Archiwa kategorii: Eternity

Cabo Verde

3 grudnia, środa

Informacja z godz. 2245: „Cześć Bolek, pozdrawiam z Mindelo, Cabo Verde. Sporo się zmieniło od czasu mojego pobytu tutaj w 2007 roku. Ciekawe będzie porównanie zdjęć z tych dwóch pobytów. Cieszę się, że jednak zdecydowałem się tu wpaść. Postoję do soboty i ruszam dalej. Tym razem pozycję Eternity pokazuje dobrze Marinetraffic, a Vesselfinder zgubił się koło Kanarów – nie do ogarnięcia”. Port Mindelo znajduje się na wyspie Sao Vicente, która należy do grupy Wysp Zawietrznych (Ilhas de Barlavento) archipelagu Wysp Zielonego Przylądka. Przejście z Gomery na Kanarach, mimo tak niezwykle skomplikowanej terminologii portu docelowego, zajęło Jackowi 9 dni – kotwicę rzucił ok. 1300 UTC.

Melina czeka, Eternity płynie

29 listopada, sobota:

Melina czeka cierpliwie na załogę Piotrka Gluza. Jeszcze tydzień i nasz jacht wreszcie znowu ruszy na Ocean. Są jeszcze wolne miejsca – skorzystaj z okazji na ciepły rejs na Maderę i dołącz do Asocjacji.

Tymczasem tuż przed południem otrzymałem sms z telefonu satelitarnego. To od Jacka Guzowskiego zagubionego gdzieś między Kanarami a Zielonym Przylądkiem: „Bolek, daj prognozę na 72h. Jestem 21st.49′N 21st.22′W, COG215, SOG 5kn. Coś się popietroliło z tą pogodą i zamiast 20kn w plecy mam trzeci dzień 25-35 bajdewind. Na szczęście pełny i szybki. Uściski. J.”

Eternity 14.11.29 1030

Wieczorem, we wcześniej umówionym terminie, przekazałem prognozę z trzech źródeł, identyczną, że przez następne 3 dni NNE-NE 15-10-15-itd, zafalowanie z N malejące z 4-5 do 1-2m. Jacek na to: „Dzięki, wreszcie przyszedł oczekiwany NNE4B. Fok na spinakerbomie, jacht miękko surfuje na fali. Cichy szum odkosu dziobowego, delfiny, niebo wypełnione gwiazdami nade mną, że aż chce się je zrywać, księżyc oświetla fale wyznaczając drogę. Wokół niewyobrażalnie wielka pusta przestrzeń, a dusza śpiewa. Tak to sobie właśnie wyobrażałem. Jestem szczęśliwy”. A po paru minutach: „…o qurczę, …i cumulonimbus od rufy wielki jak Mount Everest, zaraz będzie gwizd. Zawsze musi się coś dziać?”. Ja mu na to, że to chyba jakaś lipa, bo w prognozach nic o żadnych cumolonimbusach nie było mowy, a on mi na to: „Może i lipa, ale przyspieszył jacht do 8kn, rozdarł grota (10 cm przy pełzaczu), na koniec obsikał deszczem i poszedł. A ja mam jutro 3 godziny szycia. To był dwudziesty siódmy chyba dzisiaj. Dzięki takim, jak on, mam 100-milowe przebiegi dobowe i harcerską sprawność refmistrza :)”   Taaak, fajnie jest tak sobie poetycko pożeglować…

Eternity znowu w drodze

24 listopada, poniedziałek

Dzisiaj o godz. 1400 Jacek Guzowski na swojej Eternity ruszył z Gomery na podbój Atlantyku. Zaczął drugi etap swojego marzenia życia - samotnej wyprawy Circumnavigation. Parotygodniowy postój na Kanarach Jacek poświęcił nie na wygrzewaniu kości w ciepełku słoneczka, a na szczegółowym przygotowaniu jachtu do miesięcznego bujania się po oceanicznych falach. O przygodach Jacka można poczytać na jego stronie internetowej. Celem tego etapu jest Martynika. Oby mógł przyjąć życzenia bożonarodzeniowe stojąc na stałym lądzie. Jacek, pomyślnych wiatrów! Powodzenia!

Wreszcie na lądzie

14 października, wtorek:

Tuż po południu przez skype dzwoni ktoś do mnie. Przypatruję się i oczom nie wierzę, toż to Jacek Guzowski. Okazuje się, że dzisiaj w nocy ok. godz. 0300 dotarł wreszcie, po niemal 9-dniowej żegludze, oczywiście samotnie, na wyspę Porto Santo w archipelagu Madery. Po drodze miał i flauty, i sztormy do 10 B. Wczoraj po południu przesłał błagalnego smsa: „Bolek, daj jakąś dobrą prognozę :) Drugi dzień się halsuję pod Porto Santo. Zaczarowana wyspa, czy co? Raptem 20 mil, a zejdzie jeszcze ze dwa dni. Na dodatek autopilot padł 3 dni temu, a zdrzemnąć czasem się trzeba. Pozdrowienia. J.” Udało się prędzej, ale stwierdził, że ciężko było whalsować się do mariny, tak wiało. Teraz będzie odpoczywał do soboty przeczekując zbliżający się sztorm.

