25 września, niedziela

Wypłynęliśmy. Powinniśmy wczoraj, ale wypłynęliśmy dzisiaj.

20220925_111724m

Wokół Piotra za sterem wianuszek w składzie: Marcin, Hubert, Marek, Zbyszek, Jacek, Maciek – wymieniając od lewej. Nawet postawiliśmy żagle na ponad godzinę.

I tak dotarliśmy do Hjellestad, które okazało się dzielnicą… Bergen. Padało. Tu mieliśmy jednoznaczne potrzeby, które realizowaliśmy.

Etap 281 z Bergen na południe

24 września, sobota

Ciężko było dzisiaj wypłynąć z Bergen. Osiem osób, osiem różnych pomysłów, ośmiu ludzi z pragnieniem pływania, ale i chęcią poznania tutejszych klimatów.

20220924_212920m

Na pokładzie zameldowali się… gazownicy: Hubert Zawadka, Jacek Pawlaczyk, Maciek Marszałek, Marcin Czub, Marek Przybylski, Piotrek Łuczak i Zbyszek Widuch.

Na osłodę dostałem prezent.

20220924_163610m

Zostaliśmy.

Bergen – koniec etapu 280

23 września, piątek

Wieczorem przypłynęliśmy do tętniącego życiem Bergen. Pełno ludzi na ulicach, w pubach, muzyka, hałas. Stanęliśmy tuż obok budynku z tysiącem rozedrganych knajp – gdzie indziej nie było miejsca.

A nad ranem, kiedy odjeżdżał Andrzej, miasto spowite lekką mgłą było już zupełnie inne.

20220924_065510m 20220924_065458m

Na etapie 280 przepłynęliśmy 176 Mm43h15′ w tym 1/3 na żaglach, często wspomagając się silnikiem. Dziękuję Andrzejowi za pomoc i wkład pracy przy naprawie przeróżnych awarii, a szczególnie autopilota. Czas wracać!

Etap 280: Ålesund-Bergen

19 września, poniedziałek

Kiedy koledzy z poprzedniego etapu wczoraj docierali do domów, my z Andrzejem Szlezakiem stawaliśmy w porciku na wyspie Runde. No i tradycyjnie…

20220919_112814m WhatsApp Image 2022-09-18 at 20.32.17

Nie pierwszy to raz płyniemy we dwóch. Tym razem z Ålesund chcemy dostać się do Bergen.

20220919_130135m

Dzisiaj wieczorem w następnym porciku na wysepce Silda powitano nas uroczo.

20220919_201908m 20220919_201931m

Co to będzie w następnym porcie…?

Koniec nieco deszczowego etapu 279

18 września, niedziela

„Piąta rano, zabawa skończona…”, więc chłopcy wsiedli do taksówki i pojechali na lotnisko. I zobaczyć ich można było dopiero w Gdańsku.

WhatsApp Image 2022-09-18 at 12.42.03

A na tym etapie, mimo dość niekorzystnej pogody, wykonaliśmy plan i przepłynęliśmy 173 mile w nieco ponad 44 godziny, pływając niestety tylko 10 godzin pod żaglami. Ale trochę różnych ryb nałowiliśmy i trochę zjedliśmy. Z Brekstad koło Trondheim dopłynęliśmy do Ålesund, po drodze stojąc na kotwicy w zatoce Storfosna i odwiedzając Sistrandę na Frøyi, Kvenvaer na Hitrze, Kristiansund i Molde.

20220911_214356m 20220912_220923m 20220914_093409m 20220916_221637m

Dziękuję i proszę następnym razem o więcej dań rybnych!

Molde i Ålesund

16 września, piątek

Wykorzystując okno pogodowe, tzn. okno bez deszczu, w czwartek rano ruszyliśmy z Kristansund w morze.

20220915_094605m WhatsApp Image 2022-09-15 at 17.41.42

Prognozy się niestety nie sprawdziły i zamiast odkrętki wiatru na północny mieliśmy cały czas w mordę południowo-wschodni. Do tego doszły dość wysokie, 3-4 metrowe fale oceaniczne. Płynąc wzdłuż kamieni, o które rozbryzgiwały się napierające fale, zmieniliśmy plan i weszliśmy w cieśninę między wyspami. Uspokoiło się i tak po 12-tu godzinach dotarliśmy do miejscowości Molde.

