Początek sezonu 2020

30 grudnia, poniedziałek

Lady Melina zaczyna nowy, piąty już sezon. Na stronie naszej Asocjacji w zakładce „Terminarz 2020″ znajduje się aktualna propozycja rejsów.

W roku 2020, po czterech latach tułaczki :) , chcemy przez Azory, Szkocję i Norwegię w październiku wrócić do Polski. W tej chwili na zimę zatrzymaliśmy się na Kanarach. Warto rozważyć tę ciepłą propozycję. A może ktoś podejmie wyzwanie dopłynięcia lub powrotu z Wysp Zielonego Przylądka?
Bolek15 
LM 2020-3
Lady Melina zaczyna nowy sezon. Mamy nadzieję, że z Tobą na pokładzie. Daj znać, czy jesteś zainteresowany, sam lub z załogą. Zapraszam.
Bolek

Szpagat z przedłużką

16 grudnia, poniedziałek

W marinie pojawiły się niezidentyfikowane obiekty pływające.

IMG-20191216-WA0003

Melinka jest mocno porysowana. Dziś ma mieć pomalowane burty, ale od rana mocno wieje, więc czy to się uda?

IMG-20191216-WA0000 IMG-20191216-WA0002

Częściowo się udało. Produkt uboczny – opracowałem figurę, pełny szpagat w kwiecie lotosu wykonywany w zwisie. Ale nie sięgnąłem do rys tuż nad wodą, więc kupiłem przedłużkę mojej ręki (8 euro) plus jeszcze 2 wałeczki. Już jest inaczej!

IMG-20191216-WA0001

Prace bosmańskie

15 grudnia, niedziela

Wczoraj było pochmurno.

IMG-20191214-WA0000

Mimo to prace bosmańskie trwały w najlepsze. Pilnik za 2 euro, dwa dni piłowania i efekt jest zdumiewający.

IMG-20191215-WA0003 IMG-20191215-WA0016

Dziś niedziela. Cała marina śpi, a tu takie widoki! Melinka o poranku cudna.

IMG-20191215-WA0001 IMG-20191215-WA0000

Niektórzy, to mają szczęście od samego rana. Chyba pora też zarzucić, bo sprzęt w bakiście czeka.

IMG-20191215-WA0002 IMG-20191215-WA0020

Prace bosmańskie – ciąg dalszy.

IMG-20191215-WA0019 IMG-20191215-WA0021

Nie boimy się konkurencji.

 

Agaete i wiertarka

13 grudnia, piątek c.d.

W nocy wiał silny wiatr i strzelił nam jeden mooring. Moje, tylko pobieżne, badania archeologiczne wykazały, że zakładał go Kolumb lub jego ludzie – tego nie jestem pewien.

IMG-20191213-WA0000

W związku z powyższym tak się zdenerwowali, że dla odstresowania wybrali się na wycieczkę na północ.

IMG-20191213-WA0001 IMG-20191213-WA0002

Faro Sardina i naturalne baseny.

IMG-20191213-WA0005 IMG-20191213-WA0003

Agaete i jego najstarszy dom, koniec 18 wieku

IMG-20191213-WA0004

Agaete – kwiaty, początek 21 wieku

A po powrocie zaatakowali: „Na pewno nie ma wiertarki na pokładzie?”. Jest wkrętarka, w trzeciej bakiście po prawej w mesie – odparowałem.

IMG-20191213-WA0006

Dziś wydaliśmy 93.14 euro na materiały związane z dalszymi pracami, które planujemy od jutra. Jeżeli mógłbyś odszukać poprzednie info nt. wydatków, to… itd. itd. itd.

Bolid Kolumba

12 grudnia, czwartek

Bolid za 25 euro w pitstopie. Musi spać z nami.

IMG-20191212-WA0000

Koszt parkingu za noc 12,5 euro.

W sprawie naszego wypożyczonego bolida poszedłem do gostka obsługującego parkingi, by zapytać, czy nie ma czegoś tańszego. Powiedział, że nie. Więc zapytałem go ile płacą właściciele łodzi z mariny. „W ich sprawie dostaję maila z biura mariny i płacą 10 euro za miesiąc”. Pojechałem do mariny i poprosiłem o odpowiedniego maila do biura parkingów. I mam wielką satysfakcję, bo za 10 euro szlaban otwiera mi się na kartę do kibla! I teraz pytanie: dlaczego nikt mi tego nie powiedział na wejściu?

