Etap 3 – z Warszawy do Norwegii

28 maja, niedziela

Od wczoraj Lady Melinę zasiedliła załoga z Warszawy. Kapitanem jest Mikołaj Woroniecki. W ma załodze Agnieszkę, Adama, Andrzeja, Andrzeja (dla rozróżnienia zwanego Zedem), Bartka i Pawła, a ja uzupełniam ten peleton.

20170528_074057m 20170528_074017m

Wymiana załóg odbyła się w Grenaa. Od razu zaczęło wiać korzystnie z południa (wiadomo, Stolica – zawsze mają łatwiej). Ruszyliśmy zatem natychmiast i od sobotniego południa do teraz, kiedy minęliśmy Skagen (godz. 8 rano), płyniemy cały czas na żaglach. Mamy rekord! Agnieszka jest pierwszą kobietą, która opłynęła północny kraniec Danii. Pierwszą na Lady Melinie… :)

Kopenhaga i dalej na północ

26 maja, piątek

Dzisiaj rano pożegnaliśmy dotychczasowego kapitana – Maćka Rukasza. Ech, te obowiązki. Ponieważ wczoraj stanęliśmy przy kei miejskiej przy pałacu królewskim, niemal od świtu przewalały się koło nas tłumy turystów ciekawsko zaglądające nam w gary. Również i my odwiedziliśmy króla, ale nie skorzystaliśmy z oferty wspólnego śniadania - woleliśmy wyjadać nasze zapasy.

20170526_110149m 20170526_105802m

Po rutynowym sprawdzeniu silnika o godz. 1110 odcumowaliśmy z gracją i przepłynąwszy tuż obok kopenhaskiej syrenki (nie widzieliśmy jej, bo zasłaniał ją tłum ciekawskich) płyniemy dalej na północ. I dalej na silniku pod wiatr, cholerka.

Po drodze odwiedziliśmy tradycyjnie Helsingør.

20170526_174033m

Przez Kanał Falsterbo

25 maja, czwartek

Rano z Gislövs Läge ruszyliśmy niestety znowu na silniku. I niestety znowu pod wiatr. Niestety cholery można dostać z taką żeglugą. Zgodnie z planem przepłynęliśmy przez Kanał Falsterbo.

20170525_160249m

I tak sobie płynąwszy przy miarowym terkocie diesla, ominąwszy most, dotarliśmy wieczorem do Kopenhagi. Chcieliśmy stanąć w centralnie położonej przy stu knajpkach marinie Nyhavn, ale nie było miejsca.  Przycupnęliśmy zatem nieopodal przy siedzibie króla Danii. Owszem, nie zaprzeczę – poszliśmy w miasto by night.

I cóż, że ze Szwecji

24 maja, środa

Przez całą noc z wtorku na środę płynęliśmy na silniku. Tylko na jedną godzinkę na początku udało nam się postawić żagle. Musieliśmy je szybko zrzucić, bo przyszedł front, trochę potargał nami i zmienił kierunek na, oczywiście, niekorzystny. Raniutko wpłynęliśmy do Sassnitz. Odebrane prognozy pogody nie nastrajały optymistycznie. W mordę! Postanowiliśmy, że płyniemy na zachód w kierunku Kanału Kilońskiego i tak powiadomiliśmy następną ekipę. W południe, tuż przed oddaniem cum, jeszcze raz ściągnęliśmy prognozy i… zmieniliśmy decyzję: płyniemy na północ w kierunku Kopenhagi. Naprawdę, trudna to była decyzja. Po drodze były dwie atrakcje: krwisto czerwone niebo i kartofelki z solą na obiad.

20170524_215225m 20170524_193021m

I cóż, że piszę to ze Szwecji, a nie z Danii. Udało nam się trafić do mariny Gislövs Läge koło Trelleborga trochę po północy. Zadowoleni poszliśmy grzecznie spać. Jak to Ławeczka…

Za chwilę na morze

23 maja, wtorek

Dzisiaj w Stepnicy z samego rana o świcie w zatankowaliśmy paliwo po korek i wypłynęliśmy na Zalewę Szczecińską.

20170523_061822m

W Świnoujściu na chwilę przystanęliśmy na dorsza i piwo w tawernie i za chwilę ruszamy na morze.

20170523_152827m 20170523_163420m

Dokąd? Koncepcje są różne, tak jak i prognozy pogody, ale w każdym razie mniej więcej na północ kursem 330.

20170523_190246m   O, ruszyliśmy!

PS. Czy zauważyliście coś dziwnego na pokładzie? Coś, czego nie było i już nie spodziewaliśmy się, że będzie?

Ruszyliśmy

22 maja, poniedziałek

Piszę to po wyjściu z Trzebieży. Naszą aktualną pozycję można śledzić wg Vessel Finder i wg Marine Trafic. Nareszcie będę miał trochę czasu i wkrótce opiszę ostatnie przygotowania i start.