WhatsApp Image 2022-09-16 at 09.13.39 (1)

W piątek od rana mocno padało i wiało – tu prognoza sprawdziła się w 100%. Nici z planowanych na piątek i sobotę wędkowań. Przemoknięci postanowiliśmy nie zatrzymywać się w wcześniej zaplanowanej marinie, tylko gnać do celu, czyli do Ålesund. Tuż przed 18-tą (godzina jest ważna!) stanęliśmy w samym centrum miasta. Jurek natychmiast wykorzystał godzinę przybycia i dzięki temu, mimo przenikliwej wilgoci, wieczór był bardzo wesoły.

WhatsApp Image 2022-09-17 at 14.46.52 (1)

Dziś jedliśmy:

14 września, środa

…czarniaki, śledzie, makrele i dorsze. Coś czego, nie znamy, pozostawiliśmy do obserwacji. Dzisiaj, ze względu na deszcz i niekorzystny wiatr, staliśmy cały dzień w Kristiansund.

20220914_184749m 20220914_170800m

Wczoraj za to był przepyszny żurek z kiełbaską, boczkiem i jajkiem, przygotowany przez Zbyszka.

20220913_154926m

PS. Dzięki nieocenionemu Maćkowi L. z etapu 276 dowiedzieliśmy się, że to coś, to wargacz kniazik. Wyjątkowo duży.

Już coś

12 września, poniedziałek

Chłopcy wzięli się do roboty. Do wieczora na pokładzie znalazło się dziewięć sztuk – sześć dorszy, dwa czarniaki i jedna molwa o długości 85 cm. Królem łowiska  został Wojtek, a Zbyszek… pięknie to wszystko nam usmażył na kolację i dzisiejsze śniadanie.

WhatsApp Image 2022-09-11 at 20.32.38 WhatsApp Image 2022-09-11 at 20.32.43 WhatsApp Image 2022-09-11 at 20.32.39 WhatsApp Image 2022-09-11 at 20.32.4020220911_202916m WhatsApp Image 2022-09-12 at 09.43.25

I zadowoleni popłynęliśmy dalej, na następne łowisko do Kvenvaer na wyspie Hitra.

20220912_144522m WhatsApp Image 2022-09-12 at 23.08.26

Jeszcze nic

11 września, niedziela

Noc spędziliśmy na kotwicy w zatoce przy wyspie Storfosna. Niestety już drugi dzień, a nasi wędkarze jeszcze nic nie złowili :( Ale płyniemy tu

20220911_142955m

i na pewno coś usmażymy wieczorem (tak zapewniają). Tu właśnie tubylec z Sistrandy z wyspy Frøya – Marcin Ł. – złowił dzisiaj coś takiego:

WhatsApp Image 2022-09-11 at 15.13.35

Zobaczymy, co nasi potrafią…

20220911_171831m

U Marcina Ł. byliśmy pięć lat temu - Na Frøyi - i udzieliliśmy wywiadu lokalnej prasie - Się tłumaczy. Wieczorem Marcin z Jonem, swoim kolegą po fachu, odwiedzili nas na Lady Melinie.

WhatsApp Image 2022-09-14 at 09.46.13

Etap 279: Trondheim – Ålesund

10 września, sobota

Po tygodniu oczekiwania Lady Melina ma nową załogę. Na pokładzie zameldowała się grupa głogowska: Mirek Dąbrowski, Jurek Śliwak, Zbyszek Szelągowski, Wojtek Nienartowicz i Witek Kopij. Czterej ostatni, to zapaleni wędkarze, którzy przywieźli swoje wędki w… rurze kanalizacyjnej (Głogów leży nad Odrą).

20220910_132940m WhatsApp Image 2022-09-06 at 11.18.13

Może coś z tego będzie i znowu pojemy sobie ryb?

20220910_110038m

Na razie przylecieliśmy do Trondheim i czekamy na prom do Brekstad.

Brekstad – koniec etapu 277 solo

5 września, poniedziałek

Z Bessaker wczoraj początkowo płynąłem na żaglach, nie spieszyło mi się, bo wiedziałem, że wcześniej, czy później dotrę do celu. Ale zdechło. Przychodziły mi do głowy różne głupoty, np. to, że sobie zrobiłem selfika.

