że kompas do wymiany. Jutro będę szukać tu na miejscu. Wiesz – ciężko jest z internetem, z prądem itd. i  dzieje się tak dużo, że nie chce się wracać do rzeczy sprzed miesiaca… W Stora Bay fruwa darmowy internet, więc mam komfort na jachcie. Może jutro pogadamy. Na razie dobranoc.”

Selma – dzisiaj rozpoczął się 4. etap antarktycznej wyprawy. Przed załogą Piotrka Kuźniara na początek Morze Tasmana, potem Ocean Południowy, a później Morze Rossa. Oby sprzyjały im wszystkie morskie bóstwa.

Jacht Klub Wrocław – dzisiaj zainaugurowany został noworoczny cykl Czwartków Klubowych. Komandor Karol Boroń serdecznie zaprasza do klubu i do uczestnictwa w cotygodniowych spotkaniach na statku-dźwigu Wróblin.

Już niebawem, za parę dni, trzy nasze wrocławskie koleżanki: Ewa Skut, Beata „Maruszka” Pater i Basia Malinowska, ruszą do Ameryki Południowej, aby wziąć udział w wyprawie Shackleton 2015 na jachcie Isfuglen (Zimorodek). Będą m.in. zdobywać Przylądek Horn i płynąć wzdłuż Alei Lodowców. Mam nadzieję na ciekawe relacje od dziewczyn.

Powodzenia dla wszystkich!

Selma na mecie (Eternity też)

30 grudnia, środa

Tuż po północy naszego czasu o godz. 0134 Selma minęła metę regat Rolex Sydney – Hobart. Osiągnęła świetny czas 3 dni 22 godzin 34 minut i 01 sekund. Serdeczne gratulacje od aktualnej załogi Meliny i całej Asocjacji. Wy tam sobie świętujcie i odpoczywajcie, a my tu na Maderze popilnujemy Nereusa II, z którym stoimy burta w burtę - treningowej łódki Piotra, skippera Selmy.

Jednocześnie czekamy na ukończenie „regat” Wyspy Zielonego Przylądka – Martynika przez Eternity. Jacek, gazu, to już tylko parę mil! (Już po ukończeniu tego wpisu okazało się, że Jacek dotarł do celu we wtorek 29 grudnia, po 23 dniach samotnego przemierzania Atlantyku. W drugiej części dystansu nie mógł korzystać w pełni z telefonu satelitarnego - odbierał smsy, za które serdecznie dziękuje i które podtrzymywały go na duchu, ale nie mógł na nie odpowiadać. Jacek, wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!).

Nieco dziwny start regat

26 grudnia, piątek

Siedziałem do trzeciej nad ranem przed komputerem i starałem się choć trochę poczuć atmosferę tego, co czują nasi na Selmie. Przy okazji podpatrywałem dziki tłum kłębiących się jachtów przed i … za linią startu. Ale to, co zobaczyłem w chwili zero wprawiło mnie w zdziwienie. Zresztą sami zobaczcie:

Przed startem 1 godzina przed startem

Przed startem8 Pół godziny przed startem

Przed startem11 5 minut przed strtemPrzed startem12 Chwila tuż przed startem. Co się dzieje?

Bardzo się zaniepokoiłem.

 

Nagle…

Przed startem16 …coś się wydarzyło. Ale co to jest?

Przed startem19 Podzielono jachty na działki

Przed startem21 Potem lekko pod górkę

Przed startem26 A dalej już z górki…

Selmo – powodzenia!

Regaty Rolex Sydney-Hobart

25 grudnia, czwartek

My tu sobie świętujemy w najlepsze objadając się karpiem, barszczem z uszkami i innymi specjałami, a na morzach i oceanach nasi harują.

Załoga Selmy ma już tylko kilkanaście godzin do startu w tradycyjnych regatach Rolex Sydney-Hobart. Start w drugi dzień Świąt o godz. 0300 naszego czasu. Rywalizację będzie można śledzić na bieżąco na stronie regat. Pięknie będzie zobaczyć, jak nasi wygrywają. Powodzenia! Na zdjęciach: Kapitan Piotr Kuźniar i Selma wśród lodów (źródło: SelmaExpeditions.com).

01_Kapitan Piotr Kuźniar 02_Selma wśród lodów

Od tygodnia Jacek na Eternity nie daje żadnego znaku przez satelitę, ale powinien być już jakieś 500 mil od najbliższego celu, czyli Martyniki. Sylwester wobec tego na Karaibach.

W czasie, gdy oni będą walczyć z żywiołem następna 8-osobowa ekipa samolotem będzie dolatywała na Maderę. Tam na Melinie spędzimy Sylwestra, a następnie popłyniemy w kierunku Kanarów.