Poniżej: Dom Krzyśka Columba.

IMG-20191212-WA0001 IMG-20191212-WA0002 IMG-20191212-WA0003

Od świtu do anody

10 grudnia, wtorek

Godz. 0840. Nasza zatoka już się budzi.

IMG-20191210-WA0000

Pierwsze wstają śpiwory.

IMG-20191210-WA0001

Potem namioty.

IMG-20191210-WA0002

Dla jachtów ważna jest godz. 9-ta, bo wtedy zbierana jest opłata za kotwiczenie. Kto zaśpi, ten ma w plecy…

Godz. 1058. Tymczasem penetrujemy najstarszą halę rybno-warzywną. 

IMG-20191210-WA0003 IMG-20191210-WA0004

Te zdjęcia robiła Ania. Chyba pora coś złowić na obiad.

Godz. 1233. W oczekiwaniu na Wielką Falę z nudów wymieniono zużyte anody.

IMG-20191210-WA0005 IMG-20191210-WA0007

Moja przyszła praca

9 grudnia, poniedziałek

Zadzwonili jakoś tak wieczorem. W każdym razie było po kolacji. Podali moje nazwisko. „Rozmowa będzie po angielsku”. Słyszę, jak kolejne sekretarki przekazują mnie sobie i na końcu głos męski się przedstawia i podaje moje nazwisko. Okazuje się, że departament stanu ma do mnie taką prośbę: „Widzimy, że stoi pan koło małego szarego budyneczku. To stacja transformatorowa”. Nie – mówię – to śmietnik. „Na wierzchu tak, ale pod spodem jest stacja, która zasila wyrzutnię rakiet znajdującą się pod mariną. Marina jest tylko kamuflażem”. Przecież nic nie trzeba robić, jak pracuje transformator – mówię. „No właśnie! Żonka sobie odpocznie, a tobie wpadnie troszkę kaski. Facet, który tam pracuje, pojechał na urlop. Obmiatał okolicę”. Środek nocy, a ja nie wiem, gdzie jest klucz, ani ta miotła. Może gdyby ta kolacja nie była tak pyszna, obfita i późna, nie miałbym takich snów.

IMG-20191209-WA0000

A rano: Szukam aktualnie szczotki drucianej. Czy była takowa? Czy możesz podać nadmiar? „W pierwszej bakiście za stolikiem nawigacyjnym”. Ok, nurkuję. Efekt?

IMG-20191209-WA0002 IMG-20191209-WA0003

Cud techniki po liftingu. Gratis mają pociągnięte srebrzanką kamienie. Powoli do przodu.

Gracie w szachy? Jeśli tak, to tylko w Las Palmas. Jeśli nie, to sobie usypcie Rzeźbę Bożonarodzeniową.

IMG-20191209-WA0004 IMG-20191209-WA0005

Plan

8 grudnia, niedziela

Bo najważniejszy jest plan. Dobry i niepodważalny plan. Plan, którego się powinno trzymać za wszelką cenę, żeby nie było bałaganu.
Plan jest taki: Pierwszy tydzień z trzech – przeprowadzamy Melinkę. Drugi tydzień – pracujemy przy niej. Trzeci tydzień – zwiedzamy wyspę i odpoczywamy.
Plan na dziś: zakładamy nową starą kotwicę. Będzie pozbawiona rdzy i odmalowana. Jak Bolo będzie szedł keją, to pomyśli, że to latarnia morska – tak świecić będzie ta nasza kotwica po liftingu.

Rano byliśmy pod katedrą, bo dobrze jest pomodlić się przed ciężką pracą.

IMG-20191208-WA0001 VID-20191208-WA0005_Moment(2)

Akurat był tam festyn, więc wciągnięto nas do zabawy.

IMG-20191208-WA0000 VID-20191208-WA0005_Moment

Wracamy. Tu są jednak odległości, więc po drodze przyda się przecież mały ławeczkowy lanczyk przedpracowy.

