Kanaryjska jesień

28 października, środa

To był wyjazd, w którym nie zdjęliśmy sznurków z polerów, nie odepchnęliśmy się nogą od kei i nie pożeglowaliśmy. Ot, po prostu był to stacjonarny rejs roboczy. Przede wszystkim znaleźliśmy przyczynę nagłego unieruchomienia silnika na poprzednim rejsie: całkowicie rozpadło się łożysko w starej przekładni. Dzięki niesamowitej sprawności i fachowości Wojtka i Jurka oraz przy pomocy znającej doskonale kanaryjskie realia rezydującej w marinie na jachcie Kaalmar Kasi Chruścik, już w dzień po przyjeździe usterka została usunięta.

20201022_140806

Moglibyśmy wykorzystać okazję i popływać, ale nie po to przyjechaliśmy – na jachcie zawsze znajdzie się tysiąc przeróżnych robót. Więc mimo ogromnych, jak dla nas, 30-stopniowych upałów, przeglądnęliśmy jacht i przez następne dni skrupulatnie realizowaliśmy plan.

Ale nie samym obowiązkiem człowiek żyje. Czasem wieczorem trzeba było pójść do knajpki, a w weekend poeksplorować wyspę. W sobotę wspięliśmy się malutkim Fiacikiem 500 na przełęcz Cruz de Tejeda

20201024_155609m

(tutaj znajdźcie dwa szczegóły, którymi różnią się dwa następne zdjęcia),

20201024_153434m 20201024_153448m

a obiad zjeść przy plaży w Puerto de las Nieves.

20201024_180508m

W niedzielę był Teror, serpentyny, steki i Puerto de Mogan.

20201025_162206m 20201025_162144m

We wtorek powrotny lot do Berlina i dalej autem do domów.

A jak z sytuacją Covidową? Na każdym lotnisku byliśmy delikatnie, ale bacznie obserwowani przez przeróżne służby. Samoloty w jedną i drugą stronę zajęte jedynie w 50%. Na lotnisku na Gran Canarii pustki (zdjęcia z wyjazdu), jak i tak samo w Berlinie.

20201027_150440m 20201027_150415m

Przed przylotem na Kanary obowiązkowe wypełnienie deklaracji zdrowotnej, a po wylądowaniu badanie temperatury i zgłoszenie miejsca pobytu. I nic poza tym. A na samej wyspie należy podkreślić niesamowite zdyscyplinowanie mieszkańców – wszyscy noszą maseczki, niemal wszyscy prawidłowo nałożone.

Warto tam pojechać i odpocząć od naszej jesiennej atmosfery. Ot, chociażby traktując Lady Melinę jako hotel.

(Nie)koniec sezonu

3 października, sobota

Dzisiaj miał się skończyć w Szczecinie ostatni tegoroczny etap. Tym samym po czterech latach tułaczki po wodach wokół Europy, Lady Melina miała odpocząć w macierzystym porcie. Niestety stało się inaczej, stoimy nadal w marinie w Las Palmas na Gran Canarii. Takie czasy.

LM 2020-6

We wtorek 20-go mamy zamiar polecieć w trójkę z Wojtkiem i Kobrą na tydzień na przeszpiegi, co się też tam dzieje z naszą Lady. Mamy już bilety. Ale czy faktycznie polecimy?

W każdym bądź razie trzeba planować zimę i kolejny sezon :)

Komu opinię, komu…?

25 września, piątek

Wreszcie wyrobiłem sobie pieczątkę. Prawdziwą. Pierwszy raz w życiu. Teraz mogę stemplować wszystkie opinie, z wszystkich lat pływania z Wami. A więc komu, komu, bo idę do domu…, chociaż wolałbym się spotkać przy winie – na Lady Melinie.

20200928_153526

Covidowy remont

5 lipca, niedziela

Wykorzystując niepewny turystycznie i dolotowo czas COVID-u postanowiliśmy zacząć remont jachtu. To co mieliśmy zrobić w zimie w Polsce, robimy teraz na Wyspach Kanaryjskich.

W lipcu będzie zdjęte całe drewno z nadbudówki (ponad 6 m2), a blacha pod nim oczyszczona i zakonserwowana. Będzie położony nowy teak oraz odnowiona suwklapa i falochron. Planowany koniec tych robót, to przełom lipca i sierpnia.

IMG-20200622-WA0005 IMG-20200705-WA0003 IMG-20200705-WA0005 IMG-20200705-WA0006

Potem bierzemy się za sprawy mechaniczne, w tym silnik z osprzętem. Planowany koniec robót, to koniec sierpnia.

