Wreszcie na kontynencie

22 września, piątek

W środę o godz. 1949 krótko zadzwonił mój telefon. W trzeszczącej słuchawce usłyszałem głos Przemka. Wchodzili właśnie z Morza Celtyckiego w Kanał Angielski (La Manche). Po pół minucie połączenie zerwało się.

Dzisiaj o godz. 0931 po 4 i pół dobach w morzu stanęli we francuskim Camaret sur Mer.

Etap 19: Zamiast Brestu Holyhead, zamiast Bretanii Walia

16 września, sobota

Wczoraj późnym popołudniem 3-osobową ekipą remontową (Marcin – spec od Mercedesów, Kobra i ja) z nowym silnikiem do Lady Meliny ruszyliśmy na podbój Walii. Krótka drzemka na promie z Calais do Dover i z samego rana zaczęliśmy zmagania z lewoskrętnymi rondami.

Po drodze odebraliśmy z lotniska w Luton Grześka z nowej załogi. W następnej „podrodze” zjedliśmy śniadanie u siostry Marcina, a w następnej podjęliśmy z lotniska w Birmingham następne trzy osoby z załogi, w tym kapitana – Przemka Lisa. Na tym „podrogi” zakończyliśmy.

W tym czasie w Holyhead Wojtek z chłopakami ze starej załogi (Erykiem i Szymonem) przygotowali wszystko do szybkiego wyjęcia starego silnika. Po 25 godzinach podróży od razu wzięliśmy się do pracy. Awaria chłodzenia okazała się na tyle poważna, że wymiana silnika okazała się konieczna.

20170916_192330m

Wiadomość z Morza Irlandzkiego

13 września, środa

SMS g. 0924: „Mamy 20 Mm do Dublina, ale prosto pod wiatr. Załoga”.

SMS g. 1635: „Dublin nas nie chce. Płyniemy do Holyhead”.

Mail g. 2154: „Po ponad dwóch dobach żeglugi dotarliśmy do Holyhead w Walii. Przez ten czas kilkanaście razy wstawaliśmy na kolejne wachty, wraz z biegiem czasu będąc do nich coraz mniej entuzjastycznie nastawionymi… Za to wachty kambuzowe miały ułatwione zadanie – wczoraj na wszystkie nasze posiłki złożyły się: dwie paczki kisielu, opakowanie sucharków, pudełko ciastek korzennych i parę kromek chleba z masłem, popijane herbatą miętową. Dzięki temu dzisiejszy obiad, poprzedzony gorącym prysznicem już w marinie, smakował wyjątkowo dobrze. 

Z tego okresu nie mamy zbyt wielu zdjęć, nadrabiamy za to materiałami z Obanu. 

IMG_1610m IMG_1592m IMG_1622 IMG_1596m IMG_1624 IMG_1623
Pozdrawiamy,
Misia, Tosia, Asia, Tadek, Eryk, Szymon wraz z kapitanem Wojtkiem”

Etap 18: Opóźniony jacht Lady Melina relacji Oban-Brest…

10 września, sobota

Równo w południe zadzwonił do mnie telefon. Głos Wojtka Codrowa zapytał: „Jaki jest kod do bramki”? Grzecznie odpowiedziałem „C0258Z” i nagle na jachcie pojawiła się cała ekipa. Okazała się całkiem nową załogą Lady Meliny etapu 18-go.  Nową i młodą (oprócz Wojtka), a wywodzącą się z wrocławskiej Stanicy. Ucieszyłem się, bo na 14-tą miałem zamówiony bus relacji Oban-Glasgow. Ja pojechałem, oni zostali. Przywieźli ze sobą różne silnikowe szpeje i mam nadzieję, że uda im się ruszyć z tego zaczarowanego miejsca.

Made in Lady Melina

2 września, sobota

Oprócz tego, że czekamy na dwie paczki wysłane z Polski firmą kurierską UPS, ważne paczki, które powinny dojść już dawno, a nie doszły, to robimy różne rzeczy z nudów. Ot, na ten przykład uszczelniliśmy przeciekający kingston. A oprócz tego słuchamy tego, albo tamtego.

Albo jeszcze innego.

A to wszystko w wykonaniu Jurka i Maćka.

20170903_215050m 20170903_215120m

Etap 17: Szkocja-Irlandia?

1 września, piątek

Przylecieliśmy do Glasgow. Na lotnisku podjęła nas pani Jacky, która przywiozła i zostawiła tam ustępującą z ochotą poprzednią załogę, a nas zawiozła nad morze. To morze jest Oceanem Atlantyckim, nad którym leży Oban.

20170901_105510m Oban

My, to znaczy Paweł Maniewski z Wrocławia, Jurek Szrecki z Warszawy, Maciek Luberadzki z Opola i ja, od razu poszliśmy na tradycyjny tutejszy posiłek, czyli fish and chips.