Wrocławskie żagle w grudniu

19 grudnia, piątek

Melina grzecznie sobie czeka na Maderze na sylwestrową załogę, a tymczasem u naszych przyjaciół:

- Eternity jest już w połowie drogi z Zielonego Przylądka na Karaiby. W czwartek o godz. 1605 Jacek przysłał sms: „Zajrzyj, proszę, w prognozę, bo cirrus na niebie i ciśnienie spada. U mnie OK , środek Atlantyku i połowa drogi.

Eternity 14.12.18a      Moja pozycja 15st42′N 042st33′W.

COG 268, SOG 4kn, wiatr NE 10-15 kn”. Po informacji o tworzącym się płytkim niżu na N od niego, na moje namowy o coś bardziej osobistego, odpisał: „Płynę tylko na żaglach. Temperatura w nocy 22 st. C., w dzień 25-30. Dużo chmur, trochę deszczu i słońca. Wysoka nieprzyjemna fala. W pierwszym tygodniu można się było kąpać i łapać z sukcesami mahi-mahi.

      th8L1SIHDN     thED8WOVBC

Od 4 dni dookoła są wielkie pola glonów i nie da się. Widziałem po drodze 3 jachty i 1 statek, ale to ponad tydzień temu. Pozdrowienia dla Jacht Klubu Wrocław i bractwa Meliny”. W dolnej prawej części naszej strony jest bramka SMS, z której można wysyłać wiadomości do Jacka na jego telefon satelitarny. „Sms-y to miła rozrywka na tym pustkowiu :). Byle były podpisane imieniem i nazwiskiem, bo ciężko się zorientować od kogo przychodzą”.

- Selma z Piotrkiem Kuźniarem przygotowuje się do regat Sydney-Hobart. O Selmie wspominam pierwszy raz, ale nie ostatni. Piotrek, nasz kolega klubowy, wraz z załogą i innymi „współkapitanami ” tworzy od kilku lat polarną historię polskiego żeglarstwa. Warto śledzić ich losy na stronie internetowej Selma Expeditions.

- w Jacht Klubie Wrocław pierwsza Wigilia. Na statku-dźwigu Wróblin spotkaliśmy się w gronie niemal dwudziestu osób kontynuując tradycje Jacht Klubu AZS Wrocław. Telefonicznie ze Szczecina połączył się z nami Gajowy. Wszyscy przede wszystkim wznieśliśmy toast „za tych, co na morzu”.

Nareszcie kontakt

14 grudnia, niedziela

Wreszcie, po tygodniu prób, udało mi się nawiązać kontakt z Jackiem Guzowskim, który samotnie przemierza Atlantyk. „Moja pozycja na godz. 2030 UTC 16 st 10′N, 035 st 50′W.

Eternity 14.12.14c   Do celu 1454 Nm

U mnie wszystko OK. Tutaj Inmarsat zawodzi, słaby sygnał. Wiadomości idą 4 dni albo giną. Nie przychodzi żadna poczta, a to niemożliwe”. Wysłałem Jackowi prognozę na następne 3 dni: wiatr 20-25 w. z E, fale ok. 3m.

Ruszyli na ocean. Melina i Eternity.

7 grudnia, niedziela

Po 4-tygodniowym postoju w Portugalii Melina znowu ruszyła w rejs. Na pokładzie Piotrek Gluz, Karol Zdybel i Asia Górska. Dzisiaj o godz. 1521 UTC (1621 naszego czasu CET) minęli główki portu Vilamoura i wzięłi kurs na Maderę.

10386824_831028526940004_7216596541847107158_n 10789_831028473606676_1175175428868984322_n

Wcześniej odpoczęli po podróży lotniczej, zrobili zaopatrzenie, zakupili hiszpańską butlę gazową, załatwili formalności, zapłacili za marinę i ruszyli. Jak zwykle – powodzenia! Prognozy mają bardzo sprzyjające, bo baksztagowe 10-20w z NE.

10850198_831019100274280_6490464168436395732_n 10850190_831019193607604_6718888637408737990_n

Poniżej dwa zdjęcia z ich lądowej trasy przez Lądek. Oj, przez Londyn.

10846300_830373847005472_6104337933732079603_n 1471796_830373603672163_7937140476104296130_n

 

A wczoraj, w sobotę 6 grudnia o godz. 1300 LT czasu lokalnego (1500 CET) Jacek Guzowski na Eternity ruszył z Wysp Zielonego Przylądka na Karaiby. W rozmowie przed wyjściem pogratulował nagrody Rejs Roku 2014 i życzył wesołych Świąt wszystkim członkom naszej Asocjacji. Odwzajemniłem się oczywiście życzeniami szczęśliwych Świąt, które spędzi samotnie gdzieś na Oceanie. Trzymaj się!

