Wszystkie wpisy, których autorem jest Bolek

Jurek pisze na Berdyczów?

11 grudnia, środa

Jerzy Z. przesłał mi, licząc od soboty, mnóstwo informacji.

IMG-20191211-WA0001

To tylko moja wina, że nie przetranspondowałem ich na stronę Meliny. Poprawię się lada moment. Jest ciekawie. Poczekajcie! A na razie panorama z przesłanego filmiku: „Sam środek Gran Canarii. Jesteśmy na wysokości 1400 mnpm.

VID-20191211-WA0000_Moment(2) VID-20191211-WA0000_Moment(3)

Od świtu do anody

10 grudnia, wtorek

Godz. 0840. Nasza zatoka już się budzi.

IMG-20191210-WA0000

Pierwsze wstają śpiwory.

IMG-20191210-WA0001

Potem namioty.

IMG-20191210-WA0002

Dla jachtów ważna jest godz. 9-ta, bo wtedy zbierana jest opłata za kotwiczenie. Kto zaśpi, ten ma w plecy…

Godz. 1058. Tymczasem penetrujemy najstarszą halę rybno-warzywną. 

IMG-20191210-WA0003 IMG-20191210-WA0004

Te zdjęcia robiła Ania. Chyba pora coś złowić na obiad.

Godz. 1233. W oczekiwaniu na Wielką Falę z nudów wymieniono zużyte anody.

IMG-20191210-WA0005 IMG-20191210-WA0007

Moja przyszła praca

9 grudnia, poniedziałek

Zadzwonili jakoś tak wieczorem. W każdym razie było po kolacji. Podali moje nazwisko. „Rozmowa będzie po angielsku”. Słyszę, jak kolejne sekretarki przekazują mnie sobie i na końcu głos męski się przedstawia i podaje moje nazwisko. Okazuje się, że departament stanu ma do mnie taką prośbę: „Widzimy, że stoi pan koło małego szarego budyneczku. To stacja transformatorowa”. Nie – mówię – to śmietnik. „Na wierzchu tak, ale pod spodem jest stacja, która zasila wyrzutnię rakiet znajdującą się pod mariną. Marina jest tylko kamuflażem”. Przecież nic nie trzeba robić, jak pracuje transformator – mówię. „No właśnie! Żonka sobie odpocznie, a tobie wpadnie troszkę kaski. Facet, który tam pracuje, pojechał na urlop. Obmiatał okolicę”. Środek nocy, a ja nie wiem, gdzie jest klucz, ani ta miotła. Może gdyby ta kolacja nie była tak pyszna, obfita i późna, nie miałbym takich snów.

IMG-20191209-WA0000

A rano: Szukam aktualnie szczotki drucianej. Czy była takowa? Czy możesz podać nadmiar? „W pierwszej bakiście za stolikiem nawigacyjnym”. Ok, nurkuję. Efekt?

IMG-20191209-WA0002 IMG-20191209-WA0003

Cud techniki po liftingu. Gratis mają pociągnięte srebrzanką kamienie. Powoli do przodu.

Gracie w szachy? Jeśli tak, to tylko w Las Palmas. Jeśli nie, to sobie usypcie Rzeźbę Bożonarodzeniową.

IMG-20191209-WA0004 IMG-20191209-WA0005

Plan

8 grudnia, niedziela

Bo najważniejszy jest plan. Dobry i niepodważalny plan. Plan, którego się powinno trzymać za wszelką cenę, żeby nie było bałaganu.
Plan jest taki: Pierwszy tydzień z trzech – przeprowadzamy Melinkę. Drugi tydzień – pracujemy przy niej. Trzeci tydzień – zwiedzamy wyspę i odpoczywamy.
Plan na dziś: zakładamy nową starą kotwicę. Będzie pozbawiona rdzy i odmalowana. Jak Bolo będzie szedł keją, to pomyśli, że to latarnia morska – tak świecić będzie ta nasza kotwica po liftingu.

Rano byliśmy pod katedrą, bo dobrze jest pomodlić się przed ciężką pracą.

IMG-20191208-WA0001 VID-20191208-WA0005_Moment(2)

Akurat był tam festyn, więc wciągnięto nas do zabawy.