20170901_165931m 20170901_165912m

A wieczorem…

Fajny rejs

31 sierpnia, czwartek

„Na naszym rejsie jest bardzo fajnie! Kapitan też jest bardzo fajny. Pokazuje nam różne fajne miejsca i organizuje fajne rozrywki. Ostatnio mieliśmy fajną zabawę pod nazwą „Gdzie się zatkała rura?” Po rozebraniu połowy łódki udało się wyciągnąć rurę i wspólnym wysiłkiem ją przetkać. Śmiechu było co niemiara! Jutro przewidziany jest konkurs na znalezienie dziury w chłodnicy. W ogóle bardzo fajna jest ta Szkocja, jak jest ciepło i nie pada, ale to się rzadko zdarza. Bardzo fajny jest ten rejs, na szczęście już w piątek wracamy do domu.

Pozdrawiam – Jacek Lewiński”

Z dziennika jachtowego wynika, że przepłynęli 184 Mm w 51 godzin, z czego 25 h na żaglach. Odwiedzili porty Oban, Tobermory i Mallaig. Stali na kotwicy w Loch Moidart, przy Sandaig Islands, Isleornsay Harbour i Eilean Donnan Castle, w Loch Scavaig, Loch Scresort, Loch Sunart Doirlinn, Loch Aline i Puilladobhrain. Fajne nazwy. Faktycznie fajnie mieli.

Ładny. Kolejny dzień

29 sierpnia, wtorek

To jest Jacek L. – reporter etapu szkockiego. Do tej pory się nie ujawniał, ale teraz zrobił sobie selfika. Ładny, prawda?

IMG_4387

Wczoraj kotwica w Loch Sunart. Piękna mała zatoczka wśród wrzosów i fok. Dziś od rana wieje, rekord prędkości 7,6 kn bez prądu.  Nieudana próba kotwiczenia przy zamku w Lochaline. Kotwica puściła, więc przestawiliśmy się do mariny. Za chwilę idziemy na wycieczkę do zamku. Niestety silnik od pontonu zgubił śrubę. Na szczęście nie w czasie jazdy, więc strat w ludziach nie było. Pozdrawiamy

IMG_4336 IMG_4344

Przy pracy i po pracy.

IMG_4373 IMG_4381

Po dwóch dobach w nicości

27 sierpnia, niedziela

Prawie na dwie doby zniknęli z zasięgu telefonów i sygnału AIS. I nagle oznajmili:

Karaiby! Nocleg na najpiękniejszym kotwicowisku Europy. Cudna pogoda, zero deszczu przez cały dzień. 

IMG_4153 IMG_4156 IMG_4190

Sobota - po porannej wspinaczce nad cudną zatoką, przelot z wyspy Skye na wyspę o ciekawej nazwie Rum. Rumu tam brak, na szczęście jeszcze mieliśmy swój. Guten Morgan, można rzec. Pogoda była cały dzień rewelacyjna! Dzisiaj dla odmiany wiatr w mordę, fale i zimno. Wróciliśmy wieczorkiem do Tobermory, gdzie najlepsze piwo leje kudłata barmanka w pubie Mishnish.

IMG_4219m IMG_4225m IMG_4227m IMG_4243m

Zamek Tioram, zamek Donan i termostat

25 sierpnia, piątek

Na moje uszczypnięcie, co tak cicho?, otrzymałem smsem ripostę: „Nie mamy czasu na pierdoły. Zwiedzamy zamki, albo przepychamy rury. A jak mamy czas, to nie mamy zasięgu”. A potem nagle nadszedł jeden mail…

W środę wypłynęliśmy z Tobermory, ale po półgodzinie zawróciliśmy, tak nam się tam podobało.
A jak już tam byliśmy, to przy okazji naprawiliśmy termostat.
Potem popłynęliśmy do pięknej zatoczki pod zamkiem Tioram, gdzie nocowaliśmy na kotwicy. Po drodze foki i delfiny w dużej ilości.

IMG_3930 IMG_3928 IMG_3925 IMG_3923 IMG_3927 IMG_3898 IMG_3902 IMG_3931

…i następny:

Dzisiaj oblegaliśmy kolejny ładny zamek. Skutecznie. Dla odmiany co 15 min leje. Teraz pędzimy na wyspę Skye, prędkość z prądem chwilami do 12 kn!

IMG_4013 IMG_4011

IMG_4023 IMG_4035 IMG_4020  IMG_4039

Kolorowe Tobermory

22 sierpnia, wtorek

Opuściliśmy w końcu gościnny Oban. Wszystko udało się naprawić i silnik hula jak nowy. Wszystko dzięki Sabinie i jej znajomemu, Rossowi, który poświęcił niedzielę na spawanie naszego kolektora. Serdeczne im dzięki! Po południu stanęliśmy już w Tobermory. Dwugodzinna wycieczka do latarni przez błotniste wertepy, potem nawodnienie w miejscowym pubie a na finał, już na jachcie, mieloneczka z nienajpodlejszym whiskaczykiem. Znowu leje! 

IMG_3847a IMG_3847 IMG_3861m IMG_3861a

Pozdrawiam
Jacek