Zaczynamy

18 maja, wtorek

W sobotę 29 maja lecimy do Las Palmas odebrać roboty wykonywane przez zimę na Lady Melinie. Nadmienić należy, że w tym czasie nadzór i pieczę sprawowali na miejscu Kasia i Marek Chruścikowie, za co im serdecznie dziękuję. Przez parę dni mamy zamiar na tyle przygotować jacht, żeby mógł od razu ruszyć na ocean.

Zaczynamy zatem sezon 2021. Wstępny plan ukaże się niebawem. Czekam na sugestie.

Jeśli masz ochotę pomóc nam w robotach, to informuję, że wylatujemy 29-go z Berlina i wracamy 3 czerwca. Zapraszam!

SeaWay

1 kwietnia, czwartek

W styczniu na Ławeczce zapadła decyzja, że powstaje Ławeczkowa Maszoperia. Wpłaciliśmy zaliczkę i ostatecznie na Prima Aprilis podpisaliśmy umowę. W ten sposób staliśmy się właścicielem jachtu SEAWAY. Tutaj można SeaWay obejrzeć, a tu trochę też o niej poczytać.

Pumcia000 Zalew - Rugia222

SeaWay stacjonuje w Kamieniu Pomorskim, a planowanym na razie obszarem jej pływania będzie rejon od Zalewy Szczecińskiej do Szczecina na południu, niejakiej wyspy Rugia na zachodzie i całego pobliskiego południowego wybrzeża Bałtyku na północy.

Mam nadzieję, że zainteresujecie się pływaniem, oprócz Lady Meliny, również i na SeaWay. A co-to-kto-to jest Ławeczka i Ławeczkowa Maszoperia, będziecie mogli się dowiedzieć  osobiście na wspólnych rejsach.  :) :) :)

W 80 dni dookoła świata

27 stycznia, środa

Fileas Fogg z powieści Juliusza Verne’a okrążył świat w 80 dni.

Fogg

Samotnicy uczestniczący w regatach Vendée Globe są akurat 80-ty dzień na wodzie. Najlepsi najprawdopodobniej dzisiaj dopłyną do mety, niektórzy są na równiku, a kończący stawkę minęli właśnie Przylądek Horn. Samotnie, bez zawijania do portów, bez pomocy z zewnątrz. Wielki szacunek!

20210127_004450m 20210127_004414m Tutaj oficjalna strona regat Vendée Globe, a tu aktualna mapa.

Kanaryjska jesień

28 października, środa

To był wyjazd, w którym nie zdjęliśmy sznurków z polerów, nie odepchnęliśmy się nogą od kei i nie pożeglowaliśmy. Ot, po prostu był to stacjonarny rejs roboczy. Przede wszystkim znaleźliśmy przyczynę nagłego unieruchomienia silnika na poprzednim rejsie: całkowicie rozpadło się łożysko w starej przekładni. Dzięki niesamowitej sprawności i fachowości Wojtka i Jurka oraz przy pomocy znającej doskonale kanaryjskie realia rezydującej w marinie na jachcie Kaalmar Kasi Chruścik, już w dzień po przyjeździe usterka została usunięta.

20201022_140806

Moglibyśmy wykorzystać okazję i popływać, ale nie po to przyjechaliśmy – na jachcie zawsze znajdzie się tysiąc przeróżnych robót. Więc mimo ogromnych, jak dla nas, 30-stopniowych upałów, przeglądnęliśmy jacht i przez następne dni skrupulatnie realizowaliśmy plan.

Ale nie samym obowiązkiem człowiek żyje. Czasem wieczorem trzeba było pójść do knajpki, a w weekend poeksplorować wyspę. W sobotę wspięliśmy się malutkim Fiacikiem 500 na przełęcz Cruz de Tejeda

20201024_155609m

(tutaj znajdźcie dwa szczegóły, którymi różnią się dwa następne zdjęcia),

20201024_153434m 20201024_153448m

a obiad zjeść przy plaży w Puerto de las Nieves.

20201024_180508m

W niedzielę był Teror, serpentyny, steki i Puerto de Mogan.

20201025_162206m 20201025_162144m

We wtorek powrotny lot do Berlina i dalej autem do domów.

A jak z sytuacją Covidową? Na każdym lotnisku byliśmy delikatnie, ale bacznie obserwowani przez przeróżne służby. Samoloty w jedną i drugą stronę zajęte jedynie w 50%. Na lotnisku na Gran Canarii pustki (zdjęcia z wyjazdu), jak i tak samo w Berlinie.

20201027_150440m 20201027_150415m

Przed przylotem na Kanary obowiązkowe wypełnienie deklaracji zdrowotnej, a po wylądowaniu badanie temperatury i zgłoszenie miejsca pobytu. I nic poza tym. A na samej wyspie należy podkreślić niesamowite zdyscyplinowanie mieszkańców – wszyscy noszą maseczki, niemal wszyscy prawidłowo nałożone.

Warto tam pojechać i odpocząć od naszej jesiennej atmosfery. Ot, chociażby traktując Lady Melinę jako hotel.

(Nie)koniec sezonu

3 października, sobota

Dzisiaj miał się skończyć w Szczecinie ostatni tegoroczny etap. Tym samym po czterech latach tułaczki po wodach wokół Europy, Lady Melina miała odpocząć w macierzystym porcie. Niestety stało się inaczej, stoimy nadal w marinie w Las Palmas na Gran Canarii. Takie czasy.