20220904_165405m

Albo zrobiłem zupę pomidorową z przysmażaną cebulką i jajkiem, albo zdjęcia obiektom nawigacyjnym.

20220904_173147m 20220904_201032m

Nuda, panie, nuda. Ale to co zobaczyłem płynąc po zmroku, wynagrodziło wszystkie trudy tego samotnego etapu.

20220904_215105m

A wpływając w główki portu Brekstad feeria świateł była chyba najbardziej imponująca – całe niebo było jedną wielką zorzą.

20220904_234620m

W ciągu tygodnia przepłynąłem 290 Mm w 68 godzin – 50 na silniku, a 18 na żaglach. Nie spiesząc się te proporcje powinny być odwrotne.

Dziękuję wszystkim, którzy trzymali za mnie kciuki i wspierali mnie.

Bessaker

4 września, niedziela

Po nocnych przeżyciach obudziłem się nieco pobudzony. Wędkarska mieścinka okazała się bardzo ładna.

20220904_082223m 20220904_093314m 20220904_082041m 20220904_093503m

Ruszyłem na wycieczkę pieszą. Wyzwaniem były schody na pobliską górkę.

20220904_082242m 20220904_082452m

Schodów było… 951. Z krótkiej wycieczki „na rozruch” zrobiła się ponadgodzinna. Nie chcąc wracać po schodach, wybrałem 1 km trasę widokową. Niestety zbłądziłem na skałkach i trafiłem na 2,5 km…

20220904_084945m 20220904_084806m

Ale warto było.

20220904_082550m

Ruszyłem już do celu, do Brekstad.

Aurora borealis

3 września, sobota

Równiutko o północy… To naprawdę nie były omamy, tym razem wzrokowe. Mam zdjęcia!

Najpierw zobaczyłem jakby jasny wał chmur rozciągający się przez całe niebo (to samo ujęcie z tego samego miejsca w dzień). Prawda, że jest różnica?

20220903_235258m 20220904_082616m

A potem było już tylko ładniej.

20220904_001207m 20220904_001424m

Zorza rozpościerała się bezpośrednio nade mną, układając się w pasma falujące, pojawiające się i znikające. Stałem prawie godzinę z zadartą głową i otwartą gębą. Cudowny widok!

20220903_214629m

Idę spać…

Jest ciężko…

2 września, piątek

Oprócz tego tytułu mogłem wybrać grającą wędkę lub ku słońcu. Prawda, że ciężki wybór?

Otóż, naprawdę jest ciężko zrobić sobie np. obiad bez autopilota, nie chcąc się zatrzymać, ani stanąć w dryf, ani zwolnić choć trochę. Zresztą siku też jest trudno zrobić przy tych założeniach. Jest ciężko włazić wielo-wielokrotnie po stromych schodkach zejściówki w górę i w dół. Najczęściej mam ok. 15 sekund na wykonanie jakiejś czynności w mesie lub kambuzie i już znowu muszę wyleźć na „powierzch”, żeby sprawdzić kurs wśród tych kamieni. A łódka jest pod tym względem narowista!

20220903_011802m

Ku Słońcu to nazwa ulicy w Szczecinie. Bardzo mi się podoba i Szczecin, i nazwa Ku Słońcu. Oprócz tego mam od trzech dni piękną słoneczną pogodę i choć jest nieco chłodno, 10-13 stopni, to w słoneczku jest cieplutko. I nie muszę nosić kurtki, ale w czapce jestem ciągle. Dzisiaj przez cały dzień łaziłem w sandałkach na bose stopy. A ponieważ płynę na południe, ciągle płynę ku słońcu (że aż razi w oczy).

20220901_113215m 20220902_141155m

Płynę sam. Nikogo nie ma wokół mnie. Miarowy terkot silnika, łopot żagli i plusk wody, to stałe elementy dźwiękowe. Nagle usłyszałem cichy niby gwizd, niby odgłos wiatru na wantach. Piękny, nieuchwytny, jakby z zaświatów. Pojawiał się i znikał, był zmienny, raz wyższy, raz niższy. Już sądziłem, że mi w uszach szumi lub od tej samotności mam omamy słuchowe. Powtarzało się to w nieregularnych odstępach. Zawziąłem się i zacząłem tego szukać (szajba, co nie?). Po kilkunastu próbach udało się!

