Wszystkie wpisy, których autorem jest Bolek

Etapy 132, 133: Kanary3

17 listopada, niedziela

Wczoraj Lady Melinę nawiedziła nowa ekipa pod wodzą Roberta Rzepeckiego z Elą, Bogusią, Czarkiem Zwaryczem, Marcinem Czudziakiem i Sebastianem w składzie.

Jacht zastali w tym samym miejscu, ale z doczepionymi do burty jeszcze dwoma jednostkami. Dzisiaj byli na wycieczce i przysłali mnóstwo zdjęć.

IMG_2721m IMG_2742 IMG_2732 IMG_2737m IMG_2719m IMG_2755 IMG_2793 IMG_2789 IMG_2786 IMG_2827 IMG_2838 IMG_2831 IMG_2808 IMG_2798

Uwolnienie

5 listopada, wtorek

Dopiero dzisiaj mogłem opuścić Wyspy Kanaryjskie. Do tego czasu byczyłem się.

20191103_104233m 20191103_104407m

Lady Melina stoi przycumowana już jako druga do jachtu przycumowanego do kei i czeka. Czeka albo na nieodpłynięcie tegoż, albo na zwolnienie miejsca przy kei. Dzięki uzgodnieniom z kolegami z zaprzyjaźnionego sąsiedniego jachtu Osheeworld spokojnie poszybowałem do Polski.

20191105_095649m 20191105_095721m

Koniec głogowskich Kanarów

2 listopada, sobota

Na Kanarach nie jest tak różowo. Na Teneryfie na przykład trzeba rezerwować postój z co najmniej tygodniowym wyprzedzeniem. Rano w Las Galletas nie pozwolono nam zostać ze względu na brak miejsca. Na dodatek załoga w pośpiechu musiała opuścić jacht – zamiast około 14-tej samolot okazał się był odlatywać o 12-tej…

Ja musiałem zrezygnować z powrotu do Wrocławia i przestawić się do innej mariny. Najbliższa to San Miguel. Dotarłem tam płynąc pod silny wiatr i dość wysokie fale. Stanąłem longside jako trzeci w tratwie. Czekam do poniedziałku na znalezienie wolnego miejsca przy kei.

Podsumowanie: na tym etapie startując i kończąc w Las Galletas na Teneryfie byliśmy i odwiedziliśmy La Restinga i Puerto de La Estaca na El Hierro oraz San Sebastian na Gomerze. Przepłynęliśmy 177,5 Mm w czasie 49 godzin, z czego 20h45′ na żaglach.

PS. Rysiek, zdrowiej!

La Restinga

28 października, poniedziałek

El Hierro. Porcik La Restinga – miejscowość rzeczywiście na końcu świata, najbardziej na południe wysunięty skrawek Wysp Kanaryjskich, Hiszpanii i Europy. Dopłynęliśmy tu po prawie dobie powolnego telepania się z Teneryfy. Raz na żagielkach, innym razem na silniczku.

Wyobraźcie sobie, że w miejscowej knajpce barman nie miał siedmiu dużych kufli. A tyle przecież było nam potrzebnych. Ale daliśmy radę. Miejscowi gentelmeni zabijali czas grając w domino, kłócąc przy tym się zawzięcie. Zaprzyjaźniliśmy się po czwartej kolejce…

20191029_110442m 20191028_194224m

Na koniec podziękowania

26 października, sobota

Załoga ANG rozjechała się do domów w Warszawie. Na pokładzie na następny rejs został jedynie Leszek, od którego zapewne za chwilę dowiem się ile przepłynęli mil i w jakim czasie.

Bardzo dziękuję Remikowi Trzasce za poprowadzenie Lady Meliny. Na moją ogromną, nagłą prośbę, bez zawahania w ostatniej chwili zastąpił mnie w roli kapitana. Dziękuję.

Resized_20191026_110254d

Z króciutkiej notatki w dzienniku jachtowym dowiedziałem się, że przepłynęli 185 mil w czasie 53 godzin, w tym 42 godziny na żaglach.

