Wszystkie wpisy, których autorem jest Bolek

Etap 220-221: z Madery

25 lipca, niedziela

Wczoraj na Lady Melinę dotarła następna trójka: Marysia z kapitanem Marcinem Tarnawskim i jego siostrą Lidką. Po zapoznaniu się z sytuacją w piątkę z Piotrem i Pawłem dzisiaj ruszyli na przeszpiegi na Porto Santo – odległą o 40 Mm od Funchal wyspę z przepiękną plażą.

Etap 219: Madera

22 lipca, czwartek

We wtorek do Funchal na Lady Melinę przybyli Piotr z Pawłem Gocłowscy.

IMG-20210722-WA0012 IMG-20210721-WA0005

Przygotowując się do przeskoku do Portugalii eksplorują Maderę.

IMG-20210722-WA0013 IMG-20210726-WA0015 IMG-20210726-WA0016 IMG-20210726-WA0018 IMG-20210726-WA0017 IMG-20210726-WA0019Na zdjęciach Ponta de Sao Lourenco na wschód od Funchal i Calhau da Lapa na zachód od Funchal.

14 lipca, środa

Poranny sms od Przemka: „Dziś ok. 2-giej w nocy weszliśmy do Funchal (Madera). Płynęliśmy tu w zasadzie na całym dystansie na żaglach i silniku, bo wiało NE 5-7. Duża fala. Po drodze morze zabrało czerwoną lampę pozycyjną, pękł szot foka. W Funchal postawili nas na boi i czekamy na odprawę nie tyle graniczną, co covidową. Jesteśmy na boi do rana. Dla jasności – na boi poza mariną, gdzie wchodzi fala” 

Wcześniej była nocna smsowa korespondencja już na podejściu do portu. A o godz. 14 radosna nowina: „W marinie!”

Wieczorna relacja: „Po ponad czterech  godzinach walki z biurokracją, skanowaniem dokumentów do telefonów (patrz przydatne aplikacje), przesyłania dokumentów jachtu i załogi (w tym certyfikatów covidowych) uznano, że możemy postawić stopę na lądzie. Jesteśmy w marinie keja C, dobowy postój Meliny to 43,54 EUR. Nowa załoga musi, niezależnie od odprawy na lotnisku, zgłosić się do Guardii w marinie w celu odprawienia się do portu. A na nas czeka Madera. Przemek.”

A w środę Funchal

13 lipca, wtorek

Z Santa Cruz de La Palma wypłynęli w niedzielę o godzinie 16. Z systemu AIS zniknęli w poniedziałek o godz. 1030. Pojawili się dzisiaj, czyli we wtorek, o 15-tej 50 Mm od celu na Maderze. A w środę w nocy…

Duj na Gomerze

9 lipca, piątek

„Wczoraj objechaliśmy Gomerę, wszystkie większe doliny, byliśmy też na jej szczycie Alto de Garajonay (1487 m npm), zdjęcie w załączeniu. Była to wycieczka w chmury i nad chmury. Bardzo silny wiatr, piękne widoki, w tym zapierające dech obrazy Pico de Teide, najwyższej góry Hiszpanii. Zakończyliśmy, a jakże, kolacją z ośmiornic i ryb. Po powrocie do mariny okazało się, że przewidująco zdublowaliśmy cumy, bo jedną Melina – szarpana szkwałami w porcie – zerwała. Przemek”

IMG-20210709-WA0001 IMG-20210709-WA0007 IMG-20210709-WA0006 IMG-20210709-WA0011 IMG-20210709-WA0012 IMG-20210709-WA0009 IMG-20210709-WA0010 IMG-20210709-WA0008

Wyjście z El Hierro

7 lipca, środa

„W poniedziałek popłynęliśmy z Teneryfy na El Hierro. Średnio przyjemne przejście, w połowie na dużej martwej fali i bezwietrzu, a w końcówce w silnych katabatycznych szkwałach o sile na mój gust nawet 8B. Na El Hierro niespodzianka – nie ma wolnych samochodów do wypożyczenia. Wynajęliśmy więc kierowcę z  minibusem, który obwiózł nas po wyspie. Wieczorem nie chciało się nam już gotować, zatem Pollos Asados, czyli kurczaki z rożna (w oryginale było z różna – dop. Bolek). Dziś, w środę, przestawiliśmy się z El Hierro na Gomerę. Windfinder mówi, że jutro tu będzie wiało (chmury to potwierdzające już są), więc raczej oglądanie wyspy. Przemek”

IMG_4637

Malarstwo na Gran Canarii

25 czerwca, piątek

Od tygodnia siedzimy ze znanym artystą Kubą Stadtmullerem na malowniczej Gran Canarii z zamiarem uprawiania malarstwa. Kuba nie wiedział jednak od początku czym to się je.

20210620_220238m 20210621_162223m

Co się okazało w rzeczywistości? Po roku stania na stojącej wodzie Lady Melina wyglądała lepiej, niż mogła wyglądać.

20210621_122616m 20210621_122526m

Kuba wziął się wreszcie do roboty.

20210622_181338m 20210621_150745m

Efekt – palce lizać.