IMG-20191208-WA0000 VID-20191208-WA0005_Moment

Wracamy. Tu są jednak odległości, więc po drodze przyda się przecież mały ławeczkowy lanczyk przedpracowy.

IMG-20191208-WA0002 IMG-20191208-WA0003

A potem pora wytchnienia.

IMG-20191208-WA0004

Dni tu mijają bardzo szybko, może dlatego, że około 18-tej robi się szaro. Sznurki, niezastąpione podczas opadów, są też bazą kina domowego. Teraz leci „Irlandczyk”.

IMG-20191208-WA0006

Ale od jutra już na ostro :)

Dialogi polsko-grankanaryjskie

6 grudnia, piątek

Wczorajsza wizyta w marinie zaowocowała. Dzwonię rano, a oni mówią standardowo:

- Proszę czekać na telefon od nas.

Dzwonię po południu i pytam:

- Proszę powiedzieć, który jestem na liście oczekujących?

- Dwudziesty czwarty.

- Jak to – mówię – byłem wczoraj osiemnasty!

- Tak, ale jest sztorm i nikt nie wychodzi.

Nie minęło pół godziny, dzwonią.

- Mamy dla pana dobra wiadomość, sir. Mamy dla Pana miejsce w marinie. Może Pan wchodzić.

- Będę jutro o 11-tej! – mówię, ale jeszcze nie wiem jak? To przecież 10 mil pod sztorm w mordę…

VID-20191206-WA0000_M

Dzień bardzo pracowity. Złożona została do kupy i zamontowana winda kotwiczna. Wprawdzie jesteśmy tu trochę odcięci od świata, ale też nic nie płacimy. My mówimy o porcie schronienia na czas sztormu, a oni to przełykają i jakoś to sobie przerabiają. Tymczasem obie strony są zadowolone i to jest najważniejsze.

Proza i poezja

5 grudnia, czwartek

W nocy było u nas oberwanie chmury. W środku w niektórych miejscach też. Na szczęście jest tu dużo sznurka.

IMG-20191205-WA0003

Ania pilnuje interesu, a ja strzeliłem sobie selfika wg najnowszych trendów.

IMG-20191205-WA0000

Jadę do Las Palmas, żeby okazać determinację, bo przez telefon mówią coś o tygodniu oczekiwania na miejsce. Rzeczywiście wiatr taki, że nikt nie wychodzi. Melinka pięknie pracuje na cumach podczas silnego wiatru w porcie, aż się mewy zachwyciły, ale prąd mi się skończył i nie nagrałem. Co będzie, jak powiedzą „wchodź”, a Lady pod ten wiatr nie da rady? Coś wymyślę.

IMG-20191205-WA0001

W marinie tłok, jak u lekarza. A może nawet, jak w zusie. Musimy się przedostać z  Taliarte do Las Palmas nie bacząc na warunki, bo tam zakwitniemy.

Wieczorem nadeszła fotografia i gorzki biały wiersz do niej:

IMG-20191205-WA0004

„nie opuściliśmy portu o czasie bo dla nas za silny wiatr no to ktoś dopilnował żebyśmy nie mogli wyjść podczas odpływu nie można mówić o przysłowiowej gościnności”

Neptun i syrenka

4 grudnia, środa

IMG-20191204-WA0002     IMG-20191204-WA0003

Po lewej ilustracja do dzisiejszego tytułu. A tytuł tego po prawej brzmi: „Żeby nie było…”. Wypłynęli z Pasito  Blanco jeszcze po ciemku. Jurek zastosował ściemniacz ekranu.

IMG-20191204-WA0000

Ten autorski projekt wywołał dyskusję:

- Wystarczyło nacisnąć krótko przycisk wyłącznika i pokręcić gałką.

- Tak to każdy może…

I dalej: „Schroniliśmy się w Taliarte, bo w Las Palmas jest kolejka do wejścia. Po wypełnieniu miliona dokumentów dla różnych ‚quardia’ pozwolono nam zostać 1 dzień. Furtkę zamknięto na klucz. Trzeba było widzieć Anię, z jaką gracją bierze ten płot”.