Ostatnia relacja ANG

25 października, piątek

Minutę przed północą przyszła chyba już ostatnia relacja przygotowana przez Karolinę:

24.10
Płynęliśmy cały dzień w pięknym słońcu, powiewało lekkie 3-4. Wystartowaliśmy o 11.00 z Gomery, o 21:00 dopłynęliśmy na Teneryfę.
25.10 Wycieczka w poszukiwaniu delfinów.
Ostatni rejs w Ocean i 4 godziny pływania z racji zacumowania w Marina del Sur – naszego miejsca docelowego. Wiała ostra 2 i napadło nas krwiożercze stado delfinów i 2 grinwale… 
IMG_2694m IMG_2725m IMG_2703m IMG_2801

Morskie opowieści…

23 października, środa

„Nocne pływanie upłynęło na spokojnej żegludze. Wiało 4-5, a prędkość wiatru sięgała nawet 20 węzłów. Załoga była odpowiednio przygotowana na nocne wachty – były kanapki z „padliną” dla mięsożerców i bez dla roślinożerców oraz termos z herbatą. Załoga dzielnie wymieniała wachty, dając w międzyczasie wsparcie i pomoc potrzebującej damskiej części załogi ;) Dotarliśmy o 12.00 do mariny na Gomerze – miejsce na szczęście tym razem na nas czekało – Leszek stanął na wysokości zadania! 
Druga noc dała jednak znać i zmęczenie było widać, dziewczyny były lekko osłabione, a mężczyźni niewyspani. Po kąpieli i obiedzie zebraliśmy się jeszcze na pływanie w ocenie na pobliskiej plaży, potem był spacer tutejszymi ulicami i wspólna kolacja. Ciepły letni wieczór spędzamy na wspólnym biesiadowaniu i morskich opowieściach…”
IMG_2678m

Dzień wolny na palmie

22 października, wtorek

Wieczorny mail od Karoliny: „Punkt 2:00 am załoga Lady Maliny dotarła do La Palmy. Do wyspy odprowadziła nas rodzina delfinów. Był też piękny zachód słońca na oceanie, a po zmroku gwiazdy na niebie i mleczna droga.

Dziś kapitan zarządził pobudkę o 9:00 i dzień wolny. Spędziliśmy czas na spacerze, uzupełnieniu zapasów i kąpieli w oceanie. Teraz kolacja i ruszamy dalej na La Gomera. 

Ahoj!”

IMG_2575m IMG_2578

Pierwsza relacja

21 października, poniedziałek

„Sobota spędzona w Las Galletas. Było pyszne jedzenie w tutejszej knajpce, a potem plażowanie i spokojna noc w Marina del Sur. W niedzielę ruszyliśmy na Gomerę i był to bardzo różnorodny dzień, na początku flauta i kąpiele w oceanie, a potem wiatr 5 i całkiem spore fale przy podejściu do portu. Dzisiejszą noc spędziliśmy w dobrze osłoniętym i bezpiecznym porcie, natomiast zaraz ruszamy na Palmę, gdzie czeka nas nocne pływanie, bo w porcie miejsce mamy od jutra…”   Tak napisała Karolina tuż przed wypłynięciem, dołączając jedno zdjęcie.

IMG_2215m

Etap 128: ANG i Kanary1

19 października, sobota

Już w piątek wieczorem na Teneryfie wylądowała następna załoga. Ale że Lady Melina była jeszcze zajęta, bo wymiana była planowana na sobotę, to została skazana na całonocne tułanie się po barach i innych przybytkach. Tylko dwóch VIP-ów mogło spać smacznie już na swoich kojach: kapitan Remik Trzaska i organizator rejsu Leszek Gruszewski. Reszta z radością zaokrętowała się dzisiaj. Jest to ekipa ANG w składzie: Anita, Karolina, Kasia oraz Artur, Mariusz i Michał.

Aktywnie

18 października, piątek

Wczoraj i dziś odbyliśmy wycieczki do Los Gigantes, Puerto La Cruz, zapomnianej wioski Masca i na Pico del Teide. Bilety na kolejkę były wykupione i szliśmy na piechotę. Grupa szturmowa osiągnęła wysokość 3200 mnpm, czyli schronisko pod szczytem. Teraz klar, kolacja i czekamy na zmienników.

Tu są zdjęcia z Puerto Cruz i Masca.

IMG-20191018-WA0001 IMG-20191018-WA0002 IMG-20191018-WA0003 IMG-20191018-WA0004 IMG-20191018-WA0006

A to dzisiejsze z wycieczki na Teide

IMG-20191018-WA0007 IMG-20191018-WA0009 IMG-20191018-WA0008 IMG-20191018-WA0010

Wygląda na to, że są na Teneryfie

16 października, środa

„Wygląda na to, że Lady Melina osiągnęła port przeznaczenia w naszym rejsie. Stanęliśmy w Marina del Sur w Las Galletas i ostatnie dni zamierzamy przeznaczyć na próbę ataku szczytowego na Pico del Teide. W rejsie przepłynęliśmy zaledwie 416 Mm, a w morzu byliśmy raptem 90,5 h. Jak na tę ekipę nie jest to dużo. Ale byliśmy na El Hierro, czyli w miejscu uważanym kiedyś za koniec świata. Przemek”