LM 2020-6

We wtorek 20-go mamy zamiar polecieć w trójkę z Wojtkiem i Kobrą na tydzień na przeszpiegi, co się też tam dzieje z naszą Lady. Mamy już bilety. Ale czy faktycznie polecimy?

W każdym bądź razie trzeba planować zimę i kolejny sezon :)

Komu opinię, komu…?

25 września, piątek

Wreszcie wyrobiłem sobie pieczątkę. Prawdziwą. Pierwszy raz w życiu. Teraz mogę stemplować wszystkie opinie, z wszystkich lat pływania z Wami. A więc komu, komu, bo idę do domu…, chociaż wolałbym się spotkać przy winie – na Lady Melinie.

20200928_153526

Covidowy remont

5 lipca, niedziela

Wykorzystując niepewny turystycznie i dolotowo czas COVID-u postanowiliśmy zacząć remont jachtu. To co mieliśmy zrobić w zimie w Polsce, robimy teraz na Wyspach Kanaryjskich.

W lipcu będzie zdjęte całe drewno z nadbudówki (ponad 6 m2), a blacha pod nim oczyszczona i zakonserwowana. Będzie położony nowy teak oraz odnowiona suwklapa i falochron. Planowany koniec tych robót, to przełom lipca i sierpnia.

IMG-20200622-WA0005 IMG-20200705-WA0003 IMG-20200705-WA0005 IMG-20200705-WA0006

Potem bierzemy się za sprawy mechaniczne, w tym silnik z osprzętem. Planowany koniec robót, to koniec sierpnia.

Drobna przeprowadzka na lato

22 czerwca, poniedziałek

Na sam początek lata Lady Melina została przeflancowana z miejsca, w którym zostawiła ją na wiosnę ostatnia ekipa, w inne, ciekawsze. Teraz stoi wśród swoich koleżanek i kolegów – innych jachtów. Przynajmniej mogą sobie wspólnie powspominać czasy, kiedy to się żeglowało, a nie stało na sznurkach…

IMG-20200622-WA0003 IMG-20200622-WA0010

Się zaczyna dziać?

16 czerwca, wtorek

Być może, powoli, coś się zaczyna dziać na Gran Canarii. Dzięki zaprzyjaźnionej, stacjonującej w marinie Las Palmas rodzinie pp. Chruścików z Wrocławia, będziemy lada moment ciut więcej wiedzieli na temat przyszłości.

Kasia i Marek prowadzą firmę czarterową i serdecznie zapraszają na pokład swoich jachtów. Ich stronę internetową można zobaczyć tu: Rejsy Jachtem. Również strony fejsbukowe są ciekawe – firmowa i prywatna.

Bardzo interesująca i na bieżąco aktualizowana jest strona tamtejszych niemal autochtonów, czyli Polacy na Canarach. Warto dowiedzieć się, co w kanaryjskiej trawie piszczy. Oprócz tego ciekawa jest czeska strona Gran Canaria Forum.

Peregrynacji cz. 2

20 marca, piątek

Tuż przed północą: „Jesteśmy we Francji”

Godz. 0930: Są 200 km od granicy niemieckiej. „Jedziemy Mazdą 6. Prowadzimy na zmianę. Jesteśmy zmęczeni okrutnie. Mamy zamiar zatrzymać się na śniadanie”

Godz. 1201: Są w Niemczech.

Godz. 1522: Lądowa Ekipa Powrotna melduje, co następuje: „Dobrze, że wzięliśmy resztki jedzonka z jachtu, bo we wszystkich mijanych krajach wszystkie knajpki zamknięte na głucho. Tak  jak na lotniskach. Czynne były tylko automaty z napojami. Do Berlina zostało 579 km.”

Resized_20200320_150107_9939 Resized_20200320_150905_9023

Godz. 1658: „Wreszcie coś ciepłego, ale konsumpcja na dworze. To był pierwszy ciepły posiłek, jaki trafiliśmy przez 1800 km od Barcelony”

IMG-20200320-WA0004 IMG-20200320-WA0003

IMG-20200320-WA0006

Dziewczyny donoszą – Godz. 1816: „282 km do Berlina”. Godz. 1953: „71 km, 59 min”. Godz. 2111: „Zaraz ruszają, są już w aucie Jurka” (to z parkingu na lotnisku w Berlinie).

Godz. 2236: Telefon od Wojtka: „Zaczynamy kwarantannę – przekroczyliśmy granicę”.

.                                       THE END                             Cd. … za 2 tygodnie

Peregrynacja

19 marca, czwartek

Planowo o 5-tej rano wyruszyli z mariny, planowo o 7-mej wylecieli z lotniska na Gran Canarii i planowo o 1120 dotarli do Barcelony. Do godz. 15-tej luz, bo samolot do Berlina planowo odlatuje o 1625.

Na lotnisku pustki, ludzie przemykają się bokami, wszystko pozamykane, kupić można tylko napoje w automacie. Dwie godziny przed odlotem nadali bagaże. O godz. 1613 dzwoni telefon. Wojtek: „Już w bramkach przed wejściem na pokład zatrzymano nas, nie wpuszczono na pokład i oddano bagaże”.

Szybkie akcje nic nie dały. #LOTdo Domu już sobie poleciał, czarna noc się zbliża. Są w czarnej …  Ale nie!

To ich kobiety, Kobiety(!), stanęły na wysokości zadania i chcąc mieć swoich facetów na kwarantannie w pobliżu, a nie gdzieś-tam, załatwiły transport lądowy.

W rezultacie tego efektu odjechali limuzyną.