Cabo Verde

3 grudnia, środa

Informacja z godz. 2245: „Cześć Bolek, pozdrawiam z Mindelo, Cabo Verde. Sporo się zmieniło od czasu mojego pobytu tutaj w 2007 roku. Ciekawe będzie porównanie zdjęć z tych dwóch pobytów. Cieszę się, że jednak zdecydowałem się tu wpaść. Postoję do soboty i ruszam dalej. Tym razem pozycję Eternity pokazuje dobrze Marinetraffic, a Vesselfinder zgubił się koło Kanarów – nie do ogarnięcia”. Port Mindelo znajduje się na wyspie Sao Vicente, która należy do grupy Wysp Zawietrznych (Ilhas de Barlavento) archipelagu Wysp Zielonego Przylądka. Przejście z Gomery na Kanarach, mimo tak niezwykle skomplikowanej terminologii portu docelowego, zajęło Jackowi 9 dni – kotwicę rzucił ok. 1300 UTC.

Melina czeka, Eternity płynie

29 listopada, sobota:

Melina czeka cierpliwie na załogę Piotrka Gluza. Jeszcze tydzień i nasz jacht wreszcie znowu ruszy na Ocean. Są jeszcze wolne miejsca – skorzystaj z okazji na ciepły rejs na Maderę i dołącz do Asocjacji.

Tymczasem tuż przed południem otrzymałem sms z telefonu satelitarnego. To od Jacka Guzowskiego zagubionego gdzieś między Kanarami a Zielonym Przylądkiem: „Bolek, daj prognozę na 72h. Jestem 21st.49′N 21st.22′W, COG215, SOG 5kn. Coś się popietroliło z tą pogodą i zamiast 20kn w plecy mam trzeci dzień 25-35 bajdewind. Na szczęście pełny i szybki. Uściski. J.”

Eternity 14.11.29 1030

Wieczorem, we wcześniej umówionym terminie, przekazałem prognozę z trzech źródeł, identyczną, że przez następne 3 dni NNE-NE 15-10-15-itd, zafalowanie z N malejące z 4-5 do 1-2m. Jacek na to: „Dzięki, wreszcie przyszedł oczekiwany NNE4B. Fok na spinakerbomie, jacht miękko surfuje na fali. Cichy szum odkosu dziobowego, delfiny, niebo wypełnione gwiazdami nade mną, że aż chce się je zrywać, księżyc oświetla fale wyznaczając drogę. Wokół niewyobrażalnie wielka pusta przestrzeń, a dusza śpiewa. Tak to sobie właśnie wyobrażałem. Jestem szczęśliwy”. A po paru minutach: „…o qurczę, …i cumulonimbus od rufy wielki jak Mount Everest, zaraz będzie gwizd. Zawsze musi się coś dziać?”. Ja mu na to, że to chyba jakaś lipa, bo w prognozach nic o żadnych cumolonimbusach nie było mowy, a on mi na to: „Może i lipa, ale przyspieszył jacht do 8kn, rozdarł grota (10 cm przy pełzaczu), na koniec obsikał deszczem i poszedł. A ja mam jutro 3 godziny szycia. To był dwudziesty siódmy chyba dzisiaj. Dzięki takim, jak on, mam 100-milowe przebiegi dobowe i harcerską sprawność refmistrza :)”   Taaak, fajnie jest tak sobie poetycko pożeglować…

Eternity znowu w drodze

24 listopada, poniedziałek

Dzisiaj o godz. 1400 Jacek Guzowski na swojej Eternity ruszył z Gomery na podbój Atlantyku. Zaczął drugi etap swojego marzenia życia - samotnej wyprawy Circumnavigation. Parotygodniowy postój na Kanarach Jacek poświęcił nie na wygrzewaniu kości w ciepełku słoneczka, a na szczegółowym przygotowaniu jachtu do miesięcznego bujania się po oceanicznych falach. O przygodach Jacka można poczytać na jego stronie internetowej. Celem tego etapu jest Martynika. Oby mógł przyjąć życzenia bożonarodzeniowe stojąc na stałym lądzie. Jacek, pomyślnych wiatrów! Powodzenia!

Wreszcie na lądzie

14 października, wtorek:

Tuż po południu przez skype dzwoni ktoś do mnie. Przypatruję się i oczom nie wierzę, toż to Jacek Guzowski. Okazuje się, że dzisiaj w nocy ok. godz. 0300 dotarł wreszcie, po niemal 9-dniowej żegludze, oczywiście samotnie, na wyspę Porto Santo w archipelagu Madery. Po drodze miał i flauty, i sztormy do 10 B. Wczoraj po południu przesłał błagalnego smsa: „Bolek, daj jakąś dobrą prognozę :) Drugi dzień się halsuję pod Porto Santo. Zaczarowana wyspa, czy co? Raptem 20 mil, a zejdzie jeszcze ze dwa dni. Na dodatek autopilot padł 3 dni temu, a zdrzemnąć czasem się trzeba. Pozdrowienia. J.” Udało się prędzej, ale stwierdził, że ciężko było whalsować się do mariny, tak wiało. Teraz będzie odpoczywał do soboty przeczekując zbliżający się sztorm.