20220903_081920m

To grała wędka zostawiona przez Maćka i przywiązana do wanty. Nie wierzycie? Mam to nagrane ;)

I tak sobie płynę. A z kronikarskiego obowiązku melduję uprzejmie, że:

- w środę minąłem koło podbiegunowe i już jestem jak gdyby po tej samej stronie, co Wy (globus po prawej).

20220831_135357m

Na noc stanąłem pod Sju Søstre przy jakiejś darmowej kei w miejscowości Bjørk.

20220901_094547m

A miałem stanąć tu:

20220901_121449m 20220901_121013m

- w czwartek płynąłem i płynąłem (tu miałem te pierwsze omamy) i zakotwiczyłem w zatoczce koło miejscowości Berg, gdzie słońca były z przodu i z tyłu jednocześnie…

20220901_202039m 20220901_202029m

- a dzisiaj, w piątek, doskwierało mi znowu słońce, aż dotarłem do Rørvik, gdzie stanąłem znowu na kotwicy w samotności przy ładnej, cichej wysepce.

20220902_203735m

I tak sobie płyniemy…

20220831_170750m 20220902_142817m

Etap 277 z Bodø na południe

30 sierpnia, wtorek

Od wczoraj, po pożegnaniu poprzedniej załogi, zostałem niestety sam. Tzn. jesteśmy we dwoje: Lady Melina i ja. Zatankowałem po brzegi paliwa i wody i równo o 16-tej ruszyłem. Moim celem jest Trondheim, a w zasadzie Brekstad u wejścia do Trondheimfjordu.

Wieczorem zatrzymałem się na wyspie Fugløya na przystani Sørfugløy. Śliczna piaszczysta plaża, parę domków, parę łódek, skaliste góry i cisza. Pięknie tu.

20220830_101940m 20220830_103801m 20220830_102922m 20220830_102544m

Dzisiaj rano nie mogłem zacząć żeglugi z samego rana, tak jak chciałem. Musiałem m.in. zlikwidować awarię autopilota z pojawiającym się komunikatem Low Battery. Bez autopilota płynięcie samemu jest bardzo uciążliwe. Niestety nie udało mi się, mimo zdalnej pomocy Wojtka Codrowa i Jurka Żurowskiego. Popłynąłem dalej, znowu cały czas będąc za sterem.

Wieczór zastał mnie na kotwicy wśród kamieni w malutkiej zatoczce Vallvågen.

20220830_213700m 20220830_215159m

Koniec sierpnia i koniec Lofotów

29 sierpnia, poniedziałek

Dzisiaj kończy się ostatni lofocki etap, etap 276 wyprawy Lady Meliny. Przepłynęliśmy 161 Mm w 45 godzin i 45 minut, w tym 13,5 godziny na żaglach. Wystartowaliśmy w Moskenes, potem było A, Reine, Nusfjord, Henningsvaer i skończyliśmy w Bodo. Dziękuję całej załodze.

20220824_220809m

Teraz mnie czeka samotny niestety etap do Trondheim…

Co tam lodowiec

27 sierpnia, sobota

Mieliśmy zobaczyć Svolvaer i kultowy Trollfjord, ale niekorzystne wiatry zmusiły na do weryfikacji planów. Z Henningsvaer udaliśmy się na południe zobaczyć lodowiec Svartisen. Cała nocka z czwartku na piątek upłynęła na niespiesznym podążaniu do celu. Rano zaobserwowaliśmy pobliską podwodną górkę i Maciek z Antkiem wzięli się do roboty. Znowu nałapali sporo, z czego w dorszach lepszy był Antek 4:1. Straty: wiaderko z filetami z makreli, które wymsknęło się z rąk i wpadło, chlup, do wody.

WhatsApp Image 2022-08-26 at 12.09.03

Spoglądnąwszy znowu na prognozy stwierdziliśmy, że ostatnie dni spędzimy w miejscu bardziej światowym, niż lodowiec. Zawróciliśmy do Bodo i tu poddaliśmy się działaniom tutejszej cywilizacji.

WhatsApp Image 2022-08-26 at 19.13.57 WhatsApp Image 2022-08-27 at 22.19.48