Archiwa kategorii: Wyprawa 2014/15

Santiago de Compostela

27 sierpnia, czwartek

Może się doczekamy wreszcie jakiejś relacji. Na moją zaczepkę „Gawiedź doprasza się o relację i zdjęcia ze świętego miejsca”, otrzymałem jedynie zdawkowe: „Relacje będą wieczorem”. No, potem troszeczkę się ruszyło: „Santiago de Compostela, to miejsce, w którym każdy znajdzie coś dla siebie – jedni coś dla ducha, inni ciekawą architekturę, a jeszcze inni mieszankę różnych ciekawych osób z całego swiata. Każdy z nas wraca na Melinę zadowolony. Na pokładzie przy hiszpańskim winie wymienimy się wrażeniami”.

ZDJĘCIA !!! Ale już !

Vilagarcia de Arousa

26 sierpnia, środa

Popołudniu Melina zacumowała w porcie Vilagarcia de Arousa. Tu najprawdopodobniej zakończy się ten etap wyprawy. Jutrzejszy, czwartkowy silny sztorm niestety uniemożliwi dotarcie do planowanego docelowego portu La Coruna.

SMS wyjaśnia sprawę: „Żeglowanie zakończyliśmy w Vilagarcia, ale to nie koniec naszej przygody. Czwartek spędzimy w Santiago de Compostela”.

Żegnaj Portugalio, witaj Hiszpanio

25 sierpnia, wtorek

O godz. 1425 Melina przekroczyła morską granicę portugalsko-hiszpańską, a o 1820 załoga zacumowała w miasteczku Baiona koło Vigo.

„Hiszpania powitała nas nie tylko piękna pogodą, ale również ciekawą architekturą i fantastyczną kuchnią. Mogą tu przypływać nawet Ci, którym zakazane są Hiszpańskie Dziewczyny”.

Żeglarskie pozdrowienia

24 sierpnia, poniedziałek

Z rana otrzymaliśmy sms od Jacka Guzowskiego z Eternity. Natychmiast odesłałem go do Portugalii z adnotacją, że jest 250 Mm od nich: „Przekaż T.Cichockiemu pozdrowienia od „kolegi z Regat Poloneza” oraz że podziwiam i trzymam kciuki :) . Załogę Meliny też pozdrawiam. Pewnie się gdzieś spotkamy. Jacek.”

Koło Porto 3

A załoga Meliny na to: „Rano cumy oddał nam kapitan Cichocki i pognaliśmy (Boba za sterem) przez rozkołysany po sztormie ocean. Noc spędzamy w Viana do Castelo. Miasteczko urzekło nas klimatem, ferią barw i dekoracjami. Włóczyliśmy się po uliczkach, przysiadaliśmy w kawiarniach. Na łódkę wróciliśmy późno w nocy, obiecując sobie, że jeszcze kiedyś tu wrócimy”.

Miłe spotkanie

23 sierpnia, niedziela

„Na Atlantyku szalał sztorm, a my szaleliśmy w Porto – mieście pięknym i niezwykle klimatycznym. Ulewa skłoniła nas do zwiedzania lokali gastronomicznych. Wróciliśmy na Melinę bardzo …”

20150823_142246_r 20150823_172754_r

„Wieczór spędziliśmy w towarzystwie kapitana Tomasza Cichockiego (podróżnika, pisarza) i jego brata Wojciecha (muzyka, fotografa). Wspaniały czas spędzony w towarzystwie wspaniałych ludzi.”

20150824_103043_r 20150824_103055_r

Jak te smsy inaczej brzmią w porównaniu do tych z/do Eternity. Ech, życie żeglarza.

Jakby po porto…

22 sierpnia, sobota

Kolejny sms jest jakiś dziwny:Porto przywitało nas deszczem nie ma problemu szybko pognalismy po porto i wszyscy byli … poznaliśmy po porto i” Hm, to jakby po porto…

Po reprymendzie przyszło sprostowanie: „Porto przywitało nas deszczem nie ma problemu szybko pognalismy po porto i wszyscy byli …”.  Tak, to jednak po porto.

20150824_100733B <— W marinie Leixoes

Następny już był bardziej rozsądny: „W porcie spotkaliśmy kapitana Cichockiego w rejsie dookoła świata.” Tak miało być. Parę godzin wcześniej, widząc na AIS-ie ciekawą sytuację, napisałem do nich: „W namiarze 60st z lewej, płynie w tę samą stronę polski jacht Indykpol z kpt. Cichockim”. Gdzieś w pobliżu powinien być też Jacek Guzowski na Eternity.

Zbliża się sztorm, więc niedzielę spędzą pewnie w Porto przy porto.

Aveiro po ułańsku

21 sierpnia, piątek

„Cały dzień płynięcia we mgle gęstej jak mleko, ale byliśmy na miejscu…, jak ustąpiła. Zakotwiczyliśmy w pobliżu Aveiro. Popołudnie i wieczór spędzamy na morskich opowieściach – Wojtek, planowaniu tras wycieczek po Porto – Magda i przyśpiewkach ułańskich – Krzysiu”.