20210623_143723m 20210625_145101m

Zaczynamy

18 maja, wtorek

W sobotę 29 maja lecimy do Las Palmas odebrać roboty wykonywane przez zimę na Lady Melinie. Nadmienić należy, że w tym czasie nadzór i pieczę sprawowali na miejscu Kasia i Marek Chruścikowie, za co im serdecznie dziękuję. Przez parę dni mamy zamiar na tyle przygotować jacht, żeby mógł od razu ruszyć na ocean.

Zaczynamy zatem sezon 2021. Wstępny plan ukaże się niebawem. Czekam na sugestie.

Jeśli masz ochotę pomóc nam w robotach, to informuję, że wylatujemy 29-go z Berlina i wracamy 3 czerwca. Zapraszam!

SeaWay

1 kwietnia, czwartek

W styczniu na Ławeczce zapadła decyzja, że powstaje Ławeczkowa Maszoperia. Wpłaciliśmy zaliczkę i ostatecznie na Prima Aprilis podpisaliśmy umowę. W ten sposób staliśmy się właścicielem jachtu SEAWAY. Tutaj można SeaWay obejrzeć, a tu trochę też o niej poczytać.

Pumcia000 Zalew - Rugia222

SeaWay stacjonuje w Kamieniu Pomorskim, a planowanym na razie obszarem jej pływania będzie rejon od Zalewy Szczecińskiej do Szczecina na południu, niejakiej wyspy Rugia na zachodzie i całego pobliskiego południowego wybrzeża Bałtyku na północy.

Mam nadzieję, że zainteresujecie się pływaniem, oprócz Lady Meliny, również i na SeaWay. A co-to-kto-to jest Ławeczka i Ławeczkowa Maszoperia, będziecie mogli się dowiedzieć  osobiście na wspólnych rejsach.  :) :) :)

W 80 dni dookoła świata

27 stycznia, środa

Fileas Fogg z powieści Juliusza Verne’a okrążył świat w 80 dni.

Fogg

Samotnicy uczestniczący w regatach Vendée Globe są akurat 80-ty dzień na wodzie. Najlepsi najprawdopodobniej dzisiaj dopłyną do mety, niektórzy są na równiku, a kończący stawkę minęli właśnie Przylądek Horn. Samotnie, bez zawijania do portów, bez pomocy z zewnątrz. Wielki szacunek!

20210127_004450m 20210127_004414m Tutaj oficjalna strona regat Vendée Globe, a tu aktualna mapa.

Kanaryjska jesień

28 października, środa

To był wyjazd, w którym nie zdjęliśmy sznurków z polerów, nie odepchnęliśmy się nogą od kei i nie pożeglowaliśmy. Ot, po prostu był to stacjonarny rejs roboczy. Przede wszystkim znaleźliśmy przyczynę nagłego unieruchomienia silnika na poprzednim rejsie: całkowicie rozpadło się łożysko w starej przekładni. Dzięki niesamowitej sprawności i fachowości Wojtka i Jurka oraz przy pomocy znającej doskonale kanaryjskie realia rezydującej w marinie na jachcie Kaalmar Kasi Chruścik, już w dzień po przyjeździe usterka została usunięta.

20201022_140806

Moglibyśmy wykorzystać okazję i popływać, ale nie po to przyjechaliśmy – na jachcie zawsze znajdzie się tysiąc przeróżnych robót. Więc mimo ogromnych, jak dla nas, 30-stopniowych upałów, przeglądnęliśmy jacht i przez następne dni skrupulatnie realizowaliśmy plan.

Ale nie samym obowiązkiem człowiek żyje. Czasem wieczorem trzeba było pójść do knajpki, a w weekend poeksplorować wyspę. W sobotę wspięliśmy się malutkim Fiacikiem 500 na przełęcz Cruz de Tejeda

20201024_155609m

(tutaj znajdźcie dwa szczegóły, którymi różnią się dwa następne zdjęcia),

20201024_153434m 20201024_153448m

a obiad zjeść przy plaży w Puerto de las Nieves.

20201024_180508m

W niedzielę był Teror, serpentyny, steki i Puerto de Mogan.

20201025_162206m 20201025_162144m

We wtorek powrotny lot do Berlina i dalej autem do domów.

A jak z sytuacją Covidową? Na każdym lotnisku byliśmy delikatnie, ale bacznie obserwowani przez przeróżne służby. Samoloty w jedną i drugą stronę zajęte jedynie w 50%. Na lotnisku na Gran Canarii pustki (zdjęcia z wyjazdu), jak i tak samo w Berlinie.

20201027_150440m 20201027_150415m

Przed przylotem na Kanary obowiązkowe wypełnienie deklaracji zdrowotnej, a po wylądowaniu badanie temperatury i zgłoszenie miejsca pobytu. I nic poza tym. A na samej wyspie należy podkreślić niesamowite zdyscyplinowanie mieszkańców – wszyscy noszą maseczki, niemal wszyscy prawidłowo nałożone.

Warto tam pojechać i odpocząć od naszej jesiennej atmosfery. Ot, chociażby traktując Lady Melinę jako hotel.