Drobna przeprowadzka na lato

22 czerwca, poniedziałek

Na sam początek lata Lady Melina została przeflancowana z miejsca, w którym zostawiła ją na wiosnę ostatnia ekipa, w inne, ciekawsze. Teraz stoi wśród swoich koleżanek i kolegów – innych jachtów. Przynajmniej mogą sobie wspólnie powspominać czasy, kiedy to się żeglowało, a nie stało na sznurkach…

IMG-20200622-WA0003 IMG-20200622-WA0010

Się zaczyna dziać?

16 czerwca, wtorek

Być może, powoli, coś się zaczyna dziać na Gran Canarii. Dzięki zaprzyjaźnionej, stacjonującej w marinie Las Palmas rodzinie pp. Chruścików z Wrocławia, będziemy lada moment ciut więcej wiedzieli na temat przyszłości.

Kasia i Marek prowadzą firmę czarterową i serdecznie zapraszają na pokład swoich jachtów. Ich stronę internetową można zobaczyć tu: Rejsy Jachtem. Również strony fejsbukowe są ciekawe – firmowa i prywatna.

Bardzo interesująca i na bieżąco aktualizowana jest strona tamtejszych niemal autochtonów, czyli Polacy na Canarach. Warto dowiedzieć się, co w kanaryjskiej trawie piszczy. Oprócz tego ciekawa jest czeska strona Gran Canaria Forum.

Peregrynacji cz. 2

20 marca, piątek

Tuż przed północą: „Jesteśmy we Francji”

Godz. 0930: Są 200 km od granicy niemieckiej. „Jedziemy Mazdą 6. Prowadzimy na zmianę. Jesteśmy zmęczeni okrutnie. Mamy zamiar zatrzymać się na śniadanie”

Godz. 1201: Są w Niemczech.

Godz. 1522: Lądowa Ekipa Powrotna melduje, co następuje: „Dobrze, że wzięliśmy resztki jedzonka z jachtu, bo we wszystkich mijanych krajach wszystkie knajpki zamknięte na głucho. Tak  jak na lotniskach. Czynne były tylko automaty z napojami. Do Berlina zostało 579 km.”

Resized_20200320_150107_9939 Resized_20200320_150905_9023

Godz. 1658: „Wreszcie coś ciepłego, ale konsumpcja na dworze. To był pierwszy ciepły posiłek, jaki trafiliśmy przez 1800 km od Barcelony”

IMG-20200320-WA0004 IMG-20200320-WA0003

IMG-20200320-WA0006

Dziewczyny donoszą – Godz. 1816: „282 km do Berlina”. Godz. 1953: „71 km, 59 min”. Godz. 2111: „Zaraz ruszają, są już w aucie Jurka” (to z parkingu na lotnisku w Berlinie).

Godz. 2236: Telefon od Wojtka: „Zaczynamy kwarantannę – przekroczyliśmy granicę”.

.                                       THE END                             Cd. … za 2 tygodnie

Peregrynacja

19 marca, czwartek

Planowo o 5-tej rano wyruszyli z mariny, planowo o 7-mej wylecieli z lotniska na Gran Canarii i planowo o 1120 dotarli do Barcelony. Do godz. 15-tej luz, bo samolot do Berlina planowo odlatuje o 1625.

Na lotnisku pustki, ludzie przemykają się bokami, wszystko pozamykane, kupić można tylko napoje w automacie. Dwie godziny przed odlotem nadali bagaże. O godz. 1613 dzwoni telefon. Wojtek: „Już w bramkach przed wejściem na pokład zatrzymano nas, nie wpuszczono na pokład i oddano bagaże”.

Szybkie akcje nic nie dały. #LOTdo Domu już sobie poleciał, czarna noc się zbliża. Są w czarnej …  Ale nie!

To ich kobiety, Kobiety(!), stanęły na wysokości zadania i chcąc mieć swoich facetów na kwarantannie w pobliżu, a nie gdzieś-tam, załatwiły transport lądowy.

W rezultacie tego efektu odjechali limuzyną.

Co robicie, chłopaki?

18 marca, środa

Udało się załatwić dla nich tylko lekką kwarantannę. Nie mogą zbytnio opuszczać pokładu, więc…

Godz. 1226: Właśnie wykonujemy prace naprawcze i konserwacyjne. Wszystkie rury opróżniania kingstona, pompy zęzowe itp.