IMG-20191204-WA0004 IMG-20191204-WA0005

„Płot Ani – bezcenne. Czy ktoś może zna Las Palmas? Czy są tam płoty? Bo ona się robi nerwowa, jak nie ma”.

Piękne kolanko z Pasito Blanco

2 grudnia, poniedziałek

Czy wiecie, co poeta miał na myśli? Ja wiem. Przyjrzyjcie się uważnie poniższej fotografii i znajdźcie drobny, adekwatny do tytułu szczegół.

IMG-20191202-WA0000

Poza tym:  „Teraz czekamy aż wiatr troszkę zelżeje lub zmieni kierunek. Trwają prace bosmańskie – kontynuowane będą na basenie w Maspalomas”.

IMG-20191202-WA0002

Podsumowanie etapów 132 i 133

26 listopada, wtorek

Rejs zakończony. Przepłynęliśmy 200 mil w 53,5 h, z czego 20,5 na żaglach i 33 na silniku. Co poniektórzy na pewno wrócą na Canary Islands!

Pozdrawiam
Robert Rzepecki

Wprawdzie Robert z Elą będą jeszcze na Lady Melinie do czwartku, ale oficjalne zakończenie odbyło się, bo wyjechała już pozostała czwórka z załogi.

Już spokojnie

24 listopada, niedziela

„Popsuł mi się aparat, więc słabo ze zdjęciami… W Mogan kończymy rejs. Załoga odpoczywa po trudach nocnych przelotów. Część relaksuje się w tutejszych kawiarniach i ciepłym klimacie na południu wyspy, a druga część załogi udaje się do deszczowego Las Palmas na start regat ARC”.

20191124_120702m 20191124_120706m

Fauna i flora

20191124_141540m 20191124_172549m

Po raz pierwszy Gran Canaria

23 listopada, sobota

Zdobyta została piąta wyspa kanaryjska w tegorocznym sezonie. Ekscytujące wieści z pokładu brzmiały podniecająco:

1606 – „Dostaliśmy potwierdzenie rezerwacji miejsca w Puerto de Mogan. Tam też płyniemy”.

1904 – „No i koniec. Jacht cały i zdrowy. Straty to 2 szklanki. Pewnie gdzieś kupimy, bo mało ich jest”.

IMG_20191124_102510268m

Rozterki kierownika

22 listopada, piątek

„Wyjście z La Gomera opóźniliśmy, bo była kolejka do biura mariny”.

20191122_101234m

„Marinę na Gomerze trzeba było opuścić do 1200. Tak też zrobiliśmy. Płynęliśmy na południe. W trakcie dnia otrzymaliśmy potwierdzenie rezerwacji z mariny Puerto de Mogan. To jedyna z pięciu marin na Gran Canaria, która odpowiedziała na nasze zapytanie. Zmieniliśmy plany. Nocleg na południowym  cyplu Teneryfy i rano śmigam do Puerto de Mogan. Na kotwicy widok na Teide”.

20191122_183221m

Gomera po raz piąty

21 listopada, czwartek

W południe przypłynęli do San Sebastian. Ponieważ dotychczasowe cztery załogi penetrują zachodnią część Wysp Kanaryjskich, a Gomera jest tam centralną wyspą, więc nic dziwnego, że została odwiedzona po raz kolejny. Zmęczona nocnym rejsem załoga komentuje po prostu: „Relaks na La Gomera„.

IMG-20191121-WA0000

Po Palmie

20 listopada, środa

„Dzisiaj zwiedzanie wyspy autem. Nie ma o czym pisać, bo nie da się tego opisać. Zdjęcia też nie oddadzą rzeczywistości. To trzeba zobaczyć samemu.”

20191120_123020m

Późnym wieczorem wypłynęli z Santa Cruz.

Ruszyli

18 listopada, poniedziałek

Po kilku chwilach potrzebnych na przygotowanie Lady Meliny po dwutygodniowym postoju – ruszyli. Wg relacji Roberta zrobili sporo zamieszania, bo musieli odplątać się z przyczepionych jachtów i przebijać w przepełnionym porcie wzdłuż gęsto ustawionych longside łódek. Udało się i płyną.