Wreszcie mam czas, więc opisuję. A mianowicie z Wałów Chrobrego w kompletnym komplecie popłynęliśmy do Mariny Pogoń poprawić antenę AIS-a. Stamtąd do macierzystej Mariny PTTK na Dąbiu, gdzie się ostatecznie wszyscy wykąpaliśmy. I stamtąd ruszyliśmy do Trzebieży.

20170522_210536m

Tam Krzysiek Arys, jeden z głównych wykonawców remontu Lady Meliny, w super ekspresowym tempie obniżył bramę rufową o 4 centymetry przy pomocy gumówki i palnika. Teraz bom bezana i brama pasują do siebie, jak ulał.

Potem szybciutko podążyliśmy do Stepnicy na sandacze i okonki. I grzecznie poszliśmy spać.

Ławeczka w komplecie na Wałach Chrobrego

21 maja, niedziela

Wczoraj na łódce zgromadziła się siódemka z planowanej ósemki załogi. Kapitanem jest Maciek Rukasz, który w załodze ma Jacka Optołowicza, Leszka Gruszewskiego, Leszka Sztylkę, Marka Gostkowskiego i mnie. Wieczorem popłynęliśmy na Wały Chrobrego dokąd dotarł ostatni, ósmy załogant – Boguś Kołacz. Towarzystwo z Ławeczki, więc nie mogło być smutno.

20170523_185141m 20170525_174131m

Tuż przed

19 maja, piątek

Nie wiem dlaczego, ale dopiero przed rozpoczęciem każdej wyprawy odpowiedniego przyspieszenia nabierają różne prace na jachcie. Od kilku dni pojawiają się na Lady Melinie przeróżni fachowcy w przeróżnych konfiguracjach i dokańczają swoje odcinki. Urwanie głowy. No, ale dzięki temu jacht jest już w zasadzie gotowy do drogi.

20170513_093958m

Acha, na AIS-ie jesteśmy już widoczni jako Lady Melina.

YC Melina – numerki

13 maja, sobota

Jak każda poważna instytucja mamy już swój numer Regon i NIP. Regon, to 367223840 , a NIP 8982232844. Niedługo też przyjdzie czas na konto bankowe, z wszelkimi tego konsekwencjami, szczególnie dla członków YCM-u.

C.d.n.

Pierwsze koty…

11 maja, czwartek

…na Gocław. Od wczoraj jesteśmy w Szczecinie we dwójkę z Maćkiem. Przywieźliśmy busem wszystkie jachtowe szpeje, które zimowały we Wrocławiu. Dzisiaj o godzinie 0845 oddaliśmy cumy w Marinie PTTK na Dąbiu i na silniku popłynęliśmy 5,5 Mm na Gocław do takielmistrza, pana Marciniaka.

20170511_082352m 20170511_084745m

Pierwsze manewry pozwoliły na sprawdzenie silnika i różnych innych urządzeń i wykrycie paru niedociągnięć, które przy okazji poprawiamy na bieżąco.

Yacht Club Melina

9 maja, wtorek

Tydzień temu, 2 maja, zostało zarejestrowane takie sobie niezwykłe stowarzyszenie zwykłe, którego pełna nazwa brzmi Yacht Club Melina Wrocławskiej Asocjacji Przyjaciół. Pod numerem 34.

C.d.n.

Lady Melina na wodzie

5 maja, piątek

Zgodnie z planem dzisiaj z samego rana zwodowaliśmy nasz jacht. Całość operacji, razem z ręcznym wypchnięciem z basenu portowego 100-tonowej barki, która zdecydowanie nam przeszkadzała, bo zajmowała cały basen, trwała 50 minut. W tym wydarzeniu, oprócz Wojtka i mnie, brali udział Maciek, Leszek i Krzysiek R.

20170505_091605m 20170505_091656m 20170505_092559m 20170507_172238m

Inwersja

1 maja, poniedziałek

Parę dni wcześniej na jachcie na dwa dni zjawił się Leszek Gruszewski, a dołączyli Inka i Zbyszek Jaskólscy. Również przez długi weekend majowy jak zwykle trwały prace. Przez cztery dni swoich sił nie zmarnował Maciek Kucharczyk, a wczoraj wieczorem dołączył drugi Maciek. Czyli łącznie z fachowcami ze Szczecina i okolic był nieźle poplątany tłumek.

20170501_193738m

Wynik tego wszystkiego można już zauważyć naocznie. Znajdźcie zatem parę szczegółów, którymi różnią się poniższe fotografie.

20161120_125639m 20170430_203607m

20161120_125709m 20170430_203550m

Wodowanie Lady Meliny w piątek w godzinach porannych.

Azory! Do nogi!

18 kwietnia, wtorek

Święta, święta i już po. Za oknami coraz zimniej, więc myślimy o zimie. Zapadła decyzja, że następne święta, Święta Bożego Narodzenia i Sylwester 2017/18 spędzamy na Azorach!

Faro-Mader-Azory-1

Jeśli znajdą się chętni na tak atrakcyjne miejsca do zobaczenia, to cały styczeń na Lady Melinie jest do dyspozycji na Azorach. Czekamy na zgłoszenia.

