Wszystkie wpisy, których autorem jest Bolek

Na silniku do Bilbao

23 sierpnia, piątek

Na moje niewinne pytanie: „Może kolejna porcja wiadomości by się przedarła przez Pireneje?”, nadeszła odpowiedź: „Wczoraj płynęliśmy na silniku cały dzień. Jesteśmy w Bilbao. Jak pozwiedzamy, podeślę wieczorem parę zdjęć”. Jest to pozytywna informacja, bo to znaczy, że silnik działa i że zatankowali diesla, nie wodę:)

W czwartek motosailing na autopilocie do Bilbao
IMG-20190823-WA0000 IMG-20190823-WA0001
Do Bilbao dotarliśmy o zachodzie słońca. Melina w Marina Getxo
IMG-20190823-WA0002 IMG-20190823-WA0003
W piątek zwiedzanie Bilbao. Muzeum Guggenheima. Most Biskajski
IMG-20190823-WA0004 IMG-20190823-WA0005 IMG-20190823-WA0006
Dzień skończyliśmy na plaży. A w Bilbao festyn – „Uczta bez seksizmu, lgtbifobii i rasizmu”
IMG-20190823-WA0007 IMG-20190823-WA0008

Z miejsca na miejsce

21 sierpnia, środa

Poranek przywitał nas w Horradibii pięknymi kolorami. Następnie tankowanie i …

IMG-20190821-WA0000 IMG-20190821-WA0001

… ruszyliśmy na zachód. Najpierw krótki przystanek w uroczym miasteczku Santa Ana w „fiordziku” Pasai.

IMG-20190821-WA0002 IMG-20190821-WA0003

Dzień kończymy w Zumaia, bo nie bylo dla nas miejsca w Getaria. Niektórym słońce mocno przygrzało :)

IMG-20190821-WA0004 IMG-20190821-WA0005

Jeszcze to zdjęcie jest fajne
IMG-20190821-WA0006
Zwracam uwagę na rosnące drzewo na burcie. Ale ma tratwę ratunkową przed masztem :)

W Baskonii

20 sierpnia, wtorek

Załoga Meliny etapu 119 i 120 po dobie żeglugi z Arcachon dotarła do Hondarribii w kraju Basków.

IMG-20190820-WA0001

Po drobnych naprawach zwiedzamy urokliwe miasteczko :)

IMG-20190820-WA0000 IMG-20190820-WA0002

A w załodze, oprócz lansującego się na pierwszym planie Styrka, czyli Piotrka, są: Robert, Szymon, Magda, Monika, Marianna i Małgorzata.

Etapy 117, 118: podsumowanie

17 sierpnia, sobota

We Francji, w pobliżu Bordeaux, w porcie Arcachon w Zatoce Biskajskiej planowo zakończyły się kolejne etapy wyprawy Lady Meliny prowadzone przez Maćka Skórskiego. Z załogą zrobili kawał dobrej roboty. Z Irlandii z Dublina, odwiedziwszy walijskie Milford, angielskie Newlyn oraz  francuskie Brest i La Rochelle przepłynęli 814,9 Mm w czasie 172,5 godzin, z czego 105 h na żaglach.

Trudna końcówka

16 sierpnia, piątek

LADY MELINA arrived at
Port ARCACHON
at 2019-08-16 17:30 Local Time (2019-08-16 15:30 UTC)

To komunikat z Marine Traffic. A wcześniej był sms od Maćka:

- Dziwne jest to wejście do Arcachon

IMG_8036

- Po prostu idziecie po osuchu

To nie jest osuch. Tu się regularnie zmienia tor podejściowy. Trzeba się zgłaszać wcześniej żeby ci podali aktualne współrzędne.

A tak wygląda to na mapach Google:

Arcachon1 Arcachon2

Już Francja

11 sierpnia, niedziela

Wczoraj dostałem sms od Marcina: „Idziemy na: grot 2, fok, genua 2, bezan 2. Ster 0.” A dzisiaj: „Bardzo fajna jest ta Melina. Tylko szkoda, że nie przetestowaliśmy jej w wietrze powyżej 6B”. Tak, prawda, Lady Melina faktycznie lekko się prowadzi…

Wieczorem stanęli w Breście.

W kornwalijskim Newlyn

8 sierpnia, czwartek

Niestety w obliczu zbliżającego się sztormu w piątek/sobotę 9/10 sierpnia uznaliśmy, że nie mamy zbyt dużo czasu i musimy płynąć dalej. Obraliśmy za cel Newlyn i na szczęście udało nam się dotrzeć tam jednym halsem. W czwartek o g. 00:30 zacumowaliśmy PB do innego jachtu francuskiego, który podobnie jak wiele innych przypływających po nas również chciał przeczekać nadchodzący „tajfun”.

fejlejpekmkaicma jbgicbhomlaiiafo

IMG_7860 oakpineniafcaapb

W końcu mamy czas na zwiedzanie!  Zaczęliśmy oczywiście od pubu z dobrym irlandzkim Ginesikiem,…

cemobkejiehkkild ccpjlnkmalnohbll

- Znaczy się,  że idziecie do pubu „Złoty Lew”, czy jakoś tam?

Czekamy na autobus do St Michaels Mount

586966763

- Ooo! Czerwony, nie Złoty. Ale piwo i towarzystwo świetne. Przy przystanku jest ten pub. Fajny, bo sami miejscowi rybacy i niezłe barmanki

- Ada pyta czy barmani tez są fajni :)

- Barmanów nie ma, ale rybacy mają dłoń, jak ja głowę.

(To była smsowa rozmowa między mną a Maćkiem).