IMG-20191208-WA0002 IMG-20191208-WA0003

A potem pora wytchnienia.

IMG-20191208-WA0004

Dni tu mijają bardzo szybko, może dlatego, że około 18-tej robi się szaro. Sznurki, niezastąpione podczas opadów, są też bazą kina domowego. Teraz leci „Irlandczyk”.

IMG-20191208-WA0006

Ale od jutra już na ostro :)

Dialogi polsko-grankanaryjskie

6 grudnia, piątek

Wczorajsza wizyta w marinie zaowocowała. Dzwonię rano, a oni mówią standardowo:

- Proszę czekać na telefon od nas.

Dzwonię po południu i pytam:

- Proszę powiedzieć, który jestem na liście oczekujących?

- Dwudziesty czwarty.

- Jak to – mówię – byłem wczoraj osiemnasty!

- Tak, ale jest sztorm i nikt nie wychodzi.

Nie minęło pół godziny, dzwonią.

- Mamy dla pana dobra wiadomość, sir. Mamy dla Pana miejsce w marinie. Może Pan wchodzić.

- Będę jutro o 11-tej! – mówię, ale jeszcze nie wiem jak? To przecież 10 mil pod sztorm w mordę…

VID-20191206-WA0000_M

Dzień bardzo pracowity. Złożona została do kupy i zamontowana winda kotwiczna. Wprawdzie jesteśmy tu trochę odcięci od świata, ale też nic nie płacimy. My mówimy o porcie schronienia na czas sztormu, a oni to przełykają i jakoś to sobie przerabiają. Tymczasem obie strony są zadowolone i to jest najważniejsze.

Proza i poezja

5 grudnia, czwartek

W nocy było u nas oberwanie chmury. W środku w niektórych miejscach też. Na szczęście jest tu dużo sznurka.

IMG-20191205-WA0003

Ania pilnuje interesu, a ja strzeliłem sobie selfika wg najnowszych trendów.

IMG-20191205-WA0000

Jadę do Las Palmas, żeby okazać determinację, bo przez telefon mówią coś o tygodniu oczekiwania na miejsce. Rzeczywiście wiatr taki, że nikt nie wychodzi. Melinka pięknie pracuje na cumach podczas silnego wiatru w porcie, aż się mewy zachwyciły, ale prąd mi się skończył i nie nagrałem. Co będzie, jak powiedzą „wchodź”, a Lady pod ten wiatr nie da rady? Coś wymyślę.

IMG-20191205-WA0001

W marinie tłok, jak u lekarza. A może nawet, jak w zusie. Musimy się przedostać z  Taliarte do Las Palmas nie bacząc na warunki, bo tam zakwitniemy.

Wieczorem nadeszła fotografia i gorzki biały wiersz do niej:

IMG-20191205-WA0004

„nie opuściliśmy portu o czasie bo dla nas za silny wiatr no to ktoś dopilnował żebyśmy nie mogli wyjść podczas odpływu nie można mówić o przysłowiowej gościnności”

Neptun i syrenka

4 grudnia, środa

IMG-20191204-WA0002     IMG-20191204-WA0003

Po lewej ilustracja do dzisiejszego tytułu. A tytuł tego po prawej brzmi: „Żeby nie było…”. Wypłynęli z Pasito  Blanco jeszcze po ciemku. Jurek zastosował ściemniacz ekranu.

IMG-20191204-WA0000

Ten autorski projekt wywołał dyskusję:

- Wystarczyło nacisnąć krótko przycisk wyłącznika i pokręcić gałką.

- Tak to każdy może…

I dalej: „Schroniliśmy się w Taliarte, bo w Las Palmas jest kolejka do wejścia. Po wypełnieniu miliona dokumentów dla różnych ‚quardia’ pozwolono nam zostać 1 dzień. Furtkę zamknięto na klucz. Trzeba było widzieć Anię, z jaką gracją bierze ten płot”.

IMG-20191204-WA0004 IMG-20191204-WA0005

„Płot Ani – bezcenne. Czy ktoś może zna Las Palmas? Czy są tam płoty? Bo ona się robi nerwowa, jak nie ma”.