Rundka pod mostem

8 września, niedziela

Tradycyjnie trzeba było popłynąć z mariny pod most, który nam wczoraj stale towarzyszył. Zrobiliśmy parę kółeczek i przedefilowaliśmy tuż, tuż przy moście, wodząc sztagiem niemal po jego barierkach. Zostaliśmy uwiecznieni na niezliczonej ilości fotografiach.

Filipa odstawiliśmy na najbliższą keję, tuż przy moście. Niestety musiał wracać do domu do małego Antka.

Znowu pchani baksztagowym wiatrem o zachodzie słońca dotarliśmy do malutkiego porciku, Gafanha da Nazare.

Jak zwykle porto w Porto

7 września, sobota

Równiutko o północy wznieśliśmy pierwszy toast białym porto. Była okazja. Ta okazja przewijała się przez calutki dzień. Wyprzedzę i podpowiem, że dobrze ją wykorzystaliśmy.

Ale, żeby nie było, że cały dzień nic, tylko uciechy, to od rana trwały prace bosmańskie. Tuż przed lunchem zjawił się szósty członek załogi, Marcin Krasowski.

Po obiedzie w lokalnej knajpce przeprawiliśmy się promikiem na drugi brzeg rzeki. Następnie zabytkowym tramwajem, takim z lat 40-50 ubiegłego wieku, dotarliśmy do centrum miasta przy moście. Tłum ludzi falował, a my wraz z nim. Zapuściliśmy się w zaułki. W którymś miejscu na sąsiedzkiej impezce zaczął się przepiękny koncert fado. Piękne.

C.d.n

 

A Coruña

31 sierpnia, sobota

Jacht ze Styrkiem przekazaliśmy sobie telefonicznie w autobusach – ja z Santiago do A Coruny, a on z La Coruny do Porto.

Do mariny Real w samym centrum miasta wpadł niemal jednocześnie z nami piąty członek naszej załogi, Johann Joschko. Z Johannem miała dotrzeć jeszcze Ala, ale niestety nie mogła. Bardzo żałujemy, a szczególnie Hania. Po rozlokowaniu się zrobiliśmy duże zakupy i ruszyliśmy w miasto. Oprócz zwiedzania naszym celem była szynkarnia – Jamoneria de Leonesa.

Palce lizać!

Etapy 121 i 122: Pielgrzymi?

31 sierpnia, sobota

Już wczoraj z Wrocławia, a niektórzy z Nysy, samolotem przez Lądek, dotarliśmy do mekki pielgrzymów – Santiago de Compostela w hiszpańskiej Galicji. Na razie jest nas czwórka: Józek Radomański i Filip Banach z Nysy oraz Hania i ja.  Po zakwaterowaniu w całkiem znośnym mieszkanku poszliśmy na zwiedzanie i spożywanie.

Zastaliśmy miasteczko pełne turystów i pielgrzymów, przy katedrze tłum, a do posągu świętego Jakuba ogromna kolejka. Oczywiście stanęliśmy w niej i czekaliśmy cierpliwie na bezpośredni kontakt ze Świętym, oczekując łask wszelakich. Doczekaliśmy się.

I poszliśmy na kolację.

Koniec hiszpańskich Biskajów

31 sierpnia, sobota

W sobotę klar na jachcie i wyokrętowanie załogi. Etap 119/120 zakończony!IMG-20190831-WA0011

Dziękuję Styrkowi za obszerne relacje. Z dziennika jachtowego wynika, że w dwa tygodnie przepłynęli 450 Mm, płynąc 115,5 godziny, w tym na żaglach 44,5 h, a na silniku 71 h. Odwiedzili Arcachon we Francji, a w Hiszpanii byli w Hondarribia, Pasajes, Zumaia, Bilbao, Santander, Lastres, Gijon, Viveiro i La Coruna.

Cipango

30 sierpnia, piątek

Na ostatniej prostej do La Coruna nocą wjechaliśmy w nieoznakowaną sieć rybacką.

IMG-20190831-WA0001 IMG-20190831-WA0002

Pomarańczowa bojka od sieci już na pokładzie, niestety lina wkręciła się na śrubę :/
Byliśmy 10 mil od portu. Postawiliśmy żagle, ale że nie było wiatru to się kulaliśmy. W 5 godzin zrobiliśmy 2 mile i ładny dryf wokół izobat :)
W końcu spłynęła na nas „łaska boża” – na hol wzięli nas przemili Francuzi z jachtu Cipango.
IMG-20190831-WA0003 IMG-20190831-WA0004 IMG-20190831-WA0005 IMG-20190831-WA0006 IMG-20190831-WA0007 IMG-20190831-WA0008
Po dwóch godzinach dotarliśmy do portu. Do porto deportivo wciągał nas na wstecznym przekozak z mariny. W marinie udało nam się uporać z linką. Śruba uwolniona.