A na Atlantyku powoli…

Jacek Guzowski na Eternity kontynuuje swoje samotne Circumnavigation. Z Lizbony wypłynął w niedzielę 5 października w kierunku Madery. Dzisiaj otrzymałem sms z telefonu satelitarnego: „Eternity. Poz. 10.10 godz. 2000 CEST 36*38N, 014*07W. Log 2560 Nm. Do celu 189 Nm. Od 12-tej flauta. Ocean, jak stół. Poproszę o prognozę na 48h. Serdeczne pozdrowienia. Jacek”.

Eternity 14.10.10 2000

Kadyks – znowu Hiszpania

29 września, poniedziałek

Od dzisiejszego poranka załoga Meliny zwiedza Kadyks. Z Lagos ruszyli w niedzielę późnym popołudniem. Po drodze mieli na morzu kontrolę straży granicznej – szukano nielegalnych imigrantów. Krótka relacja kapitana: „Melina w Kadyksie. Dopłynęliśmy tu przy wietrze o sile … 1100 obrotów na minutę. Jeżeli tak dalej pójdzie, będzie to rejs, na którym ani razu nie postawimy grota. Ale chyba do tego nie dojdzie, bo podobno ma powiać – w dziób. Będzie dobrze. Kierujemy sie na Gibraltar, ale o tym gdzie dopłyniemy, zadecyduje oczywiście Neptun”.

IMAG0665 IMAG0650 IMAG0619 IMAG0663

Też w niedzielę Eternity wypłynęło (wypłynął?, wypłynęła? – muszę spytać się Jacka G.) z portu w Porto w dalsze circum, a Fri dotarła (dotarło?, dotarł? – muszę spytać się Jacka P.) do Szczecina po trzymiesięcznej włóczędze po Bałtyku.

Nasze Sines, Czwartek Klubowy i samotnikowe Porto

26 września, piątek

Wczoraj, czyli w czwartek, załoga ze Styrkiem na Melinie przepłynęła spod Lizbony dalej na południe do miejscowości Sines, gdzie stanęła wieczorem. Znowu czekamy na wieści.

Również wczoraj, czyli w czwartek, rozpoczął się powakacyjny cykl Czwartków Klubowych Jacht Klubu Wrocław. Ciekawie i śmiesznie o swoim pobycie w Australii opowiadała Agnieszka Tabisz. Zapraszam na kolejne bardzo interesujące Czwartki.

A już po północy, w piątek, Jacek Guzowski na Eternity dopłynął do Porto i pewnie odpoczywa po Biskajach. Wieczorem na Skype napisał: Cześć. W Porto jest CIEPŁO !!! :)

Eternity z Biskajów, Melina z Porto

23 września, wtorek:

Nasza załoga na Melinie spokojnie zwiedza sobie Porto, a w tym czasie Jacek na Eternity samotnie przecina Biskaje. Dzisiaj rano o godz. 0858 otrzymałem SMS z jego telefonu satelitarnego: „Eternity. Poz. 23.09.14 g.0800 CEST. 45*28′N, 007*49′W. Wiatr NE 4B. Log 1640 Nm. Speed 5kn. Kurs 205. Wszystko OK. Proszę o prognozę na 48 h. Pozdrowienia. Jacek”. Natychmiast odpowiedziałem: „Na Biskajach wiatry NE słabnące w środę do 10 kn. Przy Hiszpanii 20-25 kn N słabnące od czwartku. Bez deszczu. Trzymamy z Tobą. Melina wypływa dzisiaj z Porto”.

Chwilę później o godz. 0905 doszedł mail od Styrka: „Wieczorem w sobotę 20 września w Vigo Melina przyjęła na pokład etap 16 w składzie Styrku, Magda, Patrycja, Dominika, Marcin i Piotrek. W niedzielę po południu ruszyliśmy na silniku (wiatr słaby lub wcale) do Porto, które osiągnęliśmy w poniedziałek rano. Bardzo ładne miasto, według niektórych członków załogi, lepsze od Lizbony. Wypływamy dalej, aby nadganiać, kierujemy się do Isla Berlenga i Cascais, ale o tym gdzie dopłyniemy zadecyduje Neptun. Pogoda zmusza nas do motocruisingu… Nie mam żadnych fajnych zdjęć, więc nic nie podsyłam. Możesz wrzucic ten filmik jak pluje rura wydechowa i potem zdjęcie z prowizorycznie usuniętą usterką z dopiskiem, ze mała awaria została tymczasowo usunięta i już nie trzeba się wędzić w spalinach podczas jachtingu. Jak coś, to pisz smsa, bo będę w zasiegu. Pozdrawiam. Piotrek”.