20150822_134637_r

Figueira da Foz

20 sierpnia, czwartek

„Obudziła nas akcja antyterrorystów wyławiających z oceanu paczki z narkotykami. Wyłowili tego sporo. Gdyby mieć te pieniądze, ale byśmy byli…

20150820_092322  „Poranna akcja w Peniche”

Na Melinie dzisiaj przy sterze wymieniali się Asia z Łukaszem i dowieźli nas do Figueira da Foz„.

20150820_100509 „Taki niekorzystny kadr ;)

To odpowiedź na moje: „Wcale nie macie takiego silnego zafalowania”.

Peniche

19 sierpnia, środa

„Płynąc cały dzień na silniku dotarliśmy do Peniche - miasteczka opisywanego w przewodnikach, jako wyjątkowo urokliwe, a tak naprawdę, to parę nieszczególnie ładnych uliczek wokół portu. No i infrastruktura sanitarna przy marnie katastrofa. Będziemy bardzo zadowoleni, jeśli jutro stąd odpłyniemy”.

Sjesta

18 sierpnia, wtorek

„Dzień pod tytułem sjesta. Niespieszne zwiedzanie Cascais - miasteczka urokliwego, bez specjalnych zabytków, którego główną atrakcją jest lodziarnia Santini funkcjonująca od 1949. Oczywiście lody 100% naturalne (trend ogólnoświatowy ;) ), ale tutaj bez kolejki - z czego oczywiście byliśmy bardzo zadowoleni”.

Etap 63-64: Następna zmiana

17 sierpnia, poniedziałek

Od soboty na Melinie jest już następna ekipa. Tak im się Lizbona spodobała, że dopiero teraz, w poniedziałek rano, przesłali pierwszą informację: „Kolejna załoga na pokładzie: Wojtek Codrow - jako kapitan, Aneta Łojewska, Bogna Barycka, Magda Szecówka, Joasia Fedczyna, Krzysiek Szecówka i Łukasz Stempel (dziewczyny – jako załogantki, chłopaki – do roboty). Jedni po raz kolejny, inni po raz pierwszy, ale wszyscy tak samo zadowoleni. Niedziela, to dzień zwiedzania Lizbony (jedni po raz pierwszy, inni po raz kolejny, ale wszyscy tak samo zadowoleni). Poniedziałek zaczął się pracami bosmańskimi.” Jedni po raz pierwszy, inni po raz kolejny, ale wszyscy tak samo… :)

20150816_074212 20150816_124015

O godz. 1130 wyszli z mariny już na wodę. Życzmy im powodzenia, bo prognozy wiatrowe nie są korzystne – ciągle w dziób.

O godz. 1545 zacumowali. I napisali: „Za nami pierwszy dzień żeglowania. Płynęliśmy pod żaglami z Lizbony do Cascais. Dla jednych to kolejny raz, dla innych pierwszy. I choć to bardzo krótki odcinek, kiedy dobiegł końca Ci drudzy byli bardzo zadowoleni „.

Jak na razie wszystkie wiadomości redaguje Aneta, a zdjęcia są autorstwa Łukasza.

Lizbona

12 sierpnia, środa

Wieczorem Melina zacumowała w marinie w Lizbonie. To chyba pierwszy przypadek w trakcie naszej ponad rocznej wyprawy, że załoga przypłynęła do docelowego portu na trzy dni przed planowanym końcem etapu.

Już na oceanie

8 sierpnia, sobota

Kolejny mail od Stefana:

W drodze do Afryki towarzyszyły nam delfiny. Ceuta okazała się ładniejsza, niż się spodziewaliśmy.
Uczestniczyliśmy w przepięknej uroczystości związanej z dorocznym świętem Matki Boskiej patronki Afryki.
Obecnie jesteśmy w Kadyksie.
Pzdr.
Stefan Reinhard

DSC_0285[1]o DSC_0295[1]o DSC_0339[1]o

Znowu w Gibraltarze

5 sierpnia, środa

Dostaliśmy wiadomość od załogi Stefana. Po wyjściu z Malagi noc spędzili w porcie Estepona, a następnie ruszyli w kierunku Gibraltaru. W tej eksklawie brytyjskiej stanęli w drogiej marinie za funty szterlingi i poszli zwiedzać Skałę. A wiadomość z dzisiaj jest taka:

Po pięknym dniu spędzonym w Gibraltarze zwiedzaniu Upper Rock, grot, fortyfikacji i zejściu do Europa Point Schodami Śródziemnomorskimi odpływamy do Afryki.
Pozdrawiam,
Stefan Reinhard

DSC_0116m DSC_0196m DSC_0237m

Pozdrowienia z Malagi

31 lipca, piątek

Tym razem solidna korespondencja: „Tak jak planowaliśmy, ostatni odcinek rejsu podzililiśmy na 3 etapy, zaliczając po drodze jeszcze dwa małe porty: Puerto de Motril oraz Puerto de Valez. 31-go przy dość silnym południowo-zachodnim wietrze (6 do 7) oraz rozbudowanej fali, dotarliśmy do Malagi. Mieliśmy możliwość pożeglować prawdziwie sportowo (wbrew obiegowym opiniom o pływaniu po Morzu Śródziemnym w atmosferze lenistwa i wygrzewania się w słońcu ). Wieczorem spotkaliśmy się ponownie w pełnym składzie całej załogi, chłonąc uroki starej części miasta.

300720151014 310720151015

Pozdrawiamy – Ala, Ilona, Grześ, Andrzej, Heniek i Paweł”.