IMG-20190831-WA0009 IMG-20190831-WA0010

Zaprosiliśmy na jacht Francuzów z Cipango, żeby im podziękować. Pierre (drugi od lewej), Thiery (trzeci od lewej) i Veronique (pierwsza z prawej), to pomocna załoga Cipango, która przyszła nam na pomoc zaraz po pierwszym wywołaniu na radiu.
IMG-20190831-WA0013
Wieczorem poszliśmy zjeść pulpo a la gallega (ośmiornice po galicyjsku). Zalecamy bardzo ten przysmak kuchni galicyjskiej.
IMG-20190831-WA0012

Xixón (po asturiańsku)

27 sierpnia, wtorek

W poniedziałek ruszyliśmy z Santander dalej na zachód. Wiatru mało, więc motor. Na jachcie powstał DieselGrot Book Club. Były też ćwiczenia z komunikacji (na zdjęciu radiooficer w akcji).

IMG-20190827-WA0000 IMG-20190827-WA0002 IMG-20190827-WA0001 IMG-20190827-WA0003

Tuż przed północą dotarliśmy do Lastres.

IMG-20190827-WA0005 IMG-20190827-WA0004

Pozwiedzaliśmy. A że wszystkie miejsca w restauracji były zajęte, popłynęliśmy na rybkę do Gijon.

IMG-20190827-WA0006 IMG-20190827-WA0008 IMG-20190827-WA0007 IMG-20190827-WA0009
Po drodze odparliśmy atak na polska banderę (żart! – nie wiem czy takie coś na stronę).

IMG-20190827-WA0010  To już Gijon.

Na silniku do Bilbao

23 sierpnia, piątek

Na moje niewinne pytanie: „Może kolejna porcja wiadomości by się przedarła przez Pireneje?”, nadeszła odpowiedź: „Wczoraj płynęliśmy na silniku cały dzień. Jesteśmy w Bilbao. Jak pozwiedzamy, podeślę wieczorem parę zdjęć”. Jest to pozytywna informacja, bo to znaczy, że silnik działa i że zatankowali diesla, nie wodę:)

W czwartek motosailing na autopilocie do Bilbao
IMG-20190823-WA0000 IMG-20190823-WA0001
Do Bilbao dotarliśmy o zachodzie słońca. Melina w Marina Getxo
IMG-20190823-WA0002 IMG-20190823-WA0003
W piątek zwiedzanie Bilbao. Muzeum Guggenheima. Most Biskajski
IMG-20190823-WA0004 IMG-20190823-WA0005 IMG-20190823-WA0006
Dzień skończyliśmy na plaży. A w Bilbao festyn – „Uczta bez seksizmu, lgtbifobii i rasizmu”
IMG-20190823-WA0007 IMG-20190823-WA0008

Z miejsca na miejsce

21 sierpnia, środa

Poranek przywitał nas w Horradibii pięknymi kolorami. Następnie tankowanie i …

IMG-20190821-WA0000 IMG-20190821-WA0001

… ruszyliśmy na zachód. Najpierw krótki przystanek w uroczym miasteczku Santa Ana w „fiordziku” Pasai.

IMG-20190821-WA0002 IMG-20190821-WA0003

Dzień kończymy w Zumaia, bo nie bylo dla nas miejsca w Getaria. Niektórym słońce mocno przygrzało :)

IMG-20190821-WA0004 IMG-20190821-WA0005

Jeszcze to zdjęcie jest fajne
IMG-20190821-WA0006
Zwracam uwagę na rosnące drzewo na burcie. Ale ma tratwę ratunkową przed masztem :)

W Baskonii

20 sierpnia, wtorek

Załoga Meliny etapu 119 i 120 po dobie żeglugi z Arcachon dotarła do Hondarribii w kraju Basków.

IMG-20190820-WA0001

Po drobnych naprawach zwiedzamy urokliwe miasteczko :)

IMG-20190820-WA0000 IMG-20190820-WA0002

A w załodze, oprócz lansującego się na pierwszym planie Styrka, czyli Piotrka, są: Robert, Szymon, Magda, Monika, Marianna i Małgorzata.