Godz. 1240: Może jakieś foto dla uwiarygodnienia… (to zapis korespondencji z Maćkiem).
Godz. 1339: Ja przekonserwowałem pompy zęzowe, Wojtek z Ķobrą zdemontowali wszystkie rury kiblowe, przepchali spiralą na pirsie, przepłukali wodą pod ciśnieniem, a teraz montują.
Resized_20200318_123321_4573 
Godz. 1351: Lepiej grzebać się w syfie niż w gównach. Tak Kobra skomentował nasz podział prac 
Godz. 1645: Kupiłem dla Was bilety!
Godz. 1700: A my skończyliśmy pracę pokładową
Resized_20200318_155820_5253
Wracają jutro o godz. 0700 przez Barcelonę do Berlina.

Przy kei

17 marca, wtorek

Godz. 0220 UTC: Asystowani przez Salvamiento Maritimo (tutejszy SAR) stanęli wyjątkowo przy kei, a nie na kotwicy. Mają tymczasowy, ale bezwarunkowy zakaz opuszczania pokładu. Zmęczeni położyli się spać wreszcie na równym.

Resized_20200317_014758_1837 Resized_20200317_020318_6007

Ogromną, wręcz nieocenioną pomoc w przygotowaniu „miękkiego lądowania” na Gran Canarii, otrzymaliśmy od Kasi i Marka Chruścików, którzy prowadzą firmę Rejsy Jachtem. Bardzo, bardzo im dziękujemy!

Resized_20200317_161145_6549 Resized_20200317_161046_6163

Teraz organizujemy powrót do Polski.

Powrót

16 marca, poniedziałek

Godz. 0312 UTC: Widać ich już na AIS w Vessel Finder. Mają ok. 110 Mm do Las Palmas, dokąd się kierują.

Godz. 1100 UTC: Jestem w stałym kontakcie z kobietami zagubionych żeglarzy. Są zaopiekowane… :-) Mam również kontakt z Markiem Chruścikiem, który rezyduje w marinie Las Palmas i obiecał pomoc we wszelkich sprawach na miejscu. Chłopaki mają jeszcze ok. 75 Mm do celu.

Godz. 1720 UTC: Jeszcze 30 Mm. Nieco po południu na kotwicowisko na N od mariny został skierowany jacht Stary Bocian 3 z kapitanem Markiem Zimowskim. Będą mieli towarzystwo, wspólnie będzie weselej.

JPEG_20200317_073756_9097374464074301121

Kompletujemy załogi na najbliższe rejsy

27 lutego, czwartek

W najbliższym czasie odbędą się pierwsze dwa rejsy Lady Meliny rozpoczynające powrót do domu.

Pierwszy z Gran Canarii na Maderę 7 dni od 10 do 17 marca. Drugi z Madery na Azory  dwa tygodnie w terminie 21 marca – 4 kwietnia.

Kanary-Madera-Azory1 Kanary-Madera-Azory3

Kompletujemy załogi. Jeszcze jest chwila czasu. Może popłyniesz z nami? Zapraszamy.

Lady czeka…

19 lutego, środa

test_melina_duza1

W imieniu Yacht Clubu MELINA Wrocławskiej Asocjacji Przyjaciół zapraszam do wzięcia udziału w którymś z etapów 4-letniej już wyprawy dookoła Europy na stalowym keczu Lady Melina. W tym sezonie w marcu startujemy z Wysp Kanaryjskich i  wrócimy w październiku do Polski.

Koniec lutego to ewentualne leniwe rozpoznawanie okolicy Kanarów.

W marcu będziemy płynąć przez Maderę na Azory.

Kwiecień, to penetracja pięknych i mało znanych wysp archipelagu Azorów i niezapomniana Wielkanoc na jednej z nich.

W maju przeskoczymy do Portugalii.

Czerwiec poświęcamy na dokładne opłynięcie Zatoki Biskajskiej wzdłuż wybrzeży Hiszpanii i Francji.

Lipiec będzie brytyjski, czyli Anglia, Walia, Irlandia i Szkocja.

Sierpień, to przeskok przez tajemnicze Orkady i Szetlandy do Norwegii.

We wrześniu już końcowe fiordowe, kanałowe lub szkierowe etapy wzdłuż Norwegii, Danii i Szwecji.

Na początku października wreszcie Bałtyk, po czterech latach tułania się po morzach i oceanach.

Wyprawa podzielona jest na tygodniowe etapy, a dokładny terminarz, opis jachtu i przeżytych przygód można zobaczyć w odpowiednich zakładkach na naszej stronie.

Koszt kojowego, to max. 1000 zł za tydzień od osoby plus oczywiście typowe opłaty związane z rejsem i dojazdem. Można zgłaszać się pojedynczo lub całymi załogami, nawet z własnym kapitanem.

Kontakt przez stronę internetową lub telefonicznie: 601778288

Zapraszam – Bolek Rudnik, komandor Yacht Clubu MELINA

IMG-20200208-WA0001 … w Las Palmas na Gran Canarii