IMAG0590 IMAG0589

Z żaglami Ci nie dam, bo nic nie wieje :/

Końce, ale i początki

19 września, piątek:

Etap ekipy Maćka Tarnawskiego zakończył się, tak jak ostatnio przepowiadali,  w Vigo. Pokonała ich na początku niesprawna przekładnia steru, a potem bardzo niesprzyjający układ baryczny i silne południowe wiatry. Ale mam nadzieję, że są mimo tego wszystkiego zadowoleni. Przekonamy się o tym po ich powrocie do kraju.

Od jutra kierowniczą rolę na Melinie przejmuje Styrek, czyli Piotrek Styrkowiec. On i jego załoga będą mieli trudne zadanie dopłynięcia aż do Malagi, o niemal 300 mil więcej, niż planowaliśmy rozpoczynając wyprawę.

Fri jest już w Polsce. Kapitańska trójca w pięć dni płynąc z Valdemarsvik i zatrzymując się w Borgholm na Olandii, Kristianopel w Szwecji, Christianso i Świnoujściu dotarła w czwartek wieczorem do Trzebieży.

Melinie spiłowały się zęby, a Eternity w trakcie swojego Circumnavigation doświadczyła w Kanale La Manche urwania wału napędzającego śrubę. Naprawa w Cherbourgu trwała półtora tygodnia. Od dzisiaj Jacek kontynuuje swoją podróż.

Greckie peregrynacje Ateny-Ateny kończy Darek Gurdak , a Wojtek Codrow kontynuuje żeglugę po Morzu Jońskim.

Ot, takie żeglarskie życie.

… a inni pływają

9 września, wtorek:

Nasi aktualni asocjanci oczekują cierpliwie na przekładnię, aby ruszyć wreszcie dalej w drogę na Melinie. Leniwie obserwują przy okazji przypływy i odpływy w już prawie macierzystym porcie Ribadesella…

zdjęcie 11 zdjęcie 10

…oraz robią różne wycieczki, np. do pobliskiego Llanes popatrzeć, jak i tam przybywa i ubywa.

zdjęcie 12.jpeg

A nasi przyjaciele pływają:

- Jacek Guzowski na Eternity po tygodniu samotnej żeglugi (bez zawijania do portu!) z mariny Vlieland w Holandii przez Kanał Angielski dopływa właśnie do Cherbourga. Zapraszam na stronę wyprawy Circumnavigation (adres strony, na prośbę Jacka początkowo czasowo utajniony, jest już jawny i dostępny). Warto.

- Darek Gurdak z szeroką załogą płynie z Aten przez Kanał Koryncki na wyspy Morza Jońskiego

- na Fri zaraz wybiera się wrocławska ekipa, żeby wreszcie ruszyć jacht z ziemi szwedzkiej do Polski.

Na szczęście przekładnia już kończy się remontować i Melina wkrótce też ruszy na morze.

Wrocławscy przyjaciele i ich jachty na morzach

14 sierpnia, piątek:

Melina jest gdzieś na Morzu Celtyckim przeciskając się między statkami płynącymi do lub z Kanału Angielskiego czyli La Manche. A co się dzieje z innymi naszymi wrocławskimi przyjaciółmi i ich jachtami?

- Fri Ani i Jacka Pasikowskich, po prawie półtora miesięcznej podróży na trasie Szczecin – Gdynia – Litwa – Łotwa – Estonia – Finlandia – Alandy – Szwecja, przycupnęła na chwilę w Nynashamn

- Jacek Guzowski na Eternity kontynuując circumnavigation przycupnął w Skagen

- członkowie i sympatycy nowo założonego Jacht Klubu Wrocław zakończywszy klubowy rejs na STS Fryderyk Chopin - relacje na stronie klubowej - przycupnęli w Gdyni na wielkim zlocie żaglowców Operacja Żagle

Niestety nie pływają AZS-owskie piękne wrocławskie jachty Panorama i Bagatela. Zostały uziemione w Szczecinie. Ale to już zupełnie inna historia…

Circumnavigation

9 sierpnia, sobota:

Nie tylko my planujemy i robimy poważne wyprawy morskie. Jeden z naszych wrocławskich przyjaciół, Jacek Guzowski, tylko dlatego nie bierze udziału w rejsach na Melinie, bo właśnie dzisiaj zaczął swoją wyprawę życia Circumnavigation. Wypłynął na swoim jachcie Eternity zgodnie z planem z Trzebieży dzisiaj równo o godz. 0900. Na razie płynie, zgodnie z założeniami, samotnie. Do tej wyprawy przygotowywał się przez ostatnie dwa lata biorąc udział m.in. w regatach samotników Polonez Cup na trasie ze Świnoujścia wokół Bornholmu i Christianso. Sam przygotowywał swój jacht do tej wyprawy, osobiście nadzorował wszelkie prace bardziej fachowe.

Jacek, powodzenia!

Bolek Rudnik wraz z całą Asocjacją