…następnie udaliśmy się do zamku na St. Michael’s Mount. A teraz siedzimy na jachcie w tę angielską, barową pogodę i pijemy wodę z sokiem. Chcemy w sobotę wypłynąć do Brestu.

pbkblamllpafgmnl ajkaodnnngejcane

Pierwsze starcie na starcie

6 sierpnia, wtorek

W niedzielę 4-go o 13:30 wyjazd z mariny. Na dobry początek rejsu wiatr w mordę, za cel wybraliśmy sobie Milford. Załogę poskładało, chyba tylko 2-3 osoby nie zwracały każdego posiłku do wody, no ale w końcu navigare necesse est. Warunki całkiem przyzwoite: 4-5 B, niestety pierwsze starcie z prądami pływowymi na Morzu Irlandzkim / w kanale św. Jerzego / trochę położyliśmy, ale na szczęście szybko się zorientowaliśmy, jak go wykorzystać i ostatecznie przy wsparciu silnika dotarliśmy do Milford dzisiaj, we wtorek o 17:00.

onompcghmceaogno pollihloodiplpam jafkdcbnmhcfbepb adoaapaehgoamhoj giebchghnibbegmi

Etapy 117, 118: Dublin – Bordeaux

3 sierpnia, sobota

Już w piątek do Dublina dotarła czwórka członków nowej załogi. Na taką okoliczność Lady Melina jest przygotowana, bo oprócz podstawowych ośmiu koi, ma jeszcze dodatkowe dwa spania. Wobec tego spaliśmy spokojnie w dziewiątkę, a nowa czwórka zajmowała całą kajutę rufową.

Następna trójka z kapitanem Maćkiem Skórskim dotarła dzisiaj. W załodze są: Krzysztof, Adrianna, Tomasz, Adrian, Alan i Dr Szkicu.

Oto aktualna relacja: „Mimo tego, że plany mamy ambitne (ponad 800 Mm w dwa tygodnie), szkoda byłoby nie skorzystać z dobrodziejstw dublińskich pubów, stąd pierwszy wieczór spędziliśmy m.in. w Temple Bar. Powrót rikszami w deszczu ;)”

hmbopdeicpgdadjj igeknfbdfnamgphp

fbnldgpoaijjpdpo ofhkddjjgnmfieea

edamiablfhcjdbhn anafjnifleglcmbo

Się dzieje

22 lipca, poniedziałek c.d.

Wieczorem przyszły uzupełnienia do poniedziałku. Jakoś te doniesienia trzeba ze sobą powiązać. Ciężka robota. Zresztą spróbujcie sami.

Dziś prace bosmańskie:)„, „W Mishnish pijemy Guinessa i Tobermory za zdrowie przyjaciół :)”, „Słyszałam, że jeszcze mnie Ci brakuje:) To zdjęcie z przedwczoraj”, „A w Tobermory przestało padać”.

Resized_20190722_200013_8745 Resized_20190722_213333_17 IMG-20190722-WA0002 Resized_20190722_195902_2154

Raz tak, raz siak

22 lipca, poniedziałek

Następna porcja od Halszki: To w drodze na najpiękniejsze kotwicowisko.

Resized_20190720_182958(0)_1816 Resized_20190720_183226_4255

Mordor

Resized_20190720_090208_3760 Resized_20190720_183007_4984

A dziś od rana leje. Siedzimy w porcie w Tobermory, skąd serdecznie pozdrawiamy.

Na dodatek na moją niewinną zaczepkę „No i jak idzie rwanie?”, otrzymałem krótką, brutalną odpowiedź: „3 ludzi + kabestan”. Dziwne, ja sobie dawałem radę w zasadzie niemal sam.

(P)osiłek

20 lipca, sobota

Wczorajszy posiłek okazał się nieco inny, niż się spodziewano. Bo zamiast posiłku do załogi dołączył osiłek (to ten po lewej). To Maciek T.

IMG-20190720-WA0003

Przyda się na pewno, bowiem okazało się, że królewska poczta Wielkiej Brytanii wreszcie oddała po 24 dniach wysłaną do Polski windę kotwiczną. Oddała w… Anglii. Fakt odzyskania windy Maciek T. skomentował krótko: „Chyba mnie to nie uchroni od wybierania łańcucha ręcyma”

W oczekiwaniu na posiłek

19 lipca, piątek

Chyba z podniecenia, jaki towarzyszy załodze w oczekiwaniu na spodziewane posiłki, a w zasadzie posiłek, zostałem zasypany gradem zdjęć. Oto one od Ani, Ewy i Halinki:

1. Ciąg dalszy załogi

Resized_20190719_112629_2172 Resized_20190719_123800_5438 Resized_20190719_154734_7656

2. Buziaki z Plockton. W deszczu zwiedziliśmy śliczne miasteczko z cudnymi ogródkami. Oto wzmiankowane ogrody w Plockton

Resized_20190719_104808_5804IMG-20190720-WA0000 IMG-20190719-WA0001 IMG-20190719-WA0000 Resized_20190719_104250_942 Resized_20190719_104534(0)_295

3. Leszek w swoim żywiole. Korzystając z okazji – prace na maszcie.

Resized_20190719_154712_8953 Resized_20190719_160148_6887

4. A ten posiłek wyjaśnił się w następnej serwowanej porcji: Czekamy na przyjazd Maćka w  miejscowości Kyle of Lochalsh. Musieliśmy w tym celu przepłynąć pod mostem – kolejny raz się udało.
Resized_20190719_123722_9696

Na moje pytanie do Człowieka Na Maszcie „Jak tam samopoczucie? Jak załoga i atmosfera po tygodniu?”, otrzymałem odpowiedź „Nadspodziewanie dobrze, a z Maćkiem  jeszcze lepiej.”

Ot, i tak im tam się plecie w tym szkockim lecie…