Boatex w Poznaniu

19 lutego, niedziela

Zgodnie z założeniami odwiedziliśmy dzisiaj targi sprzętu pływającego i sportów wodnych Boatex w Poznaniu.

20170219_115931m

Głównym celem było spotkanie z panem Grzegorzem Pawlakiem, szefem firmy eNavigare, na temat zakupu oprogramowania nawigacyjnego MaxSea TimeZero Profesional. Zostaliśmy przy okazji słuchaczami jego wykładu.

20170219_115303m 20170219_141300m

Oglądaliśmy również z zainteresowaniem małe pontony. Jeden z nich będzie nam służył na Lady Melinie. Podbudówkę teoretyczną przygotował nam wcześniej Zbyszek Jaskólski, ale dobrze jest samemu pomacać. Zapadła decyzja, że do takiego malucha nie będziemy mieć zaburtowego silnika spalinowego, a elektryczny. To dla nas nowość!

20170219_121830m 20170219_115627m

Ciekawym dodatkiem do pontonu jest bardzo potrzebny gadżet (po lewej).

20170219_112027m 20170219_114555m

A w ogóle, to te targi były zdominowane przez wędkarzy (po prawej), których nieprzebrane rzesze przewalały się między setkami stoisk z zanętami, wędziskami i innymi duperelami. Niech w takim razie żyje przyjaźń wędkarsko-żeglarska!

Planowy rozpi…pii…piii

17 lutego, piątek

Tak, jak obiecałem, przekazuję parę zdjęć z czwartkowej wizyty w Szczecinie na Lady Melinie. Pojechaliśmy w czwórkę z Wojtkiem, Maćkiem i Leszkiem. Pyszną babkę przygotowała Aneta.

20170216_112250m Świetna babka ta Aneta.

Wreszcie było tak ciepło, że nawet niektórzy ocierali pot z czoła. Przyjęliśmy wizytę pana Piotra, który będzie nam składał elektrykę i pana inspektora Jacka – przedstawiciela Pantaeniusa. Oprócz tego pracowaliśmy dzielnie. M.in. zamontowaliśmy zbiornik na ciepłą wodę i instalację osmotyczną w maszynowni, dokręciliśmy wymiennik ciepła przy silniku i nowe dwa panele sterowania na drzwiczkach przy stoliku nawigacyjnym. W Aurze kupiliśmy małą, ale wydajną pompę zęzową i wentylator komory silnikowej. W zasadzie już tylko dodajemy.

20170216_095240m 20170216_095111m 20170216_104400m 20170216_095522m

Dla porównania pokazuję stary i aktualny wygląd paneli sterowania przy stoliku nawigacyjnym i pod zejściówką. Może się wydawać to dziwne, ale upraszczamy wszystko tak, aby było jak najlepiej.

0 20160420_155609 0 20160420_155438

20170216_095718m 20170216_095739m

W przyszłym tygodniu będziemy intensyfikować prace. A tymczasem w niedzielę z Wojtkiem jedziemy do Poznania na targi sprzętu pływającego i sportów wodnych Boatex kupować nowy program nawigacyjny i szukać odpowiedniego pontonu.

Reprymenda

11 lutego, sobota

Dzisiaj w nocy otrzymałem mailem upomnienie: „Myślę, że warto by wrzucić na stronkę parę aktualnych zdjęć z remontu… Rysiek D.”

Przyjmuję słuszną krytykę i w związku z tym zapodaję: Niemal co tydzień jesteśmy w różnym składzie osobowym w Szczecinie (zawsze jest Wojtek). Wyciągnęliśmy z jachtu wszystkie szpeje, niemal wszystkie rurki, część kabli i zdemontowaliśmy co się da. Tam już nic nie ma. Ale powoli też zaczynamy napełniać naszą Lady. Zrobione są już nowe szpigaty i część robót szkutniczych. We Wrocławiu szykowane są przeróżne elementy, które dopasowywane są na kei i zabierane z powrotem. Kupowane są nowe elementy elektroniki. Gotowe są wszystkie żagle, w tym nowy grot i nowy bom do niego. Niezmiennie od prawie roku szykowana jest szprycbuda. Kształtuje się nowy kształt i ustala się nowy ład. Idzie ku dobremu.

A tu są zdjęcia i komentarz Leszka Gruszewskiego z ostatniej wizyty tydzień temu: „Zamiast wolno ślizgać się na boazerii, może byś pomyślał o przyczepieniu płóz bojerowych do Meliny i prawdziwej jeździe? Warunki na Dąbiu dobre, dziób skierowany w dobrą stronę, Melina jeszcze prawie pusta (chociaż wczoraj władowaliśmy na nią troszeńkę twojej piwnicy). Pozdrawiam serdecznie wszystkich”.