Huk! Huk roboty

14 kwietnia, piątek

Od początku wiosny i od ostatniego wpisu minęły już ponad trzy tygodnie. W tym czasie byliśmy cztery razy w Szczecinie: raz sami we dwójkę z Wojtkiem i trzy razy w trójkę zamiennie z dwoma Maćkami i Leszkiem. Roboty posuwają się planowo naprzód, ale trudno pisać ciągle o przekładaniu i wymianie rur (prawie wszystkie instalacje zostały zmienione), podłączeniu nowych kabli elektrycznych do urządzeń w nowych miejscach, wymianie okienek i drzwiczek od szafek, nowym ogrzewaniu, pompach itp. Trudno też robić zdjęcia permanentnego bałaganu na jachcie mimo, że staramy się używać odkurzacza bardzo często. Ale jednak jest co pokazać! Oto nowa tablica rozdzielcza przy stoliku nawigacyjnym:

20170323_114713m

Pełne ręce roboty mają ekipy szkutników, pod wodzą pana Wojtka i elektryków kierowanych przez pana Piotra. Wśród nich pracuje również ekipa instalująca nowe ogrzewanie i do tego dochodzi grupa ogólno-remontowa pana Krzyśka z Trzebieży. Współpracujemy na bieżąco z panem Marcinem ze Skauta, ludźmi pana Casimira od nierdzewki, panem tokarzem, panem takielmistrzem i panem żaglomistrzem. I nawet pan Tomek – tapicer być może wreszcie wykona zamówioną już rok temu szprycbudę…  Wykupujemy wszystko z pobliskich sklepów, a zwłaszcza od panów z Aury. Czasami jest nas i ośmiu na, pod i obok pokładu. Uff, gęsto.

Plac manewrowy, na którym stoi Lady Melina powoli pustoszeje. Po kolei wodowane są sąsiadujące jednostki, np. Spoko naszego przyjaciela Kobry.

20170408_124141m

W pobliżu czekają jeszcze Fri, Spławik i Lady Sonia innych zaprzyjaźnionych wrocławskich armatorów. Lada chwila przyjdzie czas i na nas. Przecież już za miesiąc Lady Melina ma wyruszyć na pierwszy etap wyprawy!

Wiosna!

21 marca, wtorek

Na przystań nadeszła wiosna. Trochę deszczowa i chłodna, ale już kolorowa.

20170320_165928m 20170320_170014m 20170320_170239m 20170320_170415m

Nadeszła wiosna, więc w niedzielę na pokładzie naszej Lady pojawiły się nasze dziewczyny. Na inspekcję przyjechały Aneta i Hania. Wnikliwym okiem rozejrzały się po jachcie – hm, no cóż, bałagan. Ale głównie spojrzały na kambuz i podzieliły się swoimi uwagami ze szkutnikiem. Trzeba będzie zrobić parę poprawek, a z dużych rzeczy w planie jest druga lodówka.

20170319_124758m 20170319_124730m

Oprócz konsultantek do Szczecina przyjechała ekipa pracowników: Wojtek, Maciek i ja. Po obiedzie i czułym pożegnaniu one wróciły do domu, a my do poniedziałku kontynuowaliśmy głównie rurologię, pompologię i pracę w zęzie. Maciek przeszedł siebie tkwiąc prawie cały czas głową w dół kręcąc różne śrubki. Na zewnątrz Wojtek zrobił pierwszą przymiarkę nowemu panelowi sterowania przy kolumnie sterowej. Najbardziej podobały się, jak zwykle, miejsca na kubki z napojami.

20170319_125304m

Na wiosnę krew lepiej krąży, to i roboty posuwają się żwawiej.

Znaleziska

15 marca, środa

Przyjechawszy nad Jezioro Dąbie w poniedziałek późnym wieczorem, nietypową trasą przez restaurację Dwór w Szprotawie, w zasadzie już nic nie robiliśmy, oprócz miłego spędzenia czasu na podgrzewanym farelką jachcie i wkręcenia przez Maćka wylotu odpowietrzenia zbiornika paliwa z prawej jego strony. Zasłużenie położyliśmy się spać w prawie nienaruszonej jeszcze kajucie rufowej.

Od rana ruszyliśmy do boju. Po pierwsze Maciek odkręcił wieczorem przykręcony odpowietrznik i wkręcił go porządnie. Następnie zjedliśmy jajecznicę w barze koło Castoramy i kupiliśmy pędzel. Potem zwiedziliśmy dzielnicę Dąbie w poszukiwaniu firmy ze specjalnymi rurami do zbiornika wyrównawczego płynu chłodzącego silnik. A potem to już się zaczęło.

20170314_122344m1 20170314_165345m1

Co się zaczęło, ilustrują załączone dwa zdjęcia. W każdym bądź razie Wojtek, jak zwykle, szalał. Maciek nawet stwierdził dzisiaj rano, że poruszył w nim wszystkie mięśnie, nawet lepiej niż Krystyna na cyklicznych ławeczkowych ćwiczeniach cielesnych.