DSC_2988 DSC_2987 DSC_2990 DSC_2997 DSC_2999

Po wizycie w najbliższy wtorek czwartek umieszczę parę zdjęć z wewnętrznej planowej rozpi…pii…piii…

Aktualizacja harmonogramu

14 stycznia, sobota

Po świąteczno-noworocznych dyskusjach przedstawiamy zaktualizowany harmonogram pływań, już z rezerwacją niektórych terminów. Dokonaliśmy drobnych korekt, nie zmieniając głównego pomysłu wyprawy.

Pierwsze etapy zaplanowane są w Norwegii. Oprócz tradycyjnie wybieranych lotów, do poszczególnych miejsc wymiany można dostać się również pociągiem. Oto trasy kolei NSB NSB_detaljkartEN i strona z rezerwacjami biletów https://www.nsb.no/en/frontpage

Wstępne przymiarki 2017

29 grudnia, czwartek

Po świętach mamy już pierwsze przymiarki niektórych kapitanów. Można się z nimi (propozycjami) zapoznać w zakładce Terminarz 2017. Wkrótce zapadną pierwsze decyzje.

A tymczasem, jak co tydzień, kolejny już raz, pojechaliśmy do Szczecina popracować bosmańsko na jachcie. W grudniu wcześniej byli z nami Leszek Gruszewski i Jurek Zender, ostatnie dwa razy Wojtek niestety był sam, ale teraz byliśmy we trójkę z Maćkiem. W dalszym ciągu przygotowywaliśmy front prac przed wejściem fachowców. Trwają równolegle prace szkutnicze i przy żaglach, robimy różne zakupy m.in. elektroniki. Mimo dość chłodnej pogody na jachcie jest cieplutko, bo działa webasto i grzejnik elektryczny. Jeśli ktoś miałby ochotę przyjść nam z  pomocą, zapraszamy. Tylko nie ciście się! :)

Lepszego 2017!

Trasa sezonu 2017

1 grudnia, czwartek

W gronie armatorskim, po licznych konsultacjach, uzgodniliśmy trasę rejsów w sezonie 2017. Wstępnie planujemy wyprawę 1,5-roczną. Chcemy zacząć w połowie maja, w lipcu pływać w północnej Norwegii, na koniec września znaleźć się w Lizbonie i w grudniu wylądować na Wyspach Kanaryjskich. Przyjmujemy przepłynięcie średnio ok. 200 Mm tygodniowo. Szczegółowy podział etapów i porty wymiany zostaną przedstawione jeszcze w ten weekend (no może ciut później, ale lada moment). A więc zaczynajmy planowanie rejsów!

2017 W5    <—–  Trasa sezonu 2017

Ciekawostki pierwszego sezonu Lady Meliny

30 listopada, środa

Sezon zaczęliśmy 5 lipca, a zakończyliśmy 5 listopada. Pływaliśmy w sumie 75 dni. Odbyło się 11 rejsów, w których wzięło udział 55 osób. Wśród załóg było 14 kobiet i 41 facetów. Najmłodsza miała 15 lat, a najstarsza (najstarszy) 70. Młodzież stanowiła 15% wszystkich załogantów.

Jacht prowadziło 6 kierowników statku, czyli kapitanów. Oprócz armatorów, czyli Wojtka i mnie, również Darek Gurdak, Jurek Pękalski, Michał Zagrodnik i Piotrek Styrkowiec.

Trzy razy na jachcie pojawił się Leszek Gruszewski, w dwóch rejsach pływały 3 osoby (Hania, Wojtek i Boguś), a ja to chyba przesadziłem, bo w sumie zaliczyłem aż 6 rejsów.

Załogi były średnio 6-osobowe, w trakcie rejsu harcerzy ze Stanicy wszystkie 8 koi było zajętych, a 2 dni Lady Melinę prowadziły tylko 2 osoby.

Przepłynęliśmy 2614 mil morskich, co daje 244 Mm/tydzień i średnią 34,9 Mm/dobę (najwięcej Michał 410 Mm i Jurek 331 Mm, najmniej Darek 119 Mm i armatorstwo 135 Mm).

Na wodzie byliśmy 585,5 godziny, czyli średnio 7h 45′ na dobę (najwięcej Jurek 11h40′ i Michał 11h30′, najmniej armatorzy 4h35′ i Darek 4h45′).

Żagle mieliśmy postawione 336,5 godziny, co stanowi 57,5% całości żeglugi (najwięcej w drodze z Pucka 84% i w rejsie harcerzy 77,3%, najmniej u Styrka – nie warto podawać procentów, bo bez tego rejsu średnia wyniosłaby 63,3%).

Średnia prędkość, to 4,5 węzła. Najszybciej pływał Michał 5,1 w. oraz Stanica i zbieranina płynąca do Pucka po 4,9 w. Najbardziej lajtowo podeszła do sprawy załoga Darka – 3,6 kn.

Dziewczyny pływały tylko w pierwszej części sezonu w 6 rejsach, a 5 ostatnich miało czysto męskie załogi. W jednym rejsie płeć piękna była w zdecydowanej przewadze 4 do 2 (te brzydaki, to Wojtek i ja).

Odwiedziliśmy 45 portów, marin i przystani w trzech krajach – w Polsce 13, w Niemczech 15 i w Danii 17. (Chwila, moment! Zaraz przygotuję mapkę). Najwięcej, bo sześć załóg, zobaczyło niemieckie Heiligenhafen, pięć zahaczyło, co naturalne, o Świnoujście, a w Danii najczęściej (3 razy) zwiedzaliśmy śliczne Marstal. Przepływaliśmy też przez szwedzki Kanał Falsterbo.

Najdalej na zachód byliśmy w Aabenraa w Danii (009 st 25′ E), na północ w Ballen na duńskiej wyspie Samsø (55 st 49′ N), a na wschód zapuściliśmy się za Hel (019 st 00′ E) skąd nas przepędził ORP Kormoran. Ponieważ nasz macierzysty Szczecin leży na szerokości 53 st 24′ N, to łatwo obliczyć (620 * 270), że obszar penetracji Lady Meliny w roku 2016 wynosił 167,4 tys. km2 !!!

LM 2016-2

Klawo było! Co nie?!!

Roboty wrą

28 listopada, poniedziałek

Już po raz trzeci od slipowania na Lady Melinie pojawiła się ekipa pracownicza. Tym razem z nami, czyli Wojtkiem i mną, pojechali Leszek Gruszewski i Maciek Kucharczyk. Nie było lekko, o nie. Temperatura w okolicach zera i sztormowy północny wiatr nie uprzyjemniały pobytu. Zaliczamy się do twardzieli, bo na kei stoi kilkadziesiąt jachtów, ale tylko przy trzech coś się dzieje.

20161120_125639m

Kontynuowaliśmy prace demolkowe, czyli przygotowawcze do wejścia prawdziwych fachowców. Już niemal wszyscy są umówieni i opracowany jest harmonogram prac. Ich zakres jest spory. Na razie m.in. mamy już usunięty poważny przeciek na wymienniku ciepła przy silniku (walczyły z tym dwie ostatnie załogi), obszyte taśmą anty-UV sztaksle i przeglądnięty bezan. Wszystkie ruchomości wywozimy w ciepłe i suche miejsce do Wrocławia.

20161124_172251m

Dzięki karcherowi dostarczonemu przez Gajowego zęza pod silnikiem lśni czystością. Kierownikiem robót jest oczywiście Wojtek, któremu w planowaniu przeróbek i udogodnień pomaga demontowanie z pasją przeróżnych detali naszego statku. Będziemy informowali o postępach.

Na suchym lądzie

6 listopada, niedziela

W ekspresowym tempie, bo już dzisiaj ok. godz. 13 wyslipowaliśmy Lady Melinę w Marinie PTTK na Dąbiu. Sprawna ekipa, to Wojtek, Jurek Zender, Maciek Korek, czyli Gajowy i ja. Zmyliśmy z burt morską sól. Wymieniliśmy olej w silniku. Przedmuchaliśmy wszystkie rurki, wodę zastąpiliśmy Borygiem i płynem „Leśnym” - będzie pachniało. Wstępnie oszacowaliśmy straty i zaplanowaliśmy prace bosmańskie. Część będą wykonywali fachowcy, ale również bardzo chętnie widzimy każdego z Was przy tych robotach – zapraszamy!

Na lądzie Lady Melina będzie stała do wiosny. A potem…

Lady Melina już wraca

5 listopada, sobota

Przed chwilą otrzymałem ponaglenie z jachtu: „Możesz na stronę wrzucić, że jacht wraca :)”. Więc wrzucam pozycję LM dzisiaj o godz. 0900 i obecnie, czyli 1325.

Styrek 5.11 0900 Styrek 5.11 1325

W Świnoujściu w główkach obok wiatraka byli o 0320, na chwilę przycupnęli w Marinie Północnej, skąd wypłynęli o 0800. W Szczecinie należy spodziewać się ich ok. godz. 1600.

Styrek 5.11 1600     Już są!

1 listopada

1 listopada, wtorek

Godz. 0709: „Jesteśmy na Bornholmie. Pozdrawiamy”.

Godz. 1401: „Wyszliśmy jednak wczoraj o 2030, żeby zdążyć przed sztormem i się udało”.

Godz. 1953: „W Rønne przeczekujemy sztorm. Poszliśmy zapalić znicze na cmentarz, żeby upamiętnić bliskich, którzy odeszli. Zapaliliśmy też znicz na falochronie, ku pamięci tych, co odeszli na morzu”.

IMG_1223

LM.11 – późnojesienny Bałtyk

31 października, poniedziałek

Wczoraj, czyli w niedzielę, tuż przed południem już zimowego, czyli normalnego czasu, pięcioosobowa załoga Styrka, czyli Piotrka Styrkowca, przy pięknej, czyli słonecznej(!) pogodzie, wyruszyła z Dziwnowa.

IMG_1201

Pierwotne plany mieli ambitne – Lubeka. Ale rzeczywistość, czyli prognozy pogody, raczej już je zweryfikowały. Otóż dzisiaj o godz. 1132 otrzymałem sms: „Jesteśmy w Sassnitz. We wtorek o 0400 rano idziemy na Bornholm”. I jest to raczej słuszna decyzja.

161031 pogoda IMG_1183

Parę godzin później nadeszła rozszerzona informacja: „16 godzin przelotu z Dziwnowa do Sassnitz. A że wiało słabo i w dziób, było to głównie motor-sailing. Załoga zadowolona, w Sassnitz zwiedziła klify i u-bota. W nocy wychodzimy i będziemy kierować się na Bornholm”.

Koniec LM.10 w spokojnym Dziwnowie

29 października, sobota

Do celu rejsu, czyli Świnoujścia, zabrakło nam 18 mil. Północno zachodni sztorm nie pozwolił nam na wyjście z portu, ale spowodował piątkową, niemal całodniową, wycieczkę po Dziwnowie.

20161028_161444m 20161028_151638m 20161028_153442m 20161028_154244m

Niektóre przybytki wyglądały, jak z ery kosmicznej…

20161028_154445m 20161028_154505m

…,ale w wydaniu seksmisyjnym :) Ale ogólnie Dziwnów jest ładny (bo bez stonki).

20161028_155618m 20161028_154408m

Tu, w Dziwnowie, zakończyliśmy październikowy, przedostatni w tym roku, rejs Lady Meliny. W drodze z Pucka przepłynęliśmy w różnych konfiguracjach załogi niemal 242 mile w czasie prawie 53 godzin, w tym aż 44,5 godziny na żaglach. I informacja dodatkowa: nie było aż tak zimno, jak by wyglądało z perspektywy domowych pieleszy. Czekamy na załogę Styrka.

Dziwna

28 października, piątek

Na razie widok na nas jest tu: http://dziwnow-marina.webcamera.pl/ Jeśli chcielibyście, żebyśmy Wam pomachali, to wystarczy zadzwonić do nas. Pomachamy.

20161028_102100

Dostajemy sporo ciepłych pozdrowień, co nam niewątpliwie się przydaje. Oto przykłady:

„Kochany Boleczku i cała Załogo

płyńcie bezpiecznie

średnio wietrznie

z falami niedużymi

i tu mi się k… nie rymuje

a jak się LM dobrze zacumuje…

i tu mi się k… rymuje

to Neptunowi wlejcie mnogo

a potem śpijcie błogo”.

Autor ukrywa się pod inicjałami AL. Inny, o inicjałach ZS, przesyła pełen kosz:

Grzyby Zbyszka

——————————————————————————————————-

W każdym bądź razie cały czwartek płynęliśmy (to reminiscencje z wczoraj).

20161027_104607m 20161027_200454m

Płynęliśmy pod wiatr. A w zasadzie pod wiatr płynęła Lady Melina z dwuosobową załogą na pokładzie, która to załoga czasem przeszkadzała LM w tym płynięciu.

20161027_200431m 20161028_004601m

Ustawiwszy odpowiednio żagle nasza Lady nie potrzebowała nas na pokładzie, po prostu płynęła optymalnie. Tylko od czasu do czasu wychylaliśmy się z mesy sprawdzić, czy nikt inny nie stoi na przeszkodzie w tym żeglowaniu.

Tak o północy z czwartku na piątek dotarliśmy do Dziwnowa. Stanęliśmy przy zielonej główce nowej unijnej mariny przed mostem na Dziwnej.

20161029_123438m 20161028_164717m

20161028_165017m DZIWNOW_MARINA_PLANm

brzeg + Koło = ?

26 października, środa

Nie na darmo w ostatnim wpisie napisałem, że to się okaże, dokąd nas wiatry poniosą. Zgodnie z planem płynąc z Ustki we wtorek mieliśmy dotrzeć do Darłowa i po raz pierwszy wpłynąć do portu za jasnego. Odebrane prognozy zniweczyły misterne zamiary i już na morzu zdecydowaliśmy - płyniemy dalej. Już po północy, czyli w nocy, ale w środę, czyli zgodnie z planem, wpłynęliśmy w główki portu. Jakiego? Prawidłowe rozwiązanie zagadki z tytułu to, tak! -  Kołobrzeg. Brawo! Prawda, że żeglarstwo jest ciekawe? Poszliśmy grzecznie spać.

Rano załoga postanowiła z żalem opuścić jacht. Tak, jak wcześniej Jacek, tak Boguś i Leszek postanowili wracać do żon i do pracy. Parę fotek na odjezdne. Dziękuję, wszyscy wykonali dobrą robotę.

20161026_142936m 20161026_132918m 20161026_134726m 20161026_133338m

Rejs nie znosi pustki, więc trzy godziny później zastąpił ich Maciek Luberadzki. Po zaształowaniu poszliśmy do knajpy. Trafiła się indyjska, czyli hinduska.

20161026_203619m 20161026_203623m

Zjedliśmy Daal Shorbę z Garlic Naan i samosy vege i nievege. W tym samym czasie z pociągu dostaliśmy sms „U nas żurek i schabowy”. Po tej rozpuście, jak zwykle, mimo zmiany załogi, poszliśmy grzecznie spać. Wspomnę jedynie, że skończył się prąd w abonamencie i przestał działać grzejnik z wentylatorem. Dobranoc.

W Ustka (ort.)

25 października, wtorek

Tak, dopłynęliśmy wczoraj do Ustki. Znowu po ciemku. Niestety, nikt nas nie przywitał pod czerwoną latarnią, tzn. lewą główką wejścia do awanportu.

20161025_115005m

A poprzednim razem, cztery tygodnie temu, czekały tu na nas nie lada atrakcje. Ech, marzenia… Niestety wówczas nie wykorzystaliśmy okazji, więc się zemściło – musieliśmy stanąć longside przy zimnej Angelinie. Dwugodzinny nocny spacer z portu do miasta i z powrotem dał nam się tak we znaki, że z ulgą poszliśmy spać, jak niemowlaki. Ech…

Rano po kawie i śniadanku, dowiedziawszy się, że strefa 6 znowu jest zamknięta z powodu ostrzału do 14-tej (potem wojacy mają obiad), postanowiliśmy znowu zobaczyć miasto, ale za dnia. Smętnie spoglądaliśmy na drugą stronę kanału portowego, gdzie prężyła się latarnia morska.

20161025_113957m 20161025_115825m

Nie, nie będziemy nadkładać drogi, jak wczoraj! Niestety, trzy lata temu wybudowana nowa ruchoma kładka nad Słupią już się zepsuła. Toczą się spory, czyja to wina: kładki, czy niesprzyjających okoliczności? Wprawdzie od czasu do czasu ten most o kosmicznym wyglądzie łączy dwa spragnione siebie brzegi, ale to są tylko próby techniczne mające dać odpowiedź na trapiące mieszkańców i turystów pytanie, kto jest winien?

20161025_110546m

Wpadliśmy na genialny pomysł – mamy przecież własny transport wodny! Po uzyskaniu zgody z kapitanatu, zarządu portu i od bosmana odpaliliśmy maszynę i zatoczywszy penetrującą pętelkę po całym porcie stanęliśmy przy Wenecji. Mimo wadliwego mostu miasto sprawiło bardzo dobre wrażenie estetyczne. Oto ono:

20161025_130647m 20161025_130728m

20161025_130835m 20161025_130752m

Kupiliśmy jeszcze dwie wędzone makrele i dwa wędzone śledzie i tuż przed żołnierskim obiadem opuściliśmy przyjazne usteckie ustronie udając się dalej na zachód. Dokąd? Jak